„Goli, martwi, zamarznięci ludzie… wszędzie… wokół niewiarygodne ludzkie pozy, spod śniegu wystają kolana, ręce, nogi, głowy… grzbiety” – tak Wacław Dworżecki, polski więzień Gułagu, zasłużony artysta ZSRS, wspominał lata komunistycznego „dobrodziejstwa”.Jan Matkowski

0003_MatkowskiW odtajnionych parę miesięcy temu ukraińskich archiwach SB wśród dziesiątków tysięcy (a może setek tysięcy) spraw karnych z czasów bolszewicko-moskiewskiej zagłady narodów znajduje się postępowanie dotyczące Wacława Dworżeckiego, Polaka. W aktach są dokumenty prześladowań, inwigilacji, a później rehabilitacji z okresu od 1929 roku do czasów niepodległej Ukrainy. Na pierwszy rzut oka, sprawa jak sprawa, Polak jak wielu innych, których dziesiątki tysięcy zamęczono w sowieckich więzieniach i łagrach. Jednak przejrzawszy dokumenty, byłem zaskoczony – świadczyły one nie tylko o barbarzyństwie reżimu stalinowskiego, ale i o zbrodniczym charakterze władz PRL. A kiedy wpisałem nazwisko byłego więźnia do wyszukiwarki Google, zdziwiłem się jeszcze bardziej. Okazało się bowiem, iż Wacław Dworżecki to bardzo znany, w dodatku zasłużony sowiecki artysta, założyciel całej dynastii Dworżeckich – ludzi teatru i filmu ZSRS i Federacji Rosyjskiej, a ja sam widziałem ponad dziesięć filmów z jego udziałem.

Krótka biografia

Wacław Dworżecki urodził się 3 sierpnia 1910 roku w Kijowie w rodzinie polskiego szlachcica Jana Dworżeckiego. W latach 1927-29 uczył się w studiu teatralnym przy kijowskim Państwowym Teatrze Polskim i równolegle (1928-30) w Kijowskim Instytucie Politechnicznym. W latach 1930-1937 i 1941-1946 był więziony. Od wyjścia na wolność do śmierci pracował w wielu teatrach ZRRS. Ma na swym koncie 122 role teatralne i 92 filmowe. Zagrał w dziesiątkach filmów, m.in. jedną z głównych ról w szpiegowskim obrazie, znanym polskiemu widzowi pod tytułem „Tarcza i miecz” (1965).

Przed śmiercią napisał autobiograficzną książkę o pobycie w łagrach, zatytułowaną „Пути больших єтапов” (Drogi wielkich etapów). Praca ukazała się drukiem po śmierci aktora w 1994 roku.

W podziemiach GPU

W 1929 roku jedną z „kontrrewolucyjnych organizacji” działających na terenie ZSRS była studencka organizacja Grupa Wyzwolenia Osobowości (Група освобождения личности). Jej członkowie, młodzi studenci polskiego pochodzenia: Wacław Dworżecki, Konstantyn Majewski, Eugeniusz Wasilewski, Michał Gerasimowicz, Włodzimierz Ostromęski, Henryk Golanowski i Ukrainiec Mykoła Pyszczołko, zostali aresztowani w różnych miastach Ukrainy przez funkcjonariuszy GPU (Państwowy Urząd Polityczny). Ze względu na skład narodowościowy grupy uznano, że oprócz działalności antysowieckiej, organizacja prowadziła działania operacyjne i wywiadowcze, co miało służyć planom wywiadu „burżuazyjnej Polski”. Obecność w niej Ukraińca tłumaczono „jego znajomością języka polskiego, dzięki której inni członkowie traktowali go jak swego (Polaka – aut.)”. Niestety, jedynym grzechem członków organizacji, jaki udało się udowodnić podczas dochodzenia, były spotkania, podczas których czytano książki. Często były to utwory znanych klasyków literatury, poetów polskich, a także prace Lenina i Marksa. Na którymś etapie dochodzenia sprawę połączono jednak z innym „przestępstwem”, co zadecydowało o losie młodych chłopaków.

W 1925 roku Wacław Dworżecki poznał w Humaniu rodaka Feliksa Jaworskiego. Trzy lata później Jaworski został zwerbowany prze GPU i zarejestrowany jako tajny współpracownik (TW). Do jego obowiązków należało rozpracowywanie młodzieżowych środowisk polskich. W czerwcu 1929 roku Jaworski z Dworżeckim postanowili uciec do Polski. Nielegalne przekroczenie granicy polsko-sowieckiej było oczywiście częścią operacji GPU. Pomysł ucieczki Jaworski podrzucił koledze z rozkazu zwierzchników. Zresztą rozmawiali już o tym w 1925 roku. Dworżecki, wówczas 15-latek, marzył o zamieszkaniu w ojczyźnie i mówił, że zamierza uciekać z sowieckiej Ukrainy. Po przekroczeniu granicy od razu wpadli w ręce polskiego wywiadu − 11 Batalionu Granicznego KOP (Korpusu Ochrony Pogranicza) w Ostrogu. Jak wynika z dokumentów sprawy, tzn. z oświadczeń Jaworskiego, obydwaj zostali zwerbowani. Po miesiącu wysłano ich z powrotem do Kijowa, gdzie Dworżecki miał zebrać informacje o miejscach stacjonowania w mieście jednostek wojskowych oraz plany dróg kolejowych. Miał także zwerbować słuchacza szkoły artyleryjskiej Polaka Romualda Staniszewskiego. Po wykonaniu zadania powinni byli wrócić do Polski i zameldować o wynikach swej pracy.

Jaworski od razu o wszystkim zameldował GPU. Podczas spotkania z rodakami kategorycznie odmówił ponownego przekroczenia granicy. Dysponując tylko fragmentami akt sprawy, nie udało się ustalić, jak doszło do aresztowania go przez GPU. Jednak z meldunku jednego z oficerów wynika, że w czasie przesłuchania Golanowskiego okazało się, iż Jaworski w rozmowie z Golanowskim i Dworżeckim przyznał się do współpracy z GPU. Gnębiony wyrzutami sumienia tajny współpracownik zerwał współpracę.

Wyroki najbardziej sprawiedliwego sądu na świecie

W 1930 roku bolszewickie „trojki” były jeszcze całkiem humanitarnym sądem w porównaniu z latami późniejszymi. Jaworski dostał 5 lat łagrów, Dworżecki 10 lat obozu w Sołowkach, z których odsiedział na siedem. Pracował w kamieniołomie w Kotłasie, na budowie kolei „Piniuha-Syktywkar”, w kopalniach na wyspie Wajczaga, na budowach Biełomorkanału i tułomskiej elektrowni wodnej. Po wyjściu na wolność cztery lata później, w 1941 roku, ponownie został aresztowany i bez sądu skazany na pięć lat. „Goli, martwi, zamarznięci ludzie… wszędzie… wokół niewiarygodne ludzkie pozy, spod śniegu wystają kolana, ręce, nogi, głowy… grzbiety” – tak po latach wspominał koszmarne obrazy komunistycznego „dobrodziejstwa”.

Łaska władz komunistycznych?

Po śmierci Stalina większość skazanych została zrehabilitowana i wróciła do normalnego życia. 9 lutego 1956 roku Dworżecki otrzymał z MSW dokument potwierdzający jego rehabilitację w pierwszej sprawie. Zamazanie drugiego wyroku nastąpiło dopiero po rozpadzie ZSRS.

Prześladowania Dworżeckiego na tym się nie skończyły. Zasłużony artysta ZSRS stał się obiektem zainteresowania sowieckich służb specjalnych na początku lat 90. W liście oznakowanym jako tajny dowódca KGB obwodu gorkowskiego zwracał się do naczelnika KGB URRS o wznowienie sprawy kryminalnej przeciwko aktorowi, Polakowi urodzonemu w Kijowie. Powodem były słowa Dworżeckiego, członka organizacji Memoriał, o niesłusznym uwięzieniu w obozach, jakie znalazły się w jego wspomnieniach, wypowiedziach w telewizji i radiu jako świadectwa zbrodniczych działań reżimu komunistycznego. Dodatkowym argumentem wznowienia sprawy były nowe dowody świadczące o szpiegowskiej przeszłości aktora. „24 kwietnia 1990 roku, wykorzystując możliwości wywiadu KGB ZRRS, otrzymaliśmy dodatkowe dane o jego przynależności do służb specjalnych burżuazyjnej Polski. W archiwum jej wywiadu, na liście agentów zwerbowanych w latach 1929-1930, sporządzonej przez Oddział II Sztabu Głównego burżuazyjnej Polski, znajduje się Dworżecki Wacław. Jest on również figurantem na liście wypłat za działalność szpiegowską od 27.07.1929 r.”. Kopie polskich dokumentów są dołączone do sprawy i przetłumaczone w 1989 roku. To może oznaczać, iż właśnie w tym roku zostały przekazane z polskich archiwów do archiwum KGB. Jest wśród nich doniesienie podpisane przez szefa Wydziału Wywiadowczego, iż agent Dworżecki został w Kijowie schwytany i osądzony.

Perfidia reżimu komunistycznego PRL wobec własnych rodaków potwierdza się w innym dokumencie, który tłumaczy pochodzenie doniesień polskiego wywiadu. W odpowiedzi na żądanie dostarczenia na potrzeby śledztwa niezbędnych dokumentów ze specjalnego archiwum przy Radzie Ministrów ZRRS do naczelnika oddziału śledztw KGB URRS przyszedł list nr 0273 z 30.05.1990 r.: „Tajnie. W archiwum specjalnym na liście agentury ekspozytury nr 5 we Lwowie, oddziału Sztabu Generalnego burżuazyjnej Polski, sformułowanego przez Ministerstwo Obrony Narodowej PRL na podstawie dokumentów, znajduje się Dworżecki”.

Ojczyzny się nie zdradza, ale co wtedy, gdy ojczyzna zdradzi ciebie? Ilu Polaków w podobny czy inny sposób zdradziła polska komunistyczna ojczyzna?

W 1992 roku tuż po rozpadzie ZSRS wojskowy prokurator kijowskiego okręgu wojskowego zwrócił się do naczelnika wojskowego trybunału z prośbą o odmowę zrehabilitowania Wacława Dworżeckiego, ponieważ w wyniku ponownego rozpatrzenia sprawy i na podstawie otrzymanych w 1990 roku dokumentów wynika, iż był on rzeczywiście polskim szpiegiem, osądzonym zgodnie z ustawodawstwem. Dworżecki mimo to został w tymże roku ostatecznie zrehabilitowany. Niecały rok później w Niżnim Nowgorodzie w Rosji zmarł.