Piątkowa konferencja między prezydentami Trumpem a Zełeńskim na pewno nie będzie zapamiętana dobrze przez żadnego z nich. Cokolwiek spowodowało taki a nie inny jej finał, żaden z nich nie może jej uznać za swój sukces.
Aby zrozumieć co zaszło, trzeba pochylić się nad kilkoma faktami, które nadają ważny kontekst piątkowym rozmowom. Inną rzeczą jest próba odpowiedzenia na pytanie czy fiasko rozmów było tylko efektem tego, że oboje (Trump i Zełeński) zwyczajnie nie pałają do siebie sympatią i z tej przyczyny nie potrafią ze sobą rozmawiać (politycy to jednak w końcu ludzie kierowani przez emocje, często udający, że nad nimi w pełni panują) czy może jeden z nich uznał, że opłaca mu się, aby zakończyły się one tak, a nie inaczej.
Gdy przyjąć pierwszą opcję, trzeba otwarcie powiedzieć, że był to zły dzień dla obu. Trump, który lubi pozować na wielkiego gracza i biznesmena, która był o włos o załatwienie dla USA dostępu do ukraińskich złóż metali rzadkich (lezących w sporej części na terenie okupowanych przez Rosję), pokazał, że jego umiejętności negocjacyjne są bardzo przecenione.
To co powinno być kurtuazyjną rozmową przekształciło się w publiczną połajankę, z atakami personalnymi włącznie. Nie wszystko co Trump i Vance powiedzieli Zełeńskiemu nie jest nieprawdą (np. Ukraina ma problemy z niedoborem ludzi, z zaciągiem nowych żołnierzy). Inna rzecz że nie było to odpowiednie miejsce i czas na takie stwierdzenia. Jednocześnie postawa Zełeńskiego była ewidentnie konfrontacyjna (choć trudno określić to jako „disrecpectful” co zarzucili mu obaj).
Zełeński jest przywódcą zaatakowanego i niszczonego przez wojnę narodu, ale czy nam się podoba to czy nie ludzie rządzący w Waszyngtonie nie odczytują tego w taki sposób; może i poczuwają się niektórzy do empatii, lecz trudno odczekiwać od Trumpa i Vance’a by znaleźli się w butach Zełeńskiego.
PRZECZYTAJ:
W Polsce możemy życzyć sobie, aby Amerykanie mieli taki sam ogląd jak my, ale realnie nie jest to możliwe. Obaj przywódcy przyjęli postawę obrony interesu własnego kraju (Ukraina przetrwania, USA zbalansowania kosztów). Trump i Zełeński uznali, że druga strona chce ich wykiwać. Ukraina poczuła się jak kolonia, USA jako wykorzystywany, „dojony” sojusznik. Tak ambicje obu spowodowały, że ustawili się po obu stronach barykady, zamiast stać po tej samej
Ważne jest, jak pisałem, zrozumienie szczególnie kontekstu amerykańskiego. Wojna na Ukrainie jest tematem niecieszącym się popularnością w republikańskich kręgach. Nie brak tam różnych, czasem pro-rosyjskich czy inspirowanych przez Moskwę głosów, a w przeważającej mierze anty-ukraińskich. Podział polityczny w Stanach Zjednoczonych sprawił, że wojna i stosunek do niej stał się zakładnikiem sporu między Republikanami a Demokratami. Demokraci są „prowojenni”, a Republikanie „anty”. I jakkolwiek takie postawienie sprawy może wydawać nam się absurdalne jest ono faktem.
„Antywojenni” Republikanie nie chcą wiązać się w konflikt, postrzegają nawet (zależnie od opcji), że USA zostało nawet w tę wojnę wciągnięte lub że nawet to poprzednia administracja wywołała ją, aby skonfrontować się z Kremlem. Nie można też ignorować dużego zakresu nieufności z jakim konserwatywni wyborcy w USA podchodzą do działań własnego kraju przez ostatnie lata. I nie są one całkowicie nieuzasadnione. Najważniejszą sprawą jest kwestia południowej granicy USA i masowej nielegalnej migracji. Mówiąc prosto: trudno przekonać konserwatywnie nastawionych obywateli USA do zaangażowania się w daleki konflikt, gdy mają oni poczucie, że przez ostatnie cztery lata bezpieczeństwo USA było znacznie nadwerężone.
Trump w czasie kampanii wielokrotnie sugerował, że wojna na Ukrainie jest w sumie porażką poprzedniej administracji w Białym Domu. Że nie potrafiła ona załatwić dealu z Kremlem, gdy było to możliwe. Trump chce, i jest to dla jego wewnętrznego wizerunku ważne, uchodzić za tego, który zaprowadzi pokój (jak za poprzedniej swojej kadencji było to z Izraelem). Oczywiście można stwierdzić, że relacja między Ukrainą a Rosją to nie to samo co między krajami arabskimi a Izraelem. I tego Trump nie rozumie, lub nie chce zrozumieć, wierząc że wystarczy przekonać obie strony (Kijów i Moskwę) do negocjacji i pokoju, bo wojna, która wybuchła to tak naprawę mieszanka ambicji obu stron i nieporozumienia. Błędne odczytywanie intencji Rosji to nie jest wyłącznie wada obecnego prezydenta. Nie mniej naiwni byli i Obama czy George Bush jr.
Trump chce pokazać się Amerykanom jako ktoś, kto wyprowadza ich z niechcianego konfliktu (którego wielu nie rozumie i nie widzi „celu” – bo przetrwanie Ukrainy to dla nich abstrakt), zaprowadza pokój, ale też jest w stanie dla USA wygrać coś w sensie finansowym (dla Amerykanów deal w sprawie minerałów mógł być też pretekstem do dalszego zaangażowania). Ciągłe atakowanie Trumpa, że stoi on po stronie Rosji również nie pomaga (nadmieniając, że jest to taktyka polityczna, nie mniej cyniczna niż ta stosowana przez Republikanów). A jest to rzecz nagminna wśród Demokratów, przyczyniając się wyłącznie do zakonserwowania obozu „antywojennego”.
Zełeński może powinien bardziej „grać” na ten wizerunek Trumpa, niż stwierdzać, że USA czują się bezpieczne, bo są daleko, ale za chwile może się to zmienić. Nawet jeśli jest to w sumie prawda (przegrana na Ukrainie może tylko pociągnąć za sobą zwiększone zaangażowanie Chin i Rosji w Ameryce Łacińskiej, podobnie jak już zadziało się w Afryce), to może nietaktem było to mówić publicznie Trumpowi i Vance’owi w twarz, przy kamerach.
Pomijając „niezręczności” i osobiste ataki, konferencja ujawniła też pewną realną sprzeczność interesu jaka występuje między obiema stronami. Denys Szmyhal stwierdził (może tylko aby solidaryzować się z prezydentem swojego kraju), że Zełeński nie powinien podpisywać porozumienia z USA, co najważniejsze bez gwarancji. O jakich może gwarancjach mowa? Wydaje się dość oczywiste, że dążący do „pokoju” Trump może chcieć wymusić na Ukrainie zawieszenie broni na obecnej linii frontu. Czyli de facto z pozostawieniem po stronie Rosji znacznej części Ukrainy.
Zawieszenie broni to nie traktat pokojowy, ale jak uczy nas historia może się ono okazać bardzo trwałe. Kijów nie chce być zmuszony do nawet symbolicznego, co zrozumiałe, zrzeczenia się swoich ziem. Zełeński zapewne liczył jadąc do Waszyngtonu, że porozumienia co do sprawy minerałów rzadkich oznaczać będzie, że zaangażowanie USA nie ulegnie zmniejszeniu. Jednakże okazało się, że Trump oczekuje obu rzeczy: zgodny na zawieszenie broni bez gwarancji, że będzie ono realnie przestrzegane przez Moskwę, jak i dostępu do złóż. To postawiło Zełeńskiego w sytuacji całkowitego podporządkowania obecnej polityce Waszyngtonu.
Można oczywiście sugerować, że i tak Kijów nie ma wyjścia. Zapewnienia Francji czy Niemiec póki co nie pociągają za sobą realnych następstw. Nie mówiąc że liderzy obu krajów mają swoje wewnętrzne problemy. Trudno sugerować, aby któraś ze stron od początku nie chciała zawrzeć dealu, można byłoby to zrobić mniej spektakularnie. Lecz wydaje się, że podczas tych kilku minut w Gabinecie Owalnym okazało się jak trudno będzie porozumieć się obu stronom: Ukrainie która chce walczyć, lecz sama nie ma na to wystarczających środków i Ameryce, której obecna administracja chce jak najszybciej zamrozić konflikt (argumentując słabością strony ukraińskiej).
Co czeka nas teraz? „Pozytywny” scenariusz to, że obie strony powrócą, po opadnięciu emocji do ponownych rozmów. I że obie znajdą zadowalający je kompromis. Że najważniejsze, aby Waszyngton zrozumiał, że „pokój za wszelką cenę” to droga donikąd. A raczej oddanie pola walki Kremlowi. Trump jeśli liczył na łatwe negocjacje pokojowe to właśnie sam sobie zaszkodził, bo pokazał dobitnie, że między nim a Zełeńskim jest zbyt wiele sprzeczności.
Moskwa to sumiennie wykorzysta. A czy możliwa jest ewentualność, aby Trump wstrzymał znaczną pomoc dla Kijowa, który jak mówi „nie jest gotowy na pokój”? Było by to niczym innym jak dalszym osłabianiem swojej pozycji międzynarodowej. Dla Kijowa z kolei było by poważnym zagrożeniem. Trzeba liczyć na to, że nacisk Demokratów i tej części Republikanów, która rozumie, jak ważna jest to wojna i właściwie rozumiany „pokój”, przeważy. Trump będzie mieć jednak znaczne wsparcie tych, którzy głoszą od 3 lat, że to „nie nasza wojna”. I nie można wykluczyć, że dla celów wewnętrznych dokona spektakularnego ruchu (zmniejszenia czy zamrożenia pomocy). Choć jak wspominałem, trudno uznać, że nie rozumie, że w tym przypadku jakiekolwiek negocjacje z Rosją tracą sens.
A co może uczynić Zełeński? Wojna propagandowa między Europą i USA jak możemy obserwować nakręca się. Większość liberalnych rządów w Europie nie pała sympatią do nowej administracji, ze wzajemnością. Czy może to oznaczać, że „na złość” dla Trumpa dojdzie do realnej zmiany w polityce europejskiej? Wzrost pomocy z Europy dla Ukrainy może służyć Zełeńskiego w jego negocjacjach z USA. Wedle wyliczeń Niemcy przekazały niemałe sumy, 18 mld dolarów, z czego statystycznie pomoc wojskowa objęła 12 mld. To najhojniejszy po USA darczyńca, choć nie do końca pewny. W sierpniu poprzedniego roku Berlin zdecydował o znacznym zmniejszeniu pomocy wojskowej na ten rok. Wielka Brytania przekazała prawie 16 mld (z czego 10 mld pomocy wojskowej). Reszta Europy jest w tyle. Szczególnie słabo wypada Francja (około 5 mld łącznie, czyli tyle ile Polska). Macron więc lubi deklarować rożnego typu wsparcie, ale gorzej z realizacją. Ze strony USA pomoc militarna to 64 mld. Europa wyłącznie równoważy USA w pomocy finansowej.
Łazarz Grajczyński
ZOBACZ TAKŻE:
De facto jedność euroatlantycka już nie istnieje. Europa bez Ukrainy – bez szans na obronę
To jest nasza wojna!
UKRAINA TO DOPIERO PIERWSZY FRONT ROSYJSKIEJ WOJNY PRZECIWKO ZACHODOWI
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NAJNOWSZY NUMER NASZEGO CZASOPISMA.
TEMAT NUMERU: „DYPLOMACJA XXI WIEKU. Nowy ład światowy wykuwa się na Ukrainie”
Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę
Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”
Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”
Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”
Nadchodzi III wojna światowa❓
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ❗️
Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ
Rosja to więzienie narodów!
KIEDY NASTĄPI TRZECIA FAZA UPADKU IMPERIUM ZŁA?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „Rosyjski antyświat. Polityka na krawędzi apokalipsy”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN GROZI POLSCE”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”
ZOBACZ TAKŻE:



Ostatnie komentarze