Dojście do władzy w UE prawicowych populistów i rewanż sił prorosyjskich na Ukrainie przestaje być potencjalnym zagrożeniem i staje się oczywistym problemem.

Prezydent Rosji Władimir Putin prowadzi negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi w celu rozwiązania wszystkich kluczowych kwestii za pomocą umowy pakietowej, która obejmie również kwestię ukraińską – pisze Paweł Szuklinow w artykule „Po prostu oddajcie nam Ukrainę” na łamach portalu Liga.net. – W tej umowie pakietowej powinno być wszystko: temat interwencji rosyjskich służb specjalnych w wyborach amerykańskich, rozmrożenie aktywów rosyjskich oligarchów, złagodzenie sankcji, temat Syrii i oczywiście Ukraina”. Autor portalu Liga.net powołuje się na swoje źródła wśród wysokich rangą dyplomatów, którzy uczestniczą w negocjacjach. Politycy i dyplomaci, z którymi rozmawiał, zgadzają się, że wdrażany jest plan niszczenia państwa ukraińskiego. Moskwa planuje wprowadzić ten scenariusz za pomocą osi skrajnich populistów w UE, która niebawem może zjednoczyć się i ogłosić wspólny front. UE, jak nigdy przedtem, znajduje się na krawędzi przetrwania.

PRZECZYTAJ:

Były komisarz UE: Putin dąży do przejęcia kontroli nad krajami Europy Środkowo-Wschodniej

Ogólnie rzecz biorąc, Unia Europejska znajduje się w obliczu nowych trudnych czasów i stoi u progu możliwego rozłamu strefy transatlantyckiej solidarności. W bieżącym i przyszłym roku w wielu krajach UE odbędą się wybory. Problemy mogą pojawić się w Szwecji i na Łotwie.

Dyplomaci mówią, że w przypadku niefortunnego zbiegu okoliczności na mapie Europy może pojawić się „oś ultra-populistyczna” we Włoszech, Szwecji, Francji, Niemczech, Austrii i na Węgrzech.

Dzisiaj są już Włochy z Salvini, który zaprzyjażnił się z populistą Orbanem z Węgier. Świadczy o tym też ostatnia wizyta Putina z tańcami w Austrii, gdzie prawica i ultra-prawica sformowały rząd. Za Austrią skrajnie prawicowi poplecznicy Putina mogą dojść do władzy w Szwecji (bardzo prawdopodobne – sądząc po wynikach ostatnich badań socjlogicznych). I tak pod wpływem Moskwy w krajach UE tworzy się ta sama „oś ultra-populistów”. Wcześniej czy później będą działać te kraje jako zjednoczony front, a Europa zmieni się.

Wszystko to spowodowane jest działaniami Rosji w Syrii, którą reżim Putina całkowicie zniszczył, tworząc takie warunki, że miliony ludzi musiały stać się uchodźcami. Ta fala uchodźców zmusza dziś Europejczyków do zwrócenia uwagi na populistów, którzy obiecują proste rozwiązania i normalizację stosunków z Rosją.

Jak będzie wyglądać Europa za pięć lub dziesięć lat? Zwłaszcza jeśli populiści dojdą do władzy w Niemczech – pierwszej gospodarce UE. Teraz popularność skrajnie prawicowych populistów rośnie każdego dnia, otwierając osławione puszkę Pandory w Europie. Kiedy Merkel opuści swoj fotel, najwidoczniej skończy się era prawdziwej demokracji.

PRZECZYTAJ:

Pełzająca agresja. Rosja jest głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego

Chaos wewnątrz Ukrainy pomoże Rosji. Ukraińska praktyka ostatnich 100 lat państwowości jest przeciwko Ukrainie. Wszystkie scenariusze pisane są w nowoczesnej historii i Moskwa próbuje je tylko powtórzyć, gra na podziałach ukraińskiego społeczeństwa.

Wysokiej rangi urzędnik związany z dyplomacją, który bierze udział w negocjacjach z Rosjanami, twierdzi, że:

„Putin będzie pracował na rozdrobnienie Ukrainy. Zjednoczony i integralny kraj nie jest mu już potrzebny. Nie ważne, kto będzie u władzy! Oczywiście, będzie zadowolony, jeśli posłuszny prezydent dojdzie do władzy. Ale to już nie ma zasadniczego znaczenia. Ani Tymoszenko, ani Bojko. Nie obchodzi go, który z nich zostanie prezydentem. On, jak poprzednio, będzie siać niezgodę między Wschodem i Zachodem, próbując zająć Ukrainę po kawałku”.

Wysocy rangą rozmówcy portalu Liga.net są przekonani, że Władimir Putin nigdy nie zmieni żądania, które z maniakalnym uporem powtarza podczas negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi: oddajcie Ukrainę do „strefy interesów Rosji” i przestańcie popierać oficjalny Kijów! „Po prostu – stale wymaga Putin w trakcie rozmów téte-á-téte ze wszystkimi zachodnimi przywódcami – oddajcie nam Ukrainę”.

„Przedstawiciele Moskwy podczas negocjacji w Mińsku potwierdzają tę linię – podsumowuje Pawel Szuklinow -blokują wszelkie inicjatywy, które mogłyby przywrócić realizację umów z Mińska”.

Jagiellonia.org

Jako spadkobierca ekspansjonistycznej Złotej Ordy, imperium Romanowów i Związku Sowieckiego, Rosja robi wszystko, by przywrócić utraconą kontrolę nad Europą Środkową i Wschodnią. Kluczem do dominacji w tym regionie jest przede wszystkim Ukraina. Nic dziwnego, że słynny amerykański strateg polskiego pochodzenia Zbigniew Brzeziński powiedział, że Rosja razem z Ukrainą jest skazana na bycie wielkim światowym mocarstwem.

Historia pokazuje, że gdy Ukraina była częścią I Rzeczypospolitej, państwo to stanowiło najsilniejszy bastion Europy na granicy z barbarzyńskim światem. W tym czasie Rosja była słabo rozwiniętym krajem na peryferiach Europy. I dopiero gdy pod koniec XVIII wieku ostatecznie zawładnęła terytorium dzisiejszej Ukrainy, stała się potężnym imperium wpływającym na losy Europy i świata. Po utracie Ukrainy upadła potężna niegdyś Rzeczypospolita, a cień barbarzyńskiej Moskwy zawisł nad Europą. Przez 200 lat Rosja panowała w Europie Środkowej i Wschodniej za pomocą zasady dziel i rządź. Głównym jej narzędziem było podburzanie do nienawiści etnicznej. Przede wszystkim między Polakami i Ukraińcami. Tak było po rozbiorach Polski, tak było po klęsce napoleońskiej Francji, tak było w czasie II wojny światowej i później.

W drugiej połowie XX wieku Rosja dążyła do przejęcia kontroli nad całym kontynentem eurazjatyckim. Innymi słowy parła ku światowej dominacji. Konflikty na peryferiach Eurazji (Wietnam, Korea, Afganistan) świadczą o tym, że gdyby nie starania Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników w rejonach Oceanu Atlantyckiego i Spokojnego, Moskwa mogłaby ten cel osiągnąć. Jeśliby udało jej się ten ponury scenariusz zrealizować, świat byłby zupełnie inny.

Po klęsce w zimnej wojnie Rosja została zmuszona do wycofania się z Europy Środkowo-Wschodniej. Jednak nie oznacza to, że była gotowa pogodzić się z porażką. Przez 25 lat przygotowywała się do odwetu. Marzenie o wskrzeszeniu supermocarstwa i światowej dominacji spowodowało, że Europa Środkowa i Wschodnia, a przede wszystkim Polska i Ukraina, znalazły się w centrum uwagi rosyjskich strategów. Inwazja na Ukrainę świadczy o tym, że kraje bałtyckie, Polska, a nawet cała cywilizacja europejska stanęły wobec poważnego zagrożenia.

„Europa nie ma przyszłości bez Ukrainy” – zauważył Timothy Snyder, specjalista z zakresu historii Europy Środkowej i Wschodniej, profesor Yale University.

Jeśli społeczność międzynarodowa pozwoli Putinowi zdestabilizować i przejąć kontrolę nad 45-milionowym europejskim krajem, to cały system międzynarodowego bezpieczeństwa zawali się jak domek z kart, a Europa znajdzie się w cieniu brutalnego barbarzyńskiego despotyzmu. Imperium Zła ponownie wydostanie się z mroku niepamięci, a świat pogrąży się w ciemnym okresie chaosu, konfliktów oraz poważnych wyzwań i zagrożeń dla globalnego bezpieczeństwa…

Jeśli kremlowski scenariusz rosyjskiej ingerencji w wybory na Ukrainie zakończy się sukcesem, będzie to geopolityczna katastrofa w skali europejskiej i globalnej. Rosyjski imperializm powstanie z popiołów i niezwłocznie zacznie destabilizować całą Europę Środkowo-Wschodnią. Kraje bałtyckie, Polska i Rumunia staną się celem rosyjskiej agresji i areną intensywnej wojny hybrydowej. W przypadku realizacji tego scenariusza cała cywilizacja zachodnia stanie nad krawędzią przepaści… Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Były komisarz UE: Putin dąży do przejęcia kontroli nad krajami Europy Środkowo-Wschodniej

Były unijny komisarz ds. stosunków zewnętrznych Chris Patten w wywiadzie dla portugalskiego „Diario de Noticias” oświadczył, że rosyjski prezydent Władimir Putin wciąż dąży do przejęcia kontroli nad krajami Europy Środkowo-Wschodniej – informuje portal wPolityce.pl powołując się na PAP.

W piątkowym wywiadzie dla lizbońskiego dziennika brytyjski polityk powiedział, że Putin nadal wierzy w istnienie Europy ze strefami wpływów.

„Jego nie interesuje niepodległość państw Europy Środkowo-Wschodniej. Uważa, że powinny być one związane z Moskwą i z nikim więcej. Nie wydaje mi się, że to dobry sposób patrzenia na świat w XXI w.”

— zaznaczył Chris Patten.

Polityk wskazał, że Putin i jego aparat są niełatwym partnerem podczas negocjacji. Przyznał, że z doświadczenia wie, że należy być wobec nich twardym.

„Jako komisarz unijny miałem do czynienia z Putinem dwa lub trzy razy: w związku z rozszerzeniem Unii Europejskiej na Wschód, z dostępem do obwodu kaliningradzkiego. I jeszcze w związku rozszerzeniem umowy handlowej UE-Rosja na nowe kraje członkowskie ze Wschodu. W tych kwestiach Rosjanie byli bardzo trudni i kłamali”

— dodał Patten.

Wskazał, że spojrzenie Kremla oraz krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Zachodu na historię Rosji jest dziś rozbieżne.

„Podczas gdy Putin uznaje upadek ZSRR za jedną z największych tragedii XX w., za pozytywne wydarzenie uchodzi to w krajach, które uwolniły się od Rosji, oraz na Zachodzie, gdzie ludzie bali się ataku rakietowego”

— dodał.

Były komisarz unijny uważa, że w ostatnich latach wyczerpały się możliwości dialogu Zachodu z Rosją, a próba otrucia podwójnego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala i jego córki dowodzi, z jaką premedytacją działa dziś Moskwa.

„Uważam, że nie ma alternatywy dla ciężkiej ręki wobec Kremla. To nie Europejczycy z Zachodu czy Amerykanie krążą po Rosji, trując jej mieszkańców. To nie Europejczycy czy Amerykanie zestrzelili malezyjski samolot, napadli na Krym czy stoją za konfliktem na wschodzie Ukrainy. To Rosjanie”

— wskazał Patten.

Były komisarz unijny ds. stosunków zewnętrznych podkreślił, że nikt już nie wierzy Kremlowi, który wyszukuje „nieprawdopodobne argumenty, aby nie zostać oskarżonym” w sprawie inwazji na Krym, zabicia Aleksandra Litwinienki czy próby otrucia Skripalów.

Patten powiedział, że wierzy, iż to Rosjanie stali za próbą zabicia byłego rosyjskiego agenta i jego córki. Dodał, że ludzie Kremla mają już duże doświadczenie w przeprowadzaniu akcji, które kończą się zagadkowymi zgonami przeciwników na terytorium Wielkiej Brytanii.

„Jest oczywiste, że w Wlk. Brytanii to oni (ludzie Kremla) byli odpowiedzialni w sprawie Skripala; w ostatnich latach doszło do 14 zaskakujących zgonów rosyjskich krytyków Władimira Putina bądź oligarchów, którzy mu się sprzeciwili lub znaleźli na celowniku rosyjskiej mafii”

— przypomniał Patten.

Przyznał, że od dawna władze w Moskwie korzystają z usług rosyjskiej mafii, aby „utrzymywać reżim przy władzy”. Zaznaczył, że Rosja zawsze była „mieszanką autokracji ze światem gangsterskim”.

Brytyjski polityk wskazał też na Rosję jako jednego z głównych odpowiedzialnych za ostatni atak chemiczny w Syrii. Przypomniał, że Moskwa jest sojusznikiem reżimu w Damaszku.

„Być może Rosjanie są tylko w sposób pośredni odpowiedzialni za sytuację w Syrii, ale to oni pociągają tam za sznurki i muszą w jakimś stopniu ponosić odpowiedzialność”

— twierdzi Chris Patten.

Były komisarz unijny zaznaczył, że pomimo agresywnej polityki międzynarodowej Rosja jest dziś krajem stosunkowo ubogim jak na swoje rozmiary. Wskazał, że wartość jej gospodarki nie jest większa od gospodarki Włoch.

Chris Patten był komisarzem UE ds. stosunków zewnętrznych w latach 2000-2004, gdy przewodniczącym KE był Romano Prodi. Patten był ostatnim brytyjskim gubernatorem Hongkongu, a także ministrem w rządach Margaret Thatcher i Johna Majora. Należy do brytyjskiej Partii Konserwatywnej.

Źródło: wPolityce.pl, PAP

 

 

Ekspert: Putin postawił znak równości między ZSRS a „Rosją sowiecką” i chce wznowić stalinowską strefę wpływów w Europie

Od czasu aneksji Krymu w wielu krajach graniczących z Rosją pojawiły się obawy, że spotkają podobny los. Jeśli uważnie słuchać przemówienia prezydenta Putina, ten strach nie wydaje się całkowicie bezpodstawny – pisze na łamach niemieckiego wydania Focus Wilfried Jilge, ekspert programu badań nad Rosją, Europą Wschodnią i Azją Środkową w Centrum Roberta Boscha Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej.

„Putin koncentruje się na prestiżu polityki zagranicznej oraz tworzeniu legend, aby wzmocnić swoją władzę w kraju i poza nim. Promując ideę »ruskiego świata prawosławnego« poza granicami kraju neutralizuje niezależność państw sąsiednich, w szczególności Ukrainy, której stabilizacja byłaby niebezpieczna dla niego”

– pisze Jilge.

PRZECZYTAJ:

To ukraińska Cerkiew jest macierzystą dla Rosji

Nie jest przypadkiem, że polityczni stratedzy Kremla wyznaczyli datę wyborów prezydenckich 18 marca, w czwartą rocznicę przyłączenia Krymu, ponieważ w swojej kampanii wyborczej Putin opierał się na ideologicznych i geopolitycznych argumentach leżących u podstaw aneksji. Putin do dziś usprawiedliwia aneksję Krymu, używając pojęcia fikcyjnego „ruskiego świata”, zgodnie z którym „braterski naród ukraiński” musi być w sferze wpływów Rosji – pisze ekspert.

PRZECZYTAJ:

Nowy pakt Ribbentrop-Mołotow?

Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma

W swoim przemówieniu poswięconym rocznice przyłączenia Krymu, Putin wyznaczył Rosję jako kraj patronacki dla swoich „rodaków”, w szczególności w krajach tzw. rosyjskiej „Bliskiej zagranicy”, sugerując istnienie dużej rosyjskiej cywilizacji, która musi być chroniona przed światem zewnętrznym, czyli przed Zachodem.

„W tym sensie Putin w swoim przemówieniu do narodu postawił znak równości między Związkiem Radzieckim a »Rosją sowiecką« i żałował utraty ludności i terytorium państwa. Przede wszystkim jednak zakwestionował legalność granic państw, które powstały po rozpadzie ZSRR”

– wyraził swoje obawy Wilfried Jilge.

Teza Putina o tzw. „jednym narodzie” jest oświadczeniem autorytarno-imperialnym i nie ma nic wspólnego z nastrojami, które można dziś zaobserwować w ukraińskim społeczeństwie. Fakt, że Putin powtórzył tę tezę do niedawna, może oznaczać, że Kreml będzie nadal destabilizował Ukrainę – czytamy w artykule.

„Postępująca dzięki udanym reformom, integracja Ukrainy ze strukturami UE jest nie do zaakceptowania dla Moskwy. Ponieważ stabilna, prosperująca demokratyczna Ukraina może stać się atrakcyjnym kontr-modelem autokracji Putina w oczach niektórych Rosjan i zagrozić własności skorumpowanych oligarchów popierających Kreml”

– pisze ekspert programu badań nad Rosją, Europą Wschodnią i Azją Środkową.

Focus.de, tłum. Jagillonia.org

 

Rosyjska agresja na Ukrainę to część większego planu – Morawiecki

Szef polskiego rządu podczas debaty plenarnej w Parlamencie Europejskim w Strasburgu powiedział, że rosyjska agresja na Ukrainę to „tylko” element z góry założonej strategii. Nie można tu mówić o przypadkowych działaniach, Putin chce realizować w ten sposób plan destabilizacji Europy – informuje Fronda.pl.

„Agresja Rosji na Ukrainę zachwiała architekturą bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej, ale była też częścią większego planu destabilizacji Zachodu; działania Rosji nie są przypadkiem, ale elementem z góry założonej strategii”

– powiedział polski premier.

Najbardziej popularny rosyjski strateg Aleksandr Dugin, nazywany ideologiem Putina, twierdzi, że celem Rosji jest przyłączenie Europy.

„Rosjanie zmobilizują się dla wielkiego celu. A tym wielkim celem jest przyłączenie Europy. […] Podobają wam się europejskie technologie? Weźmy je. […] To jest proste, zdobywamy Europę i już mamy wszystkie wysokie technologie! […] Zdobycie Europy! Rosyjski car czy rosyjski prezydent – jedyny dla całej Europy. […] To jest sedno całego imperium, które po prostu przywrócimy na swoje miejsce – Europejskie, Rzymskie, Greckie, Bizantyjskie Imperium z rosyjskim carem na czele”  – z maniakalnym uporem twierdzi człowiek, którego strategię od 15 lat skrupulatnie wciela w życie cały polityczny establishment współczesnej Rosji.

Niezdrowe pomysły Aleksandra Dugina zainfekowały całą generalicję i establishment Rosji. Dugin ma ogromny wpływ na osoby podejmujące decyzje w najważniejszych sferach życia politycznego. Rosyjskie elity podzielają jego poglądy. Książka Dugina pod tytułem „Podstawy geopolityki” została opublikowana przy wsparciu Wydziału Strategii Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej i otrzymała rekomendację, jako podręcznik dla tych, którzy podejmują decyzje w najważniejszych sferach życia politycznego.

Z kolei, Władimir Putin ciągle powtarza, że „Rosja nigdy się nie zgodzi z istniejącym porządkiem świata”, dodaje też, że „Rosja w ciągu ostatniej dekady straciła tyle, że już nic oddawać nie będziemy. Będziemy zabierać”.

W 2015 roku prezydent FR wprost przed kamerami telewizji Russia Today stwierdził, że Rosja nigdy się nie zgodzi z istniejącym porządkiem świata i stworzonym w ostatnich dekadach po upadku Związku Sowieckiego ładem międzynarodowym. Jego przyjaciel, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew, w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” 2 stycznia 2016 roku powiedział, że Rosja w najbliższym czasie jest gotowa do konfliktu militarnego z państwami NATO i może szybko i bez żadnych strat podbić państwa bałtyckie.

Nieco wcześniej wiceprzewodniczący Dumy Państwowej Władimir Żyrinowski pytany przez dziennikarza państwowej telewizji Rossija 24 oświadczył, że prezydent Rosji podjął już decyzję o rozpoczęciu III wojny światowej. „To najważniejsza decyzja. Jestem przekonany, że została już podjęta” – powiedział. I dodał, że los krajów bałtyckich i Polski jest przesądzony. Zostaną zmiecione. Później z trybuny parlamentu FR oznajmił, że Rosja powinna spalić Paryż i zbombardować Niemcy.

Stary Kontynent stoi nad przepaścią. Jednak pozostaje podzielony, frywolny i beztroski. Ukołysany iluzją własnego bezpieczeństwa i uspokojony rosyjską propagandą. Nie zauważył, że wróg, który ma agresywne plany i niesie śmiertelne niebezpieczeństwo, jest już na jego terenie.

Wojna Kremla przeciwko Zachodowi trwa w najlepsze. Moskwa chce obalić światowy porządek i gwałci wszelkie normy prawa międzynarodowego. Agresja wobec Ukrainy to przede wszystkim wojna barbarzyńskiego, eurazjatyckiego despotyzmu przeciwko całej cywilizacji europejskiej. W Donbasie Putin walczy nie przeciwko Ukrainie, lecz przeciwko całej Europie. To wojna cywilizacyjna. Wojna egzystencjalna. Wojna z europejskimi i polskimi wartościami. Wojna przeciwko godności i wolności. Jeśli światowa społeczność nie potrafi powstrzymać Putina na Ukrainie, to w perspektywie krótkoterminowej wojna hybrydowa zapuka do drzwi wszystkich Europejczyków. W pierwszej kolejności dotyczy to Polaków i narodów bałtyckich. Kreml przygotowuje wojsko do wielkiej wojny. Dziś jest to oczywiste jak nigdy dotąd.

Putin zachowuje się jak Hitler na kilka lat przed II wojną światową. Dlatego warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, który powiedział w Izbie Gmin, gdy kraje europejskie zawarły z Hitlerem układ monachijski w 1938 roku: „Mieliście wybór między wojną i hańbą. Wybraliście hańbę, teraz dostaniecie wojnę”. I miał rację. Niecały rok później Hitler napadł na Polskę, a Wielka Brytania musiała wypowiedzieć Niemcom wojnę. Zaczęła się II wojna światowa. Teraz Europa i świat stoją przed tym samym wyborem. Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Prorosyjska geopolityka Dmowskiego jest „bombą zegarową” położoną pod polską niepodległość

Historia dzieli narody. Trumny Dmowskiego i Bandery utrudniają utworzenie mocnego sojuszu geopolitycznego (Międzymorza) niezbędnego dla przetrwania niepodległej Polski, Ukrainy, Litwy i innych narodów byłej I Rzeczpospolitej. Nie ma żadnego wyboru między Moskwą a Berlinem – to odwieczni partnerzy i sojusznicy przeciwko Polsce i państwom regionu. Oś Moskwa – Paryż – Berlin którą starają się wybudować rosyjscy dyplomaci to realne zagrożenie bezpieczeństwa państw Europy Środkowo-Wschodniej.

 

Włodzimierz IszczukSzczucie Polaków na Ukraińców i Ukraińców na Polaków w ciągu ostatnich dwustu lat było głównym narzędziem rosyjskiej imperialnej polityki w Europie Środkowo-Wschodniej. Rosja dołożyła wszelkich starań, aby narody byłej I Rzeczypospolitej były rozdzielone kłótniami i sprzecznościami, aby narodowowyzwoleńcze ruchy Polaków, Litwinów i Ukraińców pod żadnym pozorem nie zjednoczyły się w walce z zaborcami.

W przeddzień I wojny światowej carska Rosja postanowiła wykorzystać polskie atuty. Uzasadniając swoje pretensje terytorialne, eurazjatyckie „więzienie narodów” dążyło do zajęcia wszystkich polskich ziem na zachodzie. Aby wciągnąć Polaków w geopolityczne awantury Sankt Petersburga, rozpuścili pogłoski, jakoby car po wojnie miał przyznać Polsce autonomię w granicach imperium rosyjskiego.

Roman Dmowski, carski wiernopoddańczy poseł na sejm stał się ważnym instrumentem rosyjskiej dyplomacji. Błyskotliwy publicysta Dmowski, w odróżnieniu od rosyjskojęzycznego Piłsudskiego, pięknie władał językiem polskim i świetnie rozumiał psychikę przeciętnych Polaków. Jego teksty i przemowy były słodkie jak miód. Ale był w nich antypolski jad…

Dmowski był adwokatem „więzienia narodów” i działał w interesach imperialnej Rosji. Nastawiał Polaków przeciw Ukraińcom. Przeciwstawiał się zjednoczeniu narodów byłej I Rzeczpospolitej w walce przeciwko wspólnemu wrogowi. W swojej pracy „Kwestia ukraińska” bez uzasadnienia próbował przekonać Polaków, iż jakoby głównym zagrożeniem dla Polski nie była agresywna Rosja, a przymierze Niemiec z Ukrainą. I to po trzech rozbiorach Polski, inicjowanych właśnie przez Rosję w porozumieniu z Niemcami!

To znaczy, zamiast jednoczyć narody I Rzeczypospolitej do wspólnej walki przeciwko wspólnym wrogom – niemieckiemu i rosyjskiemu zaborcy, Dmowski stanął po stronie despotycznego „więzienia narodów”, które było głównym inicjatorem podziałów Polski!

PRZECZYTAJ:

Kiedy Polacy i Ukraińcy byli razem rosyjski car klęknął przed polskim królem

Polska jest silna tylko wtedy, kiedy gra ramie w ramie z Ukrainą

Międzymorze. „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”

Według przyczynowo-skutkowego związku, Roman Dmowski wraz z narodowymi demokratami są odpowiedzialni za to, że zostawili na pastwę Rosji ponad milion Polaków na Wschodzie (Traktat ryski 1921 r.). Skutkiem tej polityki endeków stało się stalinowskie ludobójstwo Polaków na terenach I Rzeczypospolitej. W trakcie represji, Wielkiego Głodu na Ukrainie i Operacji Polskiej NKWD setki tysięcy Polaków było w najokrutniejszy sposób zamordowani przez stalinowców!

To właśnie prorosyjska polityka Dmowskiego i powstałej z jego inicjatywy endecji przeszkodziła Piłsudskiemu w stworzeniu silnego geopolitycznego sojuszu państw bałtycko-czarnomorsko-adriatyckiego międzymorza oraz stworzyła przesłanki dla polsko-ukraińskiego konfliktu na Kresach Południowo-Wschodnich.

PRZECZYTAJ:

Żałosny mit realizmu – prof. Andrzej Nowak

Prorosyjska geopolityczna strategia Romana Dmowskiego to fałszywa koncepcja, która niesie poważne zagrożenie polskiej niepodległości i jej bezpieczeństwa. Trzeba raz na zawsze zdać sobie sprawę z tego, że geopolityczne interesy Rosji i Niemiec są identyczne. Nie ma żadnego wyboru między Moskwą a Berlinem – to odwieczni partnerzy i sojusznicy przeciwko Polsce, Litwie, Ukrainie i państwom regionu. Oś Moskwa – Paryż – Berlin którą starają się wybudować rosyjscy dyplomaci to realne zagrożenie bezpieczeństwa państw Europy Środkowo-Wschodniej.

PRZECZYTAJ:

Nowy pakt Ribbentrop-Mołotow?

Dmowskiego i Bandery nie da się wyrzucić z historii. Historii nie można zmienić, ale należy wyciągnąć z niej wnioski. Przeszłość nie powinna przeszkadzać przyszłości. Pamięć historyczna nie powinna generować nowych konfliktów. Polsce i Ukrainie konieczna jest współpraca a nie historyczne spory.

CZYTAJ WIĘCEJ W ARTYKULE „BAŁTYCKO-CZARNOMORSKA SZACHOWNICA” >>>

Włodzimierz Iszczuk, Jagiellonia.org

 

Zobacz inny specprojekty

portalu Międzymorza: