Żołnierze z Litwy, Francji, Niemiec i Czarnogóry ramię w ramię ćwiczą działania w przypadku ataku na jedno z państw sprzymierzonych w ramach dużych ćwiczeń Trident Juncture. Ale pomimo tego, że wojskowi działają spójnie, w ramach NATO istnieją różne opinie na temat Rosji. Sojuszowi brakuje jasnej strategii – pisze korespondent Die Welt Christoph B. Schiltz.
„Poza Polską i krajami bałtyckimi inni członkowie NATO nie widzą oznak, że Moskwa szykuje agresję. Z kolei, kraje Europy Południowej, które są członkami NATO, wręcz przeciwnie, nalegają, by zwracać większą uwagę na południowe granice sojuszu”
– twierdzi autor.
Według strategów NATO, bardziej palącym zagrożeniem jest tak zwana wojna hybrydowa. „Dlaczego więc całe zamieszanie w Norwegii z udziałem 50 tysięcy żołnierzy i 10 tysięcy urządzeń? Czy te działania mogą zastraszyć Rosję?” – pyta dziennikarz.
Przywódcy wojskowi NATO rozumieją, że ćwiczenia, którzy przygotowywali się tak długo, powinny przebiegać bezproblemowo, ale „w przypadku realnego zagrożenia możliwości będą ograniczone. Dotyczy to zarówno infrastruktury, jak i transportu oraz zdolności wojskowych na wodzie i w powietrzu, a także rozmieszczenia dużego kontyngentu na wschodzie” – stwierdza Schiltz.
Niewątpliwie Rosja jest zagrożeniem, podsumowuje autor. Decyzja Trumpa o wycofaniu się z traktatu INF jest z natury słuszna, choć nie bez ryzyka. „Pozostaje mieć nadzieję, że ten krok nie doprowadzi do nowego wyścigu zbrojeń, ale przyczyni się do stworzenia nowej koncepcji wielostronnego rozbrojenia, w którą wejdą nieprzewidywalne Chiny wraz z Rosją i Stanami Zjednoczonymi”.
Die Welt, tłum. Jagiellonia.org
ZOBACZ TAKŻE:
Dugin: Rosyjski car powinien stać się carem ogólnoeuropejskim [WIDEO]
Pełzająca agresja. Rosja jest głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego


Ostatnie komentarze