Wczoraj zostałem skazany w I instancji w sprawie (sygn. akt IV K 1192/22) wytoczonej mi przed sądem rejonowym Katowice-Wschód przez Jolantę Lamprecht, którą ujawniłem jako administratorkę profilu „Ukrainiec NIE jest moim bratem”. Według nieprawomocnego na ten moment wyroku miałbym zapłacić 1600 zł grzywny, 2000 zł nawiązki oraz koszty – razem 5104 zł. Jolanta Lamprecht żądała 100 000 zł oraz 30 godzin prac społecznych przez 8 miesięcy.

Marcin Ludwik Rey

Analityk Business Intelligence, założyciel profilu „Rosyjska V kolumna w Polsce” na Facebooku

Sąd uznał, że miałem prawo ujawnić tożsamość osoby, która dotychczas prowadziła profil „Ukrainiec NIE jest moim bratem” z ukrycia. Sąd przyjął, że zakwalifikowanie przeze mnie profilu Jolanty Lamprecht jako „hejterskiego” jest kwestią ocenną, niepodlegającą rozstrzygnięciu sądowemu a także, że nie ponoszę odpowiedzialności za przykre konsekwencje, jakich Jolanta Lamprecht doznała po moim wpisie.

Za winnego pomówienia Sąd mnie uznał tylko za dwa, uboczne w moim przekonaniu passusy mojego wpisu o Jolancie Lamprecht z 21 marca 2022 roku. Po pierwsze, pomówieniem według Sądu było przypisanie Jolancie Lamprecht przynależności do partii „Zmiana”. Zgadzam się z tym tylko w tym zakresie, że przynależność do partii „Zmiana” jest czymś wstydliwym i hańbiącym. Dobrze, że to zostało stwierdzone przez Sąd.

Partia „Zmiana” nigdy nie zaistniała jako byt prawny – zanim zdążyła się zarejestrować, została rozbita przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2016 roku, a jej lider Mateusz Piskorski trafił do aresztu z zarzutami szpiegostwa, za które obecnie odpowiada przed sądem. Nie ma więc oczywiście spisu członków ani legitymacji, które stanowiłyby dowód mojego przypuszczenia. Musiałem oprzeć swoją ocenę na licznych interakcjach Jolanty Lamprecht ze „zmianowcami”.

Kolejna taka interakcja miała miejsce wczoraj: Jolanta Lamprecht wystąpiła w komentarzach na profilu Tomasza Jankowskiego i razem z nim cieszyła się z wyroku wobec mnie. Chodzi o tego Tomasza Jankowskiego, byłego sekretarza generalnego protopartii „Zmiana”, który właśnie wrócił z kongresu „Międzynarodowego Związku Rusofilów” w Moskwie, gdzie wygłosił przemówienie o represjach dotykających w Polsce działaczy takich jak on sam, Mateusz Piskorski czy także ścigany za szpiegostwo Janusz Niedźwiecki.

Po drugie, za niedopuszczalne Sąd uznał moje stwierdzenie o tym, że wznowienie aktywności profilu „Ukrainiec NIE jest moim bratem” trzy tygodnie przed wielkoskalową inwazją rosyjską na Ukrainę wyglądało na przygotowanie – posłużyłem się rosyjskim terminem „podgotowka”. Argumentem Sądu jest (wedle ustnego uzasadnienia na wczorajszym posiedzeniu), że nie wykazałem, aby Jolanta Lamprecht uczestniczyła w przygotowaniu inwazji ani aby współpracowała ona z rosyjskimi służbami.

Otóż, bynajmniej nie uważam, by Jolanta Lamprecht była świadomą uczestniczką przygotowań do rosyjskiej inwazji. Oczywiście nie podejrzewałem nawet tej nauczycielki o kontakt z rosyjskimi. Żaden rosyjski szpieg przy zdrowych zmysłach by nie werbował rozegzaltowanego kłębka nerwów, jakim jest Jolanta Lamprecht – przecież ona by to od razu wygadała. Możliwe nawet, że sama by o takiej próbie od razu zawiadomiła ABW – przecież ona naprawdę i chyba szczerze uważa się za polską patriotkę. Taki wariant był od początku wykluczony!

Sąd potraktował sprawę płytko. Doprawdy, nie trzeba być prowadzonym wprost, ani naprowadzanym pośrednio przez rosyjskie służby, ani nawet być prorosyskim, aby uczestniczyć w rozpowszechnianiu narracji dywersyjnych, które Rosja wstrzykuje do polskiej przestrzeni informacyjnej licząc, że takie osoby, jak Jolanta Lamprecht, podadzą je dalej.

Gdyby przyjąć zawężający tok myślenia Sądu, jedynym dopuszczalnym sposobem zwalczania inspirowanej przez Moskwę dywersji informacyjnej byłoby zatrzymywanie szpiegów, ale nie można byłoby nawet skrytykować tych, którzy wpływom rosyjskim ulegają, również nieświadomie. Można by tylko tępić sprawców, ale nie przeciwdziałać skutkom ich działania.

Nigdy nie twierdziłem, aby Jolanta Lamprecht była jedną z tych niezwykle nielicznych osób, które łamią art. 130 kodeksu karnego o szpiegostwie i które stara się wyłapać Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Niestety, to załatwia problemu jedynie skrawek problemu, czyli go nie załatwia. Zawężanie złożonej kwestii wojny hybrydowej do zagadnienia szpiegostwa przeczy całej powszechnie przyjętej wiedzy na ten temat. Wcale nie jest tak, że kto nie jest szpiegiem albo zwerbowanym, ten jest w porządku.

Głównym problemem są te setki tysięcy osób, takie jak Jolanta Lamprecht, które w życiu nie widziały na oczy rosyjskiego szpiega, a jednak uwierzyły w podrzucane albo podgrzewane przez Rosję szkodliwe narracje tak bardzo, że stały się aktywistami i zarażają nimi następnych ludzi, będąc jednocześnie ofiarami i rozsadnikami wrogiej propagandy.

Na ten, znacznie trudniejszy problem jedynym sposobem jest krytyka polityczno-dziennikarska i sprzeciw społeczny, poprzez ostracyzowanie takich ludzi i środowisk. To jest to, co staram się uprawiać. Kto boksuje, ten zalicza kontuzje, ale jeśli będzie tak, że za każde stwierdzenie, do którego można się formalistycznie przyczepić, grozić będzie kara w równowartości kilkumiesięcznych zarobków przeciętnego Polaka, to mało który przeciętny Polak odważy się dołączyć do tej walki.

Jeśli tak będzie nadal, głosów zbieżnych z celami Moskwy będzie zawsze w polskim Internecie o rząd wielkości więcej, niż głosów sprzeciwiających się tym wrogim wpływom. Jeśli ta walka ma zostać wygrana, muszą w nią zaangażować uczestniczyć całe zastępy zwykłych ludzi, także a może zwłaszcza takich z niewyparzonymi językami, a nie tylko ci nieliczni, którzy lepiej choćby ode mnie potrafią mówić i pisać procesowo, ważąc każde słowo.

Wyrok wydany przez sędziego Pawła Krawczyka w sądzie rejonowym Katowice-Wschód będzie miał efekt mrożący, tłumiący oddolny opór przeciwko poczynaniom tych naszych współobywateli, których rosyjska agentura wpływu pośrednio uruchomiła do realizacji swoich celów.

Środowiska dziennikarskie od bardzo dawna domagają się likwidacji autorytarnego art. 212 kodeksu karnego, z którego zostałem skazany. Przepis ten przynosi dużo więcej szkód, niż korzyści. Od dawna służy głównie politykom do tłumienia krytyki i gnojenia opornych obywateli. Teraz ten zbędny i szkodliwy artykuł znajduje nowe zastosowanie: do gaszenia oporu przeciwko inspirowanej przez Kreml dywersji politycznej.

Powstaje sytuacja, w której Rosjanie nadal będą zaprzęgali naszych współobywateli do szerzenia swoich miazmatów, natomiast ci z nas, którzy chcieliby im odpyskować nazywając rzecz po imieniu, będą prześladowani sądowo, z wykorzystaniem instytucji demokratycznej do represjonowania tych, którzy chcą tejże demokracji bronić przed wrogimi wpływami rosyjskiej dyktatury.

Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu dostałem wezwanie przedsądowe oparte na art. 212 od Mateusza Piskorskiego, który żąda ode mnie 10 tys. zł za moje stwierdzenie, że referendum sankcjonujące aneksję Krymu w 2014 roku było dęte, a zorganizowana przez Piskorskiego grupa obserwatorów-przytakiwaczy była inscenizacją.

W przeprosinach miałbym nawet przyznać, że obserwacja pod auspicjami moskiewskiego instytutu CIS-EMO była zgodna ze standardami Komisji Weneckiej… To jest oczywista bzdura, ale czy zdołam to wytłumaczyć sądowi rejonowemu w Myślenicach, skoro nie udało się przekonać sądu w Katowicach? Przecież wystarczy, że Piskorski wyskoczy z jakąś instrukcją rozdaną członkom swojego latającego cyrku obserwacyjnego, której treść akurat będzie ściągnięta z zasad Komisji Weneckiej.

Po wczorajszym wyroku, działacz Konfederacji Korony Polskiej Adam Kania, w imieniu fundacji Polskie Veto i jak rozumiem Jolanty Lamprecht, zapowiedział pozew cywilny przeciwko prezydentowi Sosnowca za to, że Arkadiusz Chęcińskii, po moim wpisie sprzed dwóch lat o Jolancie Lamprecht, zapowiedział zawiadomienie prokuratury.

Prokuratura podjęła postępowanie wobec Jolanty Lamprecht, ale zostało ono umorzone mimo przyznania się Jolanty Lamprecht do prowadzenia profilu „Ukrainiec NIE jest moim bratem”. Równolegle toczyło się postepowanie w Kuratorium Oświaty, także umorzone dlatego, że Jolanta Lamprecht skutecznie ukryła ten fakt, do którego się w prokuraturze przecież przyznała. W obu tych postepowaniach zawiadamiającym był nie prezydent Sosnowca, lecz dyrektorka szkoły, w której Jolanta Lamprecht uczy.

Także w przewodzie sądowym w mojej sprawie Jolanta Lamprecht przez trzy rozprawy uchylała się od potwierdzenia, że prowadziła profil „Ukrainiec NIE jest moim bratem”, a ja musiałem się pracowicie tłumaczyć ze sposobu, w jaki to ustaliłem. Dopiero na przedostatniej rozprawie przed wyrokiem została skonfrontowana ze swoimi własnymi zeznaniami w prokuraturze, ale Sąd nie ukarał jej za uporczywe zatajanie prawdy.

Umorzenie postępowania wobec Jolanty Lamprecht przez prokuratora Waldemara Łubniewskiego obarczone jest w mojej ocenie wadami. Prokuratura przesłuchała Jolantę Lamprecht i członków jej rodziny, ale nie przesłuchano mnie, a więc nie zapoznano się z istotnymi okolicznościami sprawy, co mogło wpłynąć wypaczająco na obiektywność postanowienia o umorzeniu postępowania.

Umorzenie oparto na rozpatrzeniu wybranych wpisów profilu „Ukrainiec NIE jest moim bratem” z osobna, ale nie uwzględniono faktu, że uporczywe, wieloletnie publikowanie wyłącznie negatywnych treści o społeczności ukraińskiej stanowi w efekcie zabronione nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i etnicznych. Efekt ten jest osiągany przez profil, o czym świadczą nienawistne komentarze jego czytelników.

Niedopuszczalne było powołanie się w konkluzji umorzenia na wpis w Wikipedii na temat ukraińskiego batalionu Azow. Artykuł w Wikipedii, który każdy Internauta może edytować w dowolnym czasie, jest bezwartościowy jako dowód. Zadaniem Prokuratury nie było ocenianie sytuacji na Ukrainie, ani rozważanie charakteru batalionu Azow, lecz ocena charakteru profilu „Ukrainiec NIE jest moim bratem”.

Ponadto, Jolanta Lamprecht zeznała, że założycielem profilu „Ukrainiec NIE jest moim bratem” był redaktor portalu internetowego magnapolonia_org, prowadzonego przez Fundację Magna Polonia (KRS 0000743641), którą kieruje Przemysław Holocher, były lider Obozu Narodowo-Radykalnego i pomysłodawca Marszu Niepodległości.

Na profilu „Ukrainiec NIE jest moim bratem” znajdują się liczne udostępnienia materiałów z portalu magnapolonia_org, a nawet łącze oznaczone napisem „kup teraz”, kierujące do sklepu internetowego magnapolonia.org, głównie z książkami antysemickimi. Nie przesłuchano jednak Przemysława Holochera celem ustalenia, czy to on i w jakich okolicznościach przekazał Jolancie Lamprecht uprawnienia administratorki profilu i czy nadal uczestniczy w jego prowadzeniu.

Wobec powyższego, po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wczorajszego wyroku wniosę apelację, natomiast wczoraj złożyłem w Prokuraturze wniosek o podjęcie na nowo umorzonego śledztwa sygn. 3048-1.DS29.2022 wobec Jolanty Lamprecht.

Uważam także, że Rzecznik Dyscyplinarny Kuratorium Oświaty w Katowicach powinien ponownie rozważyć umorzenie swojego postępowania, gdyż został wprowadzony w błąd przez Jolantę Lamprecht, która zataiła przed nim prawdę o prowadzeniu przez nią profilu „Ukrainiec NIE jest moim bratem”.

Marcin Ludwik Rey
POLECAM ORYGINALNY WPIS I DYSKUSJĘ NA FACEBOOKU DO PRZECZYTANIA TU>>>

Niestety, jak widać z tekstu Marcina Reya, polskie prawo i system sądownictwa w sprawie przeciwdziałania rozpowszechnieniu rosyjskiej narracji i przeciwdziałania rosyjskiej wojnie informacyjno-psychologicznej nie są doskonałe. I jest to bardzo zły sygnał, który świadczy o możliwości podważania sprawności państwa polskiego w przeciwdziałaniu rosyjskim wpływom w warunkach trwającej przeciwko Polsce rosyjskiej wojny informacyjno-psychologicznej… Przed zakrojoną na pełną skalę inwazją Ukraina też była bardzo bierna do pożytecznych idiotów szerzących w sieci narrację Kremla, tylko po inwazji służby ukraińskie zaczęły ścigać prorosyjskich propagandzistów jako kolaborantów państwa-agresora. Czy naprawdę trzeba czekać, aż rosyjskie czołgi włamią się do Przesmyku Suwalskiego, aby zacząć walczyć z popularyzatorami rosyjskiej narracji?

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę

Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”

Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”

Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”

JAKĄ PRZYSZŁOŚĆ DLA UKRAINY, POLSKI I EUROPY PRZYGOTOWYWAŁA ROSJA?
Zobacz nasz film „Wojna na Ukrainie. Plan ludobójstwa zatwierdził osobiście Putin”

Nadchodzi III wojna światowa❓
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ❗️

Jak Merkel podhodowała nowego Führera w Moskwie?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „PĘTLA GAZOWA KREMLA: NORD STREAM 2 WPĘDZIŁ EUROPĘ W PUŁAPKĘ”

Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NAJNOWSZY NUMER NASZEGO CZASOPISMA  

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022” 

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”

ZOBACZ TAKŻE: