Najpierw był Lepper. Potem AgroUnia. Następnie „ukraińskie zboże”, blokady granicy, antyukraińskie hasła i wysypywanie ukraińskiego ziarna na asfalt. Czy rosyjska wojna informacyjna znalazła na polskiej wsi podatny grunt? Wszystko wskazuje na to, że Kreml nie musiał tworzyć polskiego gniewu. Wystarczyło go wykorzystać.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Andrzej Lepper nie wymyślił problemów polskich rolników. Transformacja rzeczywiście przyniosła wielu gospodarstwom dramatyczne zadłużenie, utratę rynków i poczucie ekonomicznego upokorzenia. Lepper potrafił jednak ten autentyczny gniew przekształcić w potężny ruch polityczny.

I właśnie wtedy pojawił się rosyjski ślad.

Lepper utrzymywał kontakty z rosyjskimi politykami, jeździł do Moskwy i konsekwentnie opowiadał się za odbudową szczególnych relacji gospodarczych z Rosją. W 2004 roku odwiedził Moskwę na zaproszenie Siergieja Baburina, rosyjskiego nacjonalisty i przeciwnika NATO. W 2005 roku mówił, że Polska popełniła ogromny błąd, odwracając się od Wschodu i zwracając ku Zachodowi. Wzywał do szybkiej odbudowy stosunków z Moskwą.

To nie jest późniejsza interpretacja historyków. To były publiczne wypowiedzi samego Leppera.

Jeszcze wcześniej, w 2000 roku, podczas protestu przed ambasadą rosyjską mówił, że Rosja jest dla polskich rolników „naturalnym rynkiem zbytu” i że Polska powinna rozwijać z nią handel.

A więc powstało niezwykle interesujące połączenie:

autentyczny gniew polskiej wsi + antysystemowa mobilizacja + niechęć do Zachodu + przekonanie o konieczności zbliżenia z Rosją.

Nie oznacza to, że każdy zwolennik Leppera był prorosyjski. Nie oznacza też, że można bez dowodu nazwać samego Leppera agentem rosyjskiego wywiadu. Oznacza natomiast, że Samoobrona stworzyła polityczny model, w którym interes części polskiej wsi można było łączyć z narracją korzystną dla Moskwy.

I ten model nie umarł wraz z Lepperem.

AGROUNIA: NOWA ODSŁONA STAREGO MECHANIZMU

W kolejnej dekadzie pojawił się Michał Kołodziejczak i AgroUnia.

Blokady, radykalny język, konfrontacja z władzą i medialne spektakle przypominały styl Samoobrony. Sam problem ukraińskiego zboża był jednak realny. Po rosyjskiej inwazji Ukraina utraciła część możliwości eksportu przez Morze Czarne, a Polska stała się jednym z kluczowych szlaków tranzytowych.

Problem pojawił się wtedy, gdy część zboża pozostawała na polskim rynku, wywołując presję cenową i niezadowolenie rolników. To był prawdziwy problem.

Ale prawdziwy problem może stać się idealnym narzędziem wojny informacyjnej.

Wiosną 2023 roku protesty wokół ukraińskiego zboża gwałtownie eskalowały. AgroUnia domagała się zamknięcia granicy dla ukraińskich produktów rolnych. Kołodziejczak sam ostrzegał wówczas, że sposób rozwiązania kryzysu może doprowadzić do narastania nastrojów antyukraińskich.

I właśnie to się stało.

PRZECZYTAJ:

Jeszcze niedawno Polska była dla Ukraińców najbardziej lubianym krajem świata. Kto zniszczył zaufanie między Polakami i Ukraińcami?

2023: KIEDY PROBLEM GOSPODARCZY STAŁ SIĘ BRONIĄ POLITYCZNĄ

Protesty rolników → blokada granicy → presja polityczna → eskalacja konfliktu z Ukrainą → skandaliczne przemówienie Zełenskiego w ONZ.

Tak wyglądał łańcuch wydarzeń, który doprowadził do gwałtownego pogorszenia relacji polsko-ukraińskich. Taki był związek przyczynowo-skutkowy.

W 2023 roku spór o zboże stał się jednym z głównych powodów gwałtownego pogorszenia relacji Warszawy i Kijowa.

Nie była to wyłącznie wina rolników. Błędy popełniały również polskie i ukraińskie władze.

Ale masowa mobilizacja części polskiej wsi wokół antyukraińskiego konfliktu gospodarczego stała się jednym z najważniejszych czynników politycznego pęknięcia między oboma państwami.

A dla Moskwy był to strategiczny prezent.

Rosja prowadziła wojnę przeciwko Ukrainie, niszczyła jej infrastrukturę i blokowała jej eksport, a jednocześnie coraz więcej Polaków zaczynało postrzegać Ukrainę jako źródło własnych problemów.

Kreml nie musiał tego konfliktu stworzyć. Wystarczyło go podsycać.

PRZECZYTAJ:

Dr Mariusz Patey: Import zboża z Ukrainy nie jest przyczyną problemów polskiego rolnictwa

21 LUTEGO 2024 ROKU POLSKIE MSZ OSTRZEGA

Tu kończą się domysły.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oficjalne oświadczenie dotyczące antyukraińskich i proputinowskich haseł pojawiających się podczas protestów rolniczych.

MSZ ostrzegło przed próbą „przejęcia rolniczego ruchu protestacyjnego przez ugrupowania skrajne i nieodpowiedzialne, być może będące pod wpływem rosyjskiej agentury”.

Jednak blokady trwały, a podczas protestów pojawiały się antyukraińskie hasła i skandaliczne plakaty, takie jak: „Koniec gościny, niewdzięczne sk#rwysyny!”.

Na jednym z protestów pojawiły się również flaga ZSRR i transparent:

„Putin, zrób porządek z Ukrainą, Brukselą i naszymi rządzącymi”.

To nie był już zwykły spór o cenę pszenicy. Był to jawny przekaz wpisujący się w rosyjską narrację geopolityczną.

I właśnie dlatego trzeba rozróżnić dwie rzeczy: polski rolnik nie jest rosyjskim agentem. Ale polski protest rolniczy może zostać przejęty przez środowiska pozostające pod wpływem rosyjskiej agentury.

To nie teoria. To oficjalne ostrzeżenie polskiego państwa.

GRANICA: OD PROTESTU DO DYWERSJI

W lutym 2024 roku protesty dotarły do granicy.

Dochodziło do wysypywania ukraińskiego zboża z wagonów i blokowania transportów.

I właśnie wtedy ambasador RP w Kijowie Jarosław Guzy określił jedną z takich akcji jako działanie przypominające zorganizowaną dywersję, wskazując jednocześnie na rosyjską kampanię wpływu w mediach społecznościowych.

Symbolika była porażająca.

Ukraina walczy z Rosją o przetrwanie. Rosja próbuje zniszczyć ukraiński eksport. A na zachodniej granicy Ukrainy wysypywane jest ukraińskie zboże.

Nie trzeba być rosyjskim agentem, żeby wykonać działanie korzystne dla rosyjskiej strategii.

Wystarczy dać się wykorzystać.

PRZECZYTAJ:

Gorzki rachunek za protesty rolników: miliardowe straty Polski, a Niemcy i Rumunia liczą zyski

ZBOŻE NA ASFALCIE I PAMIĘĆ O HOŁODOMORZE

Jeszcze bardziej bolesny wymiar wydarzenia przybrały w listopadzie 2024 roku.

23 listopada rozpoczął się kolejny protest w Medyce — w dniu, w którym Ukraińcy obchodzili Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu.

Dla narodu, którego miliony ludzi zostały zamordowane głodem przez sowiecki reżim, widok ukraińskiego ziarna zatrzymywanego i wysypywanego na polskiej granicy był szczególnie bolesny.

Nie twierdzimy, że każdy protestujący chciał obrazić pamięć ofiar Hołodomoru.

Ale wojna informacyjna żyje również symbolami.

A trudno wyobrazić sobie symbol korzystniejszy dla rosyjskiej propagandy niż obraz Polaków i Ukraińców walczących ze sobą o ziarno, podczas gdy Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie wojnę.

NAJWAŻNIEJSZE PYTANIE

Nie pytajmy więc wyłącznie: „Czy polski rolnik miał prawo protestować?”

Oczywiście, że miał.

Pytajmy: „Kto próbował przejąć ten protest i przekształcić go w narzędzie wojny przeciwko Ukrainie?”

Polskie MSZ wskazało możliwość wpływu rosyjskiej agentury. Polscy dyplomaci wskazywali na działania przypominające dywersję i rosyjską kampanię wpływu. A skutkiem politycznym była eskalacja konfliktu Warszawy z Kijowem.

To wystarczy, aby potraktować sprawę jako poważny problem bezpieczeństwa państwa, a nie wyłącznie spór o rynek rolny.

OD LEPPERA DO KREMLA

Lepper pokazał, że autentyczny gniew polskiej wsi można przekształcić w masową siłę polityczną.

AgroUnia odtworzyła część tego mechanizmu w nowym pokoleniu.

Kryzys zbożowy 2023 roku przekształcił realny problem gospodarczy w konflikt polsko-ukraiński.

W 2024 roku pojawiły się proputinowskie symbole, blokady granicy i wysypywanie ukraińskiego zboża. Polskie MSZ oficjalnie ostrzegało również przed próbami przejęcia ruchu rolniczego przez środowiska mogące znajdować się pod wpływem rosyjskiej agentury.

To nie jest dowód, że polska wieś jest rosyjską agenturą. To dowód, że rosyjska wojna informacyjna znalazła na polskiej wsi realny konflikt, który można było wykorzystać do rozbijania solidarności Polski i Ukrainy.

I właśnie o to chodzi Kremlowi.

Rosja nie musi przekonać Polaków do miłości do Putina. Wystarczy, że przekona ich do nienawiści wobec Ukrainy. Wystarczy, że doprowadzi Warszawę i Kijów do wzajemnej wrogości.

Dlatego polska wieś musi być chroniona nie tylko przed ekonomicznymi skutkami wojny. Musi być również chroniona przed rosyjską wojną informacyjną.

Bo dzisiaj Ukraina walczy nie tylko o własną wolność. Walcząc z Rosją, broni bezpieczeństwa całej Europy. A polska granica z Ukrainą nie jest już wyłącznie granicą handlową. Jest jednym z frontów wojny o przyszłość Europy.

Dlatego powiem wprost: dopóki w Polsce tolerowane będą rosyjskie wpływy, które wbrew żywotnym interesom naszego państwa podsycają antyukraińską histerię; dopóki polska przestrzeń informacyjna będzie kształtować opinię publiczną w sposób uderzający w możliwość stworzenia strategicznego sojuszu na pomoście bałtycko-czarnomorskim; dopóki bezkarnie działają politycy tacy jak Braun, Mentzen czy Czarnek, którzy — w mojej ocenie — osłabiają sojusze niezbędne dla bezpieczeństwa Polski, dopóty rzeczywista naprawa relacji polsko-ukraińskich będzie niezwykle trudna.

Bo stawką nie jest już tylko jakość relacji Warszawy z Kijowem. Stawką jest bezpieczeństwo Polski.

A strategiczna prawda jest prosta: silna, niepodległa i związana z Zachodem Ukraina jest jednym z najważniejszych filarów bezpieczeństwa Polski. Osłabianie Ukrainy i skłócanie Polaków z Ukraińcami oznacza wzmacnianie Rosji.

Od Leppera do Kremla prowadzi nie prosta linia, lecz mechanizm, który Moskwa potrafi wykorzystać: prawdziwy problem, społeczne emocje, dezinformacja i konflikt między Polakami a Ukraińcami. Tego mechanizmu nie wolno już ignorować.

Włodzimierz Iszczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Kto stoi za protestami rolników?

Kryptoprawicowy publicysta grozi śmiercią urzędnikowi państwowemu!

Dominik Gąsiorowski: Jako Polak czuję wstyd z powodu nowej „afery zbożowej”

Rosja wykorzystuje protest rolników, to już jest wojna hybrydowa. Rey obnaża kulisy nakręcania konfliktu

Człowiek Kołodziejczaka wzywał rolników do szturmu na Sejm. „Wchodzimy tam siłą?”

Dominik Gąsiorowski o proteście rolników: „Nigdy nie spotkałem tylu prorosyjskich aktywistów w jednym miejscu”

Dominik Gąsiorowski: Rosyjska wojna hybrydowa przeciwko Polsce toczy się równolegle do rolniczych protestów

Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę

Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”

Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”

Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”

JAKĄ PRZYSZŁOŚĆ DLA UKRAINY, POLSKI I EUROPY PRZYGOTOWYWAŁA ROSJA?
Zobacz nasz film „Wojna na Ukrainie. Plan ludobójstwa zatwierdził osobiście Putin”

Nadchodzi III wojna światowa
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ
❗️

Jak Merkel podhodowała nowego Führera w Moskwie?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „PĘTLA GAZOWA KREMLA: NORD STREAM 2 WPĘDZIŁ EUROPĘ W PUŁAPKĘ”

Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NAJNOWSZY NUMER NASZEGO CZASOPISMA  

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN GROZI POLSCE”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022” 

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”

ZOBACZ TAKŻE: