Zapraszam Państwa do lektury trzech wierszy Zbigniewa Herberta w moim przekładzie na język ukraiński. Niniejszy mikrocykl składają: „Mój Ojciec” z debiutanckiej Struny światła, „Domy przedmieścia” z Pana Cogito oraz sytuująca się chronologicznie między nimi „Próba opisu”, opublikowana w tomie Studium przedmiotu.
Zapyta ktoś: dlaczego Herbert? Dlaczego po ukraińsku?
Co się tyczy pierwszego – sprawa prosta. W tym roku przypada 100. rocznica urodzin owoż jednego z najważniejszych poetów polskich XX wieku, a dla niektórych – jednego z najważniejszych w ogóle. Tłumaczenia są moim osobistym hołdem dla „mistrza Zbigniewa”, jak chętnie, choć bezprawnie, nazywam go w „niestrzeżonych ogrodach” umysłu.
A dlaczego ukrainskoju?
Tu odpowiedź jest bardziej złożona. Po pierwsze dlatego, iż mówimy o pochodzącym z leżącego dziś na Ukrainie Lwowa – miasta, które mimo iż na ogół niewypowiedziane z imienia, jest w tej twórczości trwale obecne, chociażby w prezentowanych tu „Domach Przedmieścia”. Po drugie z tej przyczyny, iż Herbert stojąc zawsze po stronie słabszych – „pokrzywdzonych i bitych”, w sposób szczególny solidaryzował się z ofiarami imperiów. Nie ma najmniejszej wątpliwości, komu sprzyjałby wielki Lwowianin, gdyby dane mu było dożyć końca lutego 2022 r.
To wszystko ma znaczenie wielkie, czy wręcz przemożne. Warto jednak wspomnieć o jednej jeszcze kwestii.
Zadajmy sobie pytanie, jak będą rozumiały księcia poetów nasze wnuki, nasze prawnuki? Z rozpędu chciałoby się dodać: bo na pewno czytać będą go w ramach takiego czy innego ustroju szkolnictwa… Odpowiedziało nam głuche milczenie. Otóż to, nikt nam takiej gwarancji dać nie może. Jeśli poznanie Herberta stoi pod znakiem zapytania w Polsce, cóż dopiero mówić o państwie ukraińskim, które może, ale nie musi wpajać go uczniom do głów!
Niezależnie jednak od rozwoju wydarzeń na tym polu, autorowi Martwej natury z wędzidłem zapewnić trzeba kanał komunikacyjny, czyli nośnik. I to nie byle jaki, ale realnie użytkowany. Podobno młodzież mówi teraz tak: jeśli nie funkcjonujesz w Internecie, nie istniejesz. Zasadzie tej miałaby podlegać również literatura piękna. Niewykluczone, że wmawia się nam nieprawdę, a w każdym razie grubą przesadę. Możliwe. Ale jeśli ku temu w istocie zmierzamy, lepiej zabezpieczyć się zawczasu, n’est-ce pas?
Dominik Szczęsny-Kostanecki
Мій батько
Мій батько дуже любив Франса
й палив Елегантний Македонський
у синіх хмарах аромату
смакував усміх в губах тонких
і тоді в ті віддалені часи
коли нахилений сидів з книжкою
я говорив: мій батько – це Сіндбад
і йому часом з нами гірко
Тому він від’їжджав На килимі
на чотирьох вітрах По атласах
ми бігли за ним стурбовані
а він губився Нарешті вертався
знімав аромат взував капці
знову дзвін ключів по кишенях
і дні як краплі важкі краплі
і час минає але не змінює
у свято раз фіранки знято
через скло він вийшов і не повернувся
не знаю чи очі примкнув з горя
чи голови в наш бік не повернув
раз в зарубіжних ілюстраціях
я помітив його фотографію
він губернатор на острові
де пальми є й лібералізм
Будинки передмістя
В осінні безсонячні полудні Пан Коґіто полюбляє відвідувати брудні передмістя. Немає – каже він – чистішого джерела меланхолії.
Будинки передмістя з синцями під вікнами
будинки, що кашляють тихо
тремтіння штукатурки
будинки з рідким волоссям
хворою шкірою
тільки димарі мріють
худа скарга
доходить до узлісся
на берег великої води
я б хотів вам вигадувати імена
наповняти ароматом Індії
вогнем Босфору
гомоном водоспадів
будинки передмістя із запалими скронями
будинки жуючи скоринку хліба
холодні як сон паралітика
яких сходи – це пальма пилу
будинки постійно на продаж
корчми нещастя
будинки які ніколи не були в театрі
щури будинків передмістя
приведіть їх до берега океану
нехай всідаються на гарячому піску
нехай вглядаються у субтропічну ніч
нехай хвиля нагородить їх бурхливою овацією
як і личить лише змарнованим життям
Спроба опису
спочатку опишу себе
починаючи від голови
або краще від ноги
або від руки
від мізинця лівої руки
мій мізинець
теплий
трохи зігнутий всередину
оздоблений нігтем
складається з трьох частин
виростає просто з долоні
якби його відділити від неї
був би чималий хробак
це особливий мізинець
єдиний у світі мізинець лівої руки
даний мені безпосередньо
інші мізинці лівої руки
це холодна абстракція
з моїм
маємо спільну дату народження
дату смерті
спільну самотність
тільки кров
скандуючи темні тавтології
єднає далекі береги
ниткою порозуміння
Tłum. Dominik Szczęsny-Kostanecki
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NAJNOWSZY NUMER NASZEGO CZASOPISMA
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022”
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”
ZOBACZ TAKŻE:


Ostatnie komentarze