Kremlowski szaman: katolicyzm w Polsce trzeba rozkładać od środka
„Wciągajcie ich do hańbiących występków, potem zaś odsłaniajcie ich przestępstwa. Nawiązujcie kontakty z najbardziej upadłymi ludźmi. Wprowadzajcie muzykę rozmiękczającą obyczaje, podsyłajcie im rozpustnice”
– pisze Filip Memches na łamach portalu Tygodnik.TWP.pl o przykazaniach rosyjskiej wojny hybrydowej.
Cała Polska zbulwersowana jest ujawnionymi w filmie „Tylko nie mów nikomu” makabrycznymi przestępstwami seksualnymi, których wobec dzieci dopuszczali się niektórzy katoliccy kapłani. Dokument rodzi bardzo poważne pytania o kondycję Kościoła katolickiego w Polsce. Tymczasem być może sprawa ma również aspekt międzynarodowy.
PRZECZYTAJ:
Prorosyjska prawica. Pożyteczni idioci Putina podkopują polską państwowość
Orientacja prorosyjska jest opcją zdrady. Wolność słowa czy wolność kłamstwa?
Znamienne, że co najmniej trzech duchownych, o których traktuje film, było w okresie PRL zarejestrowanymi tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa. To oczywiste, że SB prowadziła werbunek wśród księży mających na swoim koncie kompromitujące zachowania (skądinąd pedofilia jest czymś dużo więcej niż kompromitacją): takich ludzi można było mieć na smyczy i za ich pośrednictwem podejmować próbę kontroli Kościoła w Polsce.
Trzeba zarazem przypomnieć, że PRL nie była suwerennym państwem. Zależała od ZSRR. Można więc się zastanawiać, w jakim stopniu polityka Polski Ludowej wobec Kościoła była skoordynowana z sowieckim nadzorem nad blokiem wschodnim.
Tak czy inaczej nic tak nie niszczy Kościoła jak grzechy wiernych. I jego wrogowie świetnie sobie z tego zdają sprawę. Dlatego niezależnie od konieczności wytłumaczenia się hierarchów kościelnych znad Wisły z tego, co zrobili, żeby przeciwdziałać zbrodniom niektórych kapłanów wobec dzieci, trzeba zadać proste pytanie: cui bono? Komu zależy na niszczeniu katolicyzmu w Polsce – a więc wyznania, które na przestrzeni dziejów pomogło Polakom zachować swoją tożsamość i stanowiło dla nich moralną ostoję?
Oczywiście w polskich kręgach prawicowych rozpowszechnione jest jak najbardziej uzasadnione przekonanie, że mamy do czynienia z ekspansją lewicowo-liberalnych trendów antychrześcijańskich z Zachodu. Warto jednak zerknąć również w kierunku wschodnim.
W roku 1998 na łamach periodyku „Fronda” ukazała się rozmowa Grzegorza Górnego z Aleksandrem Duginem. Wbrew obiegowym opiniom, ów rosyjski myśliciel nigdy nie był wyrazicielem oficjalnego kursu Kremla. Ale zdarza mu się powiedzieć coś, czego ludzie z moskiewskiego establishmentu głośno artykułować nie mogą.
ZOBACZ TAKŻE:
Aleksandr Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma
Dugin: Rosyjski car powinien stać się carem ogólnoeuropejskim [WIDEO]
Wizyta dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie nie musi oznaczać nadchodzącego przełomu. Kontakty pomiędzy służbami istnieją również wtedy, gdy państwa…
Rosja ponosi ogromne straty, jej gospodarka znajduje się pod coraz większą presją, ukraińskie drony niszczą infrastrukturę wojskową i energetyczną daleko…
Najpierw był Lepper. Potem AgroUnia. Następnie „ukraińskie zboże”, blokady granicy, antyukraińskie hasła i wysypywanie ukraińskiego ziarna na asfalt. Czy rosyjska…
35 lat niepodległości Ukrainy to także 35 lat wolności Polaków, którzy od pokoleń żyją na ziemiach dzisiejszej Ukrainy. To fakt,…
35 lat temu, 24 sierpnia 1991 roku, Ukraina ogłosiła niepodległość. Dziś, w 35. rocznicę tego wydarzenia, trzeba powiedzieć jasno: przetrwanie,…
21 sierpnia 2016 roku, w słoneczny sierpniowy dzień, w Równem odsłonięto pierwszą na Ukrainie dwujęzyczną tablicę pamiątkową poświęconą Markowi Bezruczce…