Poseł Andrzej Zapałowski z Konfederacji oburza się na wypowiedź ukraińskiego nacjonalisty Dmytra Korczyńskiego, który zaproponował, aby Ukraina uderzyła w Polskę „tak jak to czyni na terytorium Rosji” – czyli dronami bojowymi. Ale Korczyński jest na Ukrainie powszechnie uważany za prowokatora powiązanego z Rosją. Zapałowski udaje, że o tym nie wie. Ścieżka polityczna Korczyńskiego splata się z Mateuszem Piskorskim.
Dmytro Korczyński urodził się w 1964 roku i – jak twierdzi – jest potomkiem polskich szlachciców, którzy zamieszkali w Kijowie po powstaniu kościuszkowskim. Według niektórych ukraińskich źródeł, w młodości był agentem KGB, ale zweryfikować to bardzo trudno, gdyż na Ukrainie niestety nigdy nie było porządnej lustracji ani takiego rejestru, jaki prowadzi polski IPN. Jednak, historia prowokacji w jego wykonaniu jest imponująco długa.
W 1992 roku czyli zaraz po rozpadzie ZSRR, Dmytro Korczyński należał do założycieli bardzo radykalnej organizacji ukraińskich nacjonalistów UNA, która miała zbrojne ramię o nazwie UNSO. Korczyński miał walczyć w szeregach UNA-UNSO między innymi w Naddniestrzu w wojnie z Mołdawią.
Sęk, że wtedy UNA-UNSO, niby broniąc lokalnych Ukraińców, walczyła po stronie wspieranych przez Rosję separatystów, przeciwko Mołdawii. Ta wojna była ewidentną reakcją Kremla na wybicie się Mołdawii na niepodległość.
Opinie o tej formacji są bardziej niż podzielone. W każdym razie, w 1997 Dmytro Korczyński opuścił UNA-UNSO, lub według niektórych źródeł, został wyrzucony. Wtedy zaczął zyskiwać rozgłos jako publicysta i blogger, a w 1999 roku założył własną organizację nacjonalistyczną pod nazwą „Bractwo”.
Nieco jak Piotr Bryczkowski czy Bolesław Tejkowski w Polsce, Korczyński do swojej organizacji rekrutował skinheadów, których było wtedy na Ukrainie niemało, między innymi z powodu ogólnej biedy, marazmu i frustracji pod autorytarno-skorumpowanymi rządami postkomunistycznego prezydenta Leonida Kuczmy, którego kadencja miała się skończyć w 2004 roku.
Kuczma na swojego następcę wyznaczył Wiktora Janukowycza, szefa „klanu donieckiego” i byłego gangstera, natomiast kandydatem opozycji był dotychczasowy szef banku centralnego, Wiktor Juszczenko. Sfałszowanie tych wyborów spowodowało tzw. Pomarańczowa Rewolucję na przełomie 2004 i 2005 roku.
Dmytro Korczyński i jego Bractwo przed wyborami stanęli po stronie Kuczmy i Janukowycza, a po rewolucji zrobili bardzo wiele, by kompromitować Ukrainę i zwalczać nowego prezydenta, którym po powtórzeniu wyborów został jednak Wiktor Juszczenko.
Szefem administracji prezydenckiej u Leonida Kuczmy był wszechwładny oligarcha Wiktor Medwedczuk, człowiek ewidentnie zadaniowany do pilnowania moskiewskich interesów na Ukrainie (już współcześnie po wybuchu obecnej wojny został zatrzymany i wymieniony na ukraińskich jeńców, siedzi teraz w Moskwie u swoich mocodawców).
Wiktor Medwedczuk miał własną partię polityczną Socjal-Demokratyczną Partię Ukrainy (SDPU) oraz kilka stacji telewizyjnych, w tym telewizję 1+1. Siedziba Bractwa znajdowała się w tym samym budynku, co siedziba SDPU, a Dmytro Korczyński pracował w 1+1 jako prezenter w talk-show, głosząc przyjaźń ukraińsko-rosyjską i wylewając brudy na opozycję demokratyczną. Nie patyczkował się: fotomontaże Juszczenki z wąsami Hitlera, naśmiewanie się z jego wyglądu po otruciu dioksynami itd.
Dla chylącego się ku upadkowi reżimu Kuczmy, bardzo dogodnie było mieć na pasku takiego Dmytra Korczyńskiego, który w głównej telewizji opowiadał populacji, że za ich pieskie życie w systematycznie okradanym kraju odpowiada nie rządząca klika, tylko Żydzi, USA, NATO, Soros itd. A Korczyński był tym bardziej wygodny, że zawsze można było się od niego odciąć mówiąc, że to tylko telewizyjny showman.
ZOBACZ TAKŻE:
Rosja chce skłócić Polaków i Ukraińców. Kronika wojny hybrydowej
Poszło to jednak dalej. Po wypracowaniu rozpoznawalności w telewizji, Dmytro Korczyński też wystartował w wyborach prezydenckich, czyli nominalnie jako oponent zarówno Janukowycza, którego dotychczas wcale nie atakował, jak i Juszczenki, którego szkalował na okrągło w medwedczukowej telewizji.
Wtedy Dmytro Korczyński zupełnie przestał się maskować i poszedł na całość ze swoimi rosyjskimi powiązaniami. W tym samym lutym 2005 roku pojechał do Moskwy i został przyjęty na konsultacjach w administracji prezydenckiej na Kremu, przypuszczalnie przez „technologa politycznego” Władysława Surkowa, któremu Putin powierzył kierowanie dywersją na Ukrainie.
To właśnie Władysław Surkow wyciągnął z niebytu niejakiego Aleksandra Dugina, profesora uniwersytetu moskiewskiego i zadaniował go, by odkurzyć starą rosyjską ideologię eurazjatyzmu i stworzyć na tej bazie dynamiczny, agresywny ruch, wykonujący zadania Kremla. Dugin wywiązał się z tego znakomicie, tworząc tzw. Międzynarodowy Ruch Eurazjatycki, z młodzieżówka Eurazjatycki Związek Młodzieży (EZM).
Był to typowy „kandydat techniczny”, jak to się mawia na wschodzie, czyli figurant wyznaczony do odebrania głosów przeciwnikowi, w tym przypadku Juszczence. I oczywiście, po pierwszej turze Dmytro Korczyński zaapelował do swoich wyborców, by zagłosowali na Janukowycza. Podczas kampanii wyborczej cały czas piętnował ingerencje ze strony USA, Żydów & Sorosa, ale nie zająknął się o ingerencji rosyjskiej w proces wyborczy, która była przecież bardziej niż oczywista.
Obóz władzy jednak czuł, że może przegrać. Ostatecznie Kuczma z Janukowyczem zdecydowali się na sfałszowanie wyborów, ale wcześniej rozważali wprowadzenie stanu wyjątkowego, żeby żadnych wyborów w ogóle nie było. Dmytro Korczyński był jednym z tych, którym przypadło zadanie wykreowania pretekstu.
Rzecz działa się na Zakarpaciu, czyli tym regionie Ukrainy, który sąsiaduje ze Słowacją, Węgrami i Rumunią. Nieco przed terminem wyborów prezydenckich, w kwietniu 2004 roku odbyły się tam wybory samorządowe, które w mieście Mukaczewo wygrał kandydat partii Nasza Ukraina Wiktora Juszczenki. Bojówki złożone ze skinheadów związanych z „Bractwem” napadały na lokale wyborcze i niszczyły urny i karty do głosowania.
Już po drugiej turze wyborów prezydenckich ujawniono, że istniał plan, aby strzelać z przejeżdżających samochodów do przypadkowych przechodniów, a następnie obwinić o to „nazistów od Juszczenki”, zarządzić stan wyjątkowy i odwołać wybory. Okazało się, że stał za tym sam gubernator obwodowy, który akurat należał do partii SDPU Wiktora Medwedczuka.
Po zwycięstwie Pomarańczowej Rewolucji i objęciu prezydentury przez Juszczenkę, rozpoczęła się w Kijowie fala napadów na obcokrajowców w wykonaniu skinheadów. Po zatrzymaniu zeznawali, że otrzymali od działaczy Bractwa pełne wyposażenie, ubranie, buty, kije i kastety i oczywiście pieniądze.
Napadano przede wszystkim mieszkających w Kijowie obcokrajowców, ale nie według klucza rasizmu, jak to zwykle bywa ze skinheadami, ale pracujących na wysokich stanowiskach przedstawicieli krajów zachodnich: Amerykanów, Niemców, Holendrów. Oberwał miedzy innymi czarnoskóry poniekąd pracownik ambasady USA i to poważnie, rozbita czaszka, uszkodzenie mózgu.
Chodziło oczywiście o stworzenie pretekstu dla dezinformacji rosyjskiej o tym, że po Pomarańczowej Rewolucji Ukraina osuwa się w brunatną otchłań i nie nadaje się do popierania przez oświecony zachód.
Jak na prymitywnych skinheadów, którzy zwykle po prostu wciągają w bramę i spuszczają łomot, napady był jakoś za dobrze wykonane. Niektóre ataki odbywały się w mieszkaniach ofiar, a sprawcy znali kody do domofonów.
Dmytro Korczyński jednak na bezczela tłumaczył, że to napadnięci obcokrajowcy byli winni, bo zachowywali się prowokacyjnie a poza tym, skoro chcą ciągnąć Ukrainę na zachód, a zachód to zgnilizna, to nie można się dziwić, że ludzie się na nich denerwują, a niektórzy sięgają do rękoczynu…
W lutym 2005 roku Dmytro Korczyński przystąpił do tworzenia „bloku narodowego”, który miał stanowić ostrą, nacjonalistyczną opozycję wobec nowych władz wyłonionych z Pomarańczowej Rewolucji. Do współpracy zaprosił oczywiście SDPU Wiktora Medwedczuka, a także niewielką Postępową Partię Socjalistyczną Natalii Witrenko, która powinna się nazywać narodowo-komunistyczna.
Organizacja Dugina tworzyła oddziały w sąsiednich krajach. Członkami rady naczelnej Międzynarodowego Ruchu Eurazjatyckiego byli, już od 2004 roku, właśnie Dmytro Korczyński i Natalia Witrenko. W lecie 2005 roku Korczyński i Witrenko znowu pojechali do Rosji, tym razem jako szkoleniowcy na obozie nad jeziorem Seliger, gdzie uczyli o metodach zapobiegania „kolorowym rewolucjom” takim, jaka pół roku wcześniej miała miejsce w ich kraju. Organizatorem była putinowska młodzieżówka „Nasi”, także powołana przez tego samego Władysława Surkowa.
21 września 2005 roku Eurazjatycki Związek Młodzieży na placu słowiańskim w Moskwie zorganizował pochód na 625 rocznicę bitwy na Kulikowym Polu. Jak widać na zdjęciu ilustrującym niniejszy wpis, Dmytro Korczyński nie tylko szedł w tym pochodzie na czele, ale nawet trzymał tubę. Obok niego z lewej widzimy Aleksandra Dugina, a z prawej Walerego Korowina, ważnego działacza EZM.
Dlaczego Rosja nienawidzi Polski?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „ANTYPOLONIZM. ZWYCZAJNY ROSYJSKI FASZYZM”
Dokładnie w tym samym czasie we wrześniu 2005 roku w Moskwie przebywał Mateusz Piskorski z Polski, który spotkał się z tymże Walerym Korowinem (brodacz w okularach), jak widać na kolejnym zdjęciu. Jest wysoce prawdopodobne, że było to właśnie 21 września, a Piskorski mógł wtedy poznać nie tylko Dugina, ale też Dmytra Korczyńskiego.
Mateusz Piskorski jest niewątpliwie eurazjatą, więc byli wtedy z Korczyńskim kolegami w tej samej organizacji. 25 września 2005 roku, czyli tydzień po pobycie w Moskwie na pochodzie eurazjatów, odbyły się w Polsce wybory do Sejmu, w których Mateusz Piskorski został posłem z ramienia Samoobrony.
W 2007 doszło do zdarzenia, który spowodował pozorne odejście niektórych ukraińskich eurazjatów, w tym Dmytra Korczyńskiego od centrali w Moskwie: zniszczenia pomnika na górze Howerla w Karpatach. Sprawcą był między innymi pochodzący z Ukrainy Leonid Sawin, który wtedy musiał uciec do Moskwy, gdzie pozostał i został głównym organizatorem międzynarodowej siatki eurazjatów, obok ideologa Dugina.
Dmytro Korczyński pozostał na Ukrainie i przestał się przyznawać do współpracy z Rosjanami, wracając na pozycję bardziej klasycznego, aczkolwiek nadal bardzo radykalnego nacjonalizmu, ale tym razem już nie panslawistycznego, tylko ukraińskiego i ultra-prawosławnego. Trochę przycichł, aż do Majdanu na przełomie 2013 i 2014 roku.
Po pierwszych pałowaniach rozpoczynającego się Majdanu przez oddziały milicji (tzw. Berkut) prezydenta Janukowycza, Dmytro Korczyński zorganizował prowokację, która mogła stać się pretekstem do użycia radykalnej siły i ogłoszenia stanu wojennego przez Janukowycza.
1 grudnia 2013 roku Dmytro Korczyński na czele ok. trzystu działaczy „Bractwa” podjął próbę szturmu na pałac prezydencki przy ul. Bankowej w Kijowie, między innymi przy użyciu koparki budowlanej, na masce której stał sam Korczyński. Wywiązała się ogromna bijatyka z oddziałami tzw. Berkutu.
Arsenij Jaceniuk, jeden z liderów Majdanu i ówczesny szef partii Batkiwczyna Julii Tymoszenko oświadczył wtedy, ze była to prowokacja reżimu Janukowycza, wykonana przez Dmytra Korczyńskiego w porozumieniu z Wiktorem Medwedczukiem oraz Andreyem Klyujewem – ówczesnym szefem rady bezpieczeństwa narodowego Ukrainy, który parę tygodni później wydał rozkaz strzelania do demonstrantów.
Na Dmytra Korczyńskiego został wtedy wydany nakaz aresztowania i musiał uciec z Ukrainy. Po ucieczce udzielił wywiadu przez telekonferencję i okazało się, że przebywa w ośrodku dla uchodźców w … Rosji. Ostatecznie, po zatrzymaniu na terenie Włoch, jednak wrócił na Ukrainę. Tym razem przyjął pozę radykalnego zwolennika rozprawy z tzw. „separatystami”, którzy toczyli wojnę z Ukrainą o Donbas.
Propaganda rosyjska systematycznie oskarżała siły ukraińskie o bombardowanie cywili w dzielnicach mieszkalnych donbaskich miast. Takie ostrzały się zdarzały, owszem, ale nie było to systematyczne: „separatyści” nagminnie umieszczali swoje działa obok budynków mieszkalnych, aby sprowokować Ukraińców do uderzenia w tej budynki, kiedy odpowiadali ogniem na rosyjski ostrzał.
I wtedy – w czerwcu 2015 roku – wyskoczył Dmytro Korczyński z oświadczeniem, w którym nie tylko wezwał armie ukraińska do dywanowego bombardowania dzielnic mieszkalnych, ale także do zbudowania obozów koncentracyjnych, przeznaczonych dla ludności Donbasu. Wypowiedź tę puścił w szeroki świat rosyjski, rządowy portal dla zagranicy Sputnik, ilustrując to oczywiście zdjęciem Auschwitz.
W październiku 2016 roku Dmytro Korczyński wreszcie stał się znany w Polsce, kiedy wezwał do wyburzenia cmentarza Orląt Lwowskich. Tak rozpoczął karierę straszaka używanego przez antyukraińskie środowiska w Polsce.
W grudniu 2017 roku Korczyński zażądał wydalenia z Ukrainy lwowskiego arcybiskupa rzymskokatolickiego Mieczysława Mokrzyckiego, który jest Polakiem, a Piłsudskiego nazwał faszysta kolaborującym z Hitlerem (Putin właśnie powtórzył te bzdurę Tuckerowi Carlsonowi w ubiegłym tygodniu).
Prowokacje Korczyńskiego trwają do dzisiaj. Od początku wielkoskalowej inwazji, Ukraina prowadzi akcję komunikacyjną skierowaną do rosyjskich żołnierzy, namawiając ich do dezercji i obiecując, że jako jeńcy wojenni będą dobrze traktowani, zamiast umierać w walkach.
I wtedy w maju 2022 roku, zupełnie jak ze swoimi bombardowaniami i obozami koncentracyjnymi siedem lat wcześniej, wyskoczył Dmytro Korczyński i zaproponował, by dla postrachu wszystkich pojmanych Rosjan rozstrzeliwać na miejscu albo im podrzynać gardła, czyli popełniać zbrodnie wojenne takie właśnie, o które rosyjska propaganda bez przerwy pomawia ukraińskie wojsko.
A teraz Korczyński proponuje bombardowanie terytorium Polski dronami, jakże na rękę propagandzie przedstawiającej Ukrainę jako naszego nieprzyjaciela. Nie ma zdziwienia, że poseł profesor Andrzej Zapałowski to wykorzystuje. Gdyby Korczyński nie istniał, Zapałowski by go wymyślił, a gdyby Zapałowski nie istniał, Korczyński by go wymyślił.
Marcin Ludwik Rey
POLECAM ORYGINALNY WPIS I DYSKUSJĘ NA FACEBOOKU DO PRZECZYTANIA TU>>>
ZOBACZ TAKŻE:
Kolejna prowokacja! Portret Bandery na parkanie ambasady RP w Kijowie
Prorosyjski prowokator Korczyński: „Trzeba zburzyć Cmentarz Orląt Lwowskich!”
Wymiana jeńców. Kreml przyznał, że agent Rosji działał pod płaszczykiem pseudoukraińskiego nazisty
Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę
Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”
Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”
Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”
JAKĄ PRZYSZŁOŚĆ DLA UKRAINY, POLSKI I EUROPY PRZYGOTOWYWAŁA ROSJA?
Zobacz nasz film „Wojna na Ukrainie. Plan ludobójstwa zatwierdził osobiście Putin”
Nadchodzi III wojna światowa❓
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ❗️
Jak Merkel podhodowała nowego Führera w Moskwie?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „PĘTLA GAZOWA KREMLA: NORD STREAM 2 WPĘDZIŁ EUROPĘ W PUŁAPKĘ”
Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NAJNOWSZY NUMER NASZEGO CZASOPISMA
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”
ZOBACZ TAKŻE:



Ostatnie komentarze