Aktualności

„Koncerta nie budiet” – protestowaliśmy przeciwko ocieplaniu wizerunku Rosji tym koncertem i nie było w tym żadnej rusofobii

Gdyby tekst „Koncierta nie budiet, czyli zwycięstwo terroru moralnego” o odwołaniu koncertu rosyjskiego pianisty Nikołaja Choziainowa był autorstwa Mateusza Piskorskiego czy Łukasza Warzechy i ukazał się w „Myśli Polskiej” albo „Do Rzeczy”, byłoby to zrozumiałe. Ale autorką jest Dorota Szwarcman z liberalnego tygodnika „Polityka”, którego nie sposób posądzić o antyukraińskość podszytą sympatią dla Kremla, przystrojoną w piórka pseudo-pragmatyzmu i „zdrowego rozsądku”.

Marcin Ludwik Rey

Założyciel profilu „Rosyjska V kolumna w Polsce” na Facebooku

Niezaprzeczalnie, Nikołaj Choziainow jest pianistą wybitnym: nie od parady był finalistą Konkursu Chopinowskiego. Muzykolog i krytyczka muzyczna Dorota Szwarcman także jest autorytetem w swojej dziedzinie. Rzecz w tym, że żyjemy w groźnych czasach, czyli nie lewitujemy w próżni. Nikołaj Choziainow, a za nim Dorota Szwarcman pokazują, że można być na samym szczycie w muzyce, ale być też próżnym hipokrytą albo przynajmniej mimowolnie służyć złej sprawie.

Tekst Doroty Szwarcman jest wypełniony nieuczciwymi, krzywdzącymi aluzjami. Zaczyna się od podkreślenia, że organizatorką protestu była Natalia Panchenko, Ukrainka kierująca fundacją „Euromaidan Warszawa”. Inicjatorką była Karolina Baca-Pogorzelska, dziennikarka i woluntariuszka, pomagająca Siłom Zbrojnym Ukrainy w strefie przyfrontowej, którą za to Łukasz Warzecha powyzywał od „Ukrainek”, tak jakby to było pejoratywne. W tekście Doroty Szwarcman, Karolina Baca-Pogorzelska została pominięta. Czy dlatego, że jest Polką, a to nie pasuje do tezy o machinacji lobby ukraińskiego?

Ale nie o równowagę w wymienianiu zasług w zatrzymaniu koncertu mi chodzi. Dorota Szwarcman sugeruje, że doszło do jakiegoś spisku niejawnej, ukraińskiej loży. Zarzuca, że fundacja „Euromaidan Warszawa” nie wyszczególniła z nazwy wszystkich 23 organizacji, które współpracowały w proteście. Dopisuje, że nie ma dostępu do nazwisk ludzi, którzy podpisali apel, a tylko podano ich liczbę – 3754. I wisienka na torcie: „ktoś dał hasło”. A więc, spisek.

Dorota Szwarcman posuwa się znacznie dalej. Twierdzi, że odwołano koncert, bo bezpieczeństwo artysty i melomanów było rzekomo zagrożone. Czyli co? Że będzie szturm Ukraińców z widłami i siekierami na Filharmonię Narodową, że przyjdę ja i odstrzelę Nikołaja Choziainowa z granatnika przemyconego z Ukrainy, pierwotnie z zamiarem powtórzenia rzezi wołyńskiej, tym razem nad Wisłą?

Otóż nie. Znam i cenię organizatorów protestu, który był legalnie zgłoszony. Takich protestów był bezlik, nigdy nie stosowano przemocy, nawet w jeszcze bardziej oczywistych przypadkach, jak pikiety pod rosyjskimi placówkami dyplomatycznymi czy marketami budowlanymi francuskiej sieci Leroy Merlin, która kolaborowała z Rosją mimo wojny. Nikt nie stłukł nawet szyby, nikomu nie dano po twarzy. Byliśmy natomiast przygotowani na usuwanie ewentualnych prowokatorów.

„Ignorancja jest siłą” mędrkuje Dorota Szwarcman w swoim poczuciu wyższości. Ale co to jest ignorancja? Ignorancja to ignorowanie, kim jest, co robi i przede wszystkim, czego nie czyni Nikołaj Choziainow poza tym, że wyśmienicie gra na fortepianie. Ignorancja to ignorowanie, że żyjemy tu i teraz i ignorowanie informacji o artyście i organizatorze koncertu, które przecież były ujawnione i trafiły do redakcji tygodnika „Polityka” – wiem, bo sam wysyłałem.

Myli się Dorota Szwarcman pisząc, że Nikołaj Choziainow nie bywał w Rosji w ostatnich latach. Był. Grał koncert w Moskwie, dla całej tamtejszej śmietanki, jeszcze w 2019 roku. To było po agresji na Ukrainę, która co warto przypomnieć, bo muzykolog może o tym nie wiedzieć, zaczęła się w 2014 roku, a nie w 2022 roku.

To było też dwie dekady po rozpoczęciu (bo trwa!) ludobójstwa 1/3 narodu czeczeńskiego. To było po zleconych przez Kreml zabójstwach Anny Politkowskiej, Aleksandra Litwinienki, wielu innych przeciwników reżimu. To było akurat wtedy, kiedy rosyjscy siepacze zastrzelili Zelimchana Khangoszwilego w Berlinie, gdzie Nikołaj Choziainow też koncertował.

Argumentem ma być, że Nikołaj Choziainow mieszka w Genewie od 2010 roku. Co z tego? Jego występ był nachalnie reklamowany jako koncert „rosyjskiego tytana fortepianu”. Wystarczyło podać, że przyjedzie szwajcarski artysta, a sam bym uznał, że czepianie się jego rosyjskiego pochodzenia jest przesadą, albo w ogóle nie zauważyłbym sprawy.

W Genewie na każdym kroku można się natknąć na żony, kochanki i dzieci rosyjskich oligarchów i kremlowskich urzędników, konsumujących w niewyobrażalnym luksusie pieniądze zrabowane rosyjskiej populacji i pozostałym narodom ostatniego na świecie imperium kolonialnego, ulokowane w tamtejszych bankach i kancelariach offshoringowych pod osłoną zakłamanej szwajcarskiej neutralności. Neutralności i hipokryzji, które swoją postawą personifikują Nikołaj Choziainow i organizatorka koncertu, muzykolog Bożena Schmid-Adamczyk.

Chcąc sobie wyrobić zdanie, zadzwoniłem osobiście do Bożeny Schmid-Adamczyk, która jak podaje, jest obywatelką szwajcarską polskiego pochodzenia. Od razu skojarzyła moje nazwisko, wszak moja rodzina na zachodzie jest znana w kręgach starej polonii londyńsko-paryskiej i nie da się ukryć (zresztą nie ma takiego dążenia), że jesteśmy arystokracją, a moi francuscy krewni obracają się kręgach tzw. wyższych sfer.

Jak to u mieszczan bywa, Bożena Schmid-Adamczyk lgnie do tytułów i herbów, więc zanim pozwoliła mi przejść do rzeczy w tej rozmowie, wyszczególniała mi wszystkie moje zacne Ciocie i Stryjów, których poznała, a potem wymieniała książąt a nawet królów, którzy odznaczyli Nikołaja Choziainow medalami i laurkami. Sęk, że mnie takie obnoszenie się mierzi i nudzi tym bardziej, że to było nie na temat.

Ustaliłem, że Bożena Schmid-Adamczyk jest prezesem, a Nikołaj Choziainow wiceprezesem stowarzyszenia o nazwie „Cercle des Amitiés Internationales” (w tłumaczeniu: Koło Przyjaźni Międzynarodowych) w Genewie. Tak przynajmniej wnika ze strony internetowej, bo tego bytu nie znalazłem w szwajcarskim odpowiedniku KRS, a jako badacz rosyjskich wpływów także w dziedzinie biznesu, mam wprawę w przeszukiwaniu tego rejestru.

Niewiele można się dowiedzieć o „Cercle des Amitiés Internationales”, ale ze strony internetowej wynika, że byt ten organizuje dosyć regularnie eleganckie kolacje klubowe, podczas których zapraszane osobistości z genewskiego świata finansjery i dyplomacji (przypominam: w Genewie jest jedna z siedzib ONZ) wygłaszają prelekcje na wzniosłe tematy, zazwyczaj o pokoju na Świecie, zanim goście siądą do stołu.

Krótko mówiąc: towarzystwo wzajemnej adoracji, z którego działalności nie wynika nic, poza dobrym samopoczuciem. Ktoś walczy o pokój na polu bitwy na wschodzie Ukrainy, by odbić tereny okupowane przez Rosjan, a ktoś walczy o pokój konsumując kolacje w świetnych restauracjach nad jeziorem Lemańskim.

Gdyby równowartość pieniędzy wydanych na te kosztowne wydarzenia towarzyskie w najdroższym mieście Świata przekazać Karolinie Bacy-Pogorzelskiej, kupiła by za to ładne kilka dronów albo terenówki dla wspieranych przez nią oddziałów ukraińskich.

Owszem, Nikołaj Choziainow nie zajmuje się polityką, ale jednak walczy o pokój, nie tylko na rautach i kolacjach. Jak? W grudniu zagrał w Genewie na koncercie „dla pokoju” poświęcony pamięci Nelsona Mandeli. Przemówienia przed występem wygłosili Bożena Schmid-Adamczyk oraz Michel Reymond – wicedyrektor „Universal Peace Federation” na Europę, z siedzibą w Biel niedaleko Genewy.

Jakże konsensualnie. Oczywiście uważam Nelsona Mandelę za postać pozytywną, a apartheidem się brzydzę, ale to nic nie kosztuje – Mandela zmarł, apartheid dawno się skończył. W RPA nie ma wojny, wojna jest na Ukrainie i jest to wojna z Rosją. Ale o tym ani słowa, a przesłuchałem wszystko. Może na sali był ambasador Federacji Rosyjskiej przy ONZ i nie chciano popełnić faux-pas?

Wystarczy wejść na stronę internetową „Universal Peace Federation” i wszystko jasne: okazuje się, że to organizacja przykrywkowa dla pochodzącej z południowej Korei „sekty Moon’a”. Założycielami tej całej „Międzynarodowej Federacji dla Pokoju” są założyciel sekty Sun Myung Moon (zmarły) i wdowa po nim, Hak Ja Han Moon.

Na plakacie warszawskiego koncertu Nikołaja Choziainowa czytamy, że pianista jest „Ambasadorem Pokoju Narodów Zjednoczonych”. Nie polega to na prawdzie. Nie ma takiego tytułu. ONZ wyznaczyła natomiast tzw. „Posłańców Pokoju” (po angielsku: „Messengers of Peace”), ale jest ich tylko kilkunastu. Są to gwiazdy najwyższego formatu, takie jak hollywoodzcy aktorzy Leonardo di Caprio, Michael Douglas albo Charlize Theron, czy dyrygent Daniel Barenboim. Nikołaj Choziainow tego zaszczytu na razie nie dostąpił, najwyżej gościł na swoich kolacjach ludzi z genewskiej centrali ONZ, ale to go nie upoważnia do kłamania na swoim plakacie.

ZOBACZ TAKŻE:

Nieustający koncert moskiewski

Wojna hybrydowa, front kulturowy. Dlaczego TVP i Polskie Radio wspierają Chór Aleksandrowa?!

„Ambasadorem Pokoju”, to Nikołaj Choziainow jest co najwyżej przy „Universal Peace Federation”, czyli przy sekcie Moon’a, która takich tytułów rozdała już aż 100 tysięcy, zapewne głównie swoim wyznawcom. Przy tej ilości należy uznać, że to ambasadorstwo pokoju jest raczej tanią walutą.

Nikołaj Choziainow a także Bożena Schmid-Adamczyk byli pytani, czy należą do sekty Moon’a, ale zamiast odpowiedzi, z profilu pianisty wycięto wszystkie nieprzychylne komentarze pod wpisem o warszawskim koncercie: nie ma mojego pytania, nie ma też moich polemik z działaczami rozbitej przez ABW byłej prorosyjskiej partii „Zmiana” Mateusza Piskorskiego, którzy się zlecieli popierać Choziainowa i potępiać „rusofobię”.

W czasach zimnej wojny, Korea Południowa była jedną z tych dyktatur, które w światowym podziale na dwa wrogie bloki stały paradoksalnie po dobrej stronie. Korea Południowa, Chile, Argentyna, Turcja… Niestety. Sekta Moon’a, mocno popierająca ówczesny południowokoreański reżim, była wtedy bardzo antykomunistyczna, ale to nie umniejsza jej szkodliwości. To nie jest godny szacunku związek wyznaniowy, tylko klasyczna sekta, wyciągająca ostatni grosz od swoich ofiar, po wypraniu im mózgów wszelkimi technikami psychomanipulacji.

Kiedy upadł ZSRR, sekta Moon’a natychmiast podjęła ekspansję w Rosji, zakładając tam oddziały i znajdując wyznawców wśród zagubionych duchowo tubylców, łaknących jakiegokolwiek sacrum po 7 dekadach przymusowej ateizacji. Odbywało się to przy całkowitej akceptacji władz rosyjskich. W Rosji, zwłaszcza na dalekim wschodzie, sporo jest etnicznych Koreańczyków, z rosyjskimi obywatelstwami.

Mniej więcej wtedy, kiedy genewski oddział sekty Moon’a organizował koncert Nikołaja Choziainowa „dla pokoju”, oddział „Universal Peace Federation” we Władywostoku urządził tam bieg „dla pokoju”, którym kierował inny, lokalny „Ambasador Pokoju”, pewien rosyjski maratończyk. Były baloniki, były nagrody i ciasteczka, były dzieci, były uśmiechy, odbyła sie akademia, ale oczywiście nie było słowa o wojnie z Ukrainą.

No skąd: współorganizatorem biegu „dla pokoju” była Administracja Miejska we Władywostoku, czyli państwo (w Rosji nie ma żadnych samorządów w naszym rozumieniu, a tylko tzw. wertykał władzy). To samo państwo rosyjskie, które organizuje wiece poparcia dla tzw. „Wojskowej Operacji Specjalnej”, których uczestnicy – kto wie, czy nie ci sami – układają się w żywe litery „Z”. Ta sama administracja, która prowadzi brankę na wojnę z Ukrainą, przy okazji dokonując depopulacji wszelakich mniejszości narodowych, które mieszkają na podbitych jeszcze przez Cara terenach.

O to mi chodzi, kiedy piszę o hipokryzji i tak: jest ewidentny związek między organizowaniem elitarnego koncertu w najbogatszym na świecie mieście Genewie, a urządzaniem zakłamanej imprezy „pokojowej” w zapyziałym Władywostoku, w pełnej współpracy z reżimem, który prowadzi najgorszą współcześnie wojnę. Kto nie sprzeciwia się, ten pomaga. Dlatego bardzo dobrze, że nie będzie takiej szopki w Warszawie.

Można przecież być jednocześnie wybitnym muzykiem i świadomym, wolnym Rosjaninem. Mścisław Roztropowicz, największy wiolonczelista wszech czasów, całe życie był dysydentem. W 1974 roku musiał w końcu wyjechać z ZSRR na zachód, ale przyjechał do Rosji w czasie krótkiej, rosyjskiej wiosny demokratycznej. I nie po gażę za koncert, jak Nikołaj Choziainow, lecz żeby walczyć o wolność swojego kraju.

W czasie puczu Janajewa w 1991 roku, sędziwy już wtedy Mścisław Roztropowicz bronił rosyjskiego parlamentu, podczas gdy pod budynek podjeżdżały czołgi nasłane przez twardogłowych kagiebistów, którzy nie mogli się pogodzić z upadkiem sowieckiej dyktatury. Mścisław Roztropowicz nie gadał o apolityczności muzyka, jak Nikołaj Choziainow i jak Dorota Szwarcman, tylko wziął do ręki automat Kałasznikowa.

Mścisław Roztropowicz pokazał, czym jest odwaga. Czym zaryzykowałby Nikołaj Choziainow, gdyby powiedział jasno, że Putin jest dyktatorem, a Krym to Ukraina i powtórzyłby to ze sceny Filharmonii Narodowej w Warszawie? Najwyżej tym, że rosyjscy dyplomaci oraz genewscy finansiści i adwokaci obsługujący rosyjskich oligarchów nie chcieliby przychodzić na proszone kolacje w „Cercle des Amitiés Internationales”.

I rozprawmy się przy tym raz a dobrze z tym całym pacyfizmem, zarówno tym naiwno-szczerym, jak i tym zakłamanym, o którym tu mowa: teraz nie chodzi o pokój, tylko o militarne zwycięstwo Ukrainy nad moskiewskim najeźdźcą. Pokój teraz byłby tylko zamrożeniem zdobyczy Putina, którego wojska trzeba wygonić z okupowanych terenów, żeby przestali katować ludność. Kto twierdzi inaczej, ten by uważał, że dobrze się stało, że alianckie bombowce nie zniszczyły komór gazowych w Auschwitz, bo bombardowania przecież takie niepokojowe.

Najbardziej szokująca jest konkluzja tekstu Doroty Szwarcman, kiedy cytując Mariana Turskiego o Auschwitz, sięga po argument ad Hitlerum: „Uwaga, uwaga, zaczynamy się oswajać z myślą, że można kogoś wykluczyć, że można kogoś stygmatyzować, że można kogoś wyalienować. (…) Ludzie przestają reagować na zło”.

Kiedy zaraz po wielkoskalowej inwazji eurazjata Mateusz Piskorski wypowiedział na kanale postkomunistycznego endeka Jana Engelgarda z „Myśli Polskiej” słynną kwestię, jakoby „Rosjanie byli w Polsce traktowani gorzej, niż Żydzi w czasie II wojny światowej, skrytykowałem „Myśl Polską” nie tylko za prorosyjskość, lecz także za antysemityzm, co kosztuje mnie trwającą sprawę sądową, jaką mi wytoczyli.

Za oczywiste uważam bowiem, że instrumentalne nadużywanie odwołania do Zagłady dla bieżących celów, zwłaszcza celów złych, takich jak obrona ocieplania wizerunku Rosji, jest formą antysemityzmu. W przypadku nacjonalisty Jana Engelgarda, a zwłaszcza byłego neonazisty Piskorskiego, to nie dziwi.

Related Post

Miałbym nadzieje, że przynajmniej w tym Dorota Szwarcman, która publikuje nie tylko w Polityce, ale też w „Midraszu”, się ze mną zgodzi. Zasadą jest, żeby nie tłumaczyć się antysemicie z nie bycia Żydem. Za swoją głośną solidarność z Ukrainą w obliczu rosyjskiej agresji regularnie padam ofiarą antysemickiego hejtu tyleż obrzydliwego, co chybionego.

Ale w przypadku Doroty Szwarcman, eksploatacja argumentu Auschwitzu do uzasadniania ocieplania wizerunku Rosji koncertem zakłamanego „ambasadora pokoju” zdumiewa, bo autorka tekstu należy przecież do polskiej wspólnoty żydowskiej, z czym oczywiście nie mam najmniejszego problemu.

Skoro mowa o obozach koncentracyjnych, to zamiast domniemywać, że organizatorom protestu przeciwko koncertowi marzy się pakowanie Rosjan i ich przyjaciół do Auschwitz, Dorota Szwarcman powinna się zająć Gułagiem, który działa w najlepsze od blisko wieku. Kiedy pisałem te słowa padła wiadomość, że do dziesiątek milionów ofiar archipelagu dołączył Aleksiej Nawalny. Nie wolno przykrywać Workuty i Norylska Auschwitzem!

Dorota Szwarcman zaczęła pierwsza, więc czuję się zwolniony z zasady unikania porównań ad Hitlerum. Przypomnę tu słowa pastora Martina Niemöllera, jednego z nielicznych Niemców, którzy sprzeciwiali się nazizmowi:

„Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem, nie byłem komunistą.
Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem, nie byłem socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem, nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po Żydów, milczałem, nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować”.

Herbert von Karajan, wybitny austriacki dyrygent, odbył w latach 1937-1938 roku tournée po Skandynawii, Holandii i Włoszech. Był członkiem NSDAP, nadwornym muzykiem reżimu Hitlera, obwieszony medalami ze swastykami. Były protesty w Sztokholmie i Amsterdamie przeciwko jego występom.

Czy gdybyśmy żyli wtedy i tam, Dorota Szwarcman by protestowała, czy napisała, że bojkotujący niepotrzebnie mieszają muzykę z polityką, a „ktoś dał hasło”, na przykład szwedzcy czy holenderscy Żydzi, ale nie chcieli wskazać nazwisk osób podpisanych pod petycją? Nawet gdyby Herbert von Karajan nie był w NSDAP, jak Nikołaj Choziainow chyba nie jest działaczem putinowskiej partii „Jedna Rosja”, a tylko milczał o rozpoczętym przecież mordowaniu niemieckich, austriackich i czeskich Żydów?

W ostatnim zdaniu Dorota Szwarcman pyta retorycznie: „Ludzie przestają reagować na zło?”. Ma na myśli przeciwników koncertu. Nie! Zareagowaliśmy na zło, pomni słów pastora Niemöllera, do których dopisujemy: ‘Kiedy przyszli po Ukraińców, milczałem, nie byłem Ukraińcem”.

Protestowaliśmy przeciwko ocieplaniu wizerunku Rosji tym koncertem i nie było w tym żadnej rusofobii. Gdyby Mścisław Roztropowicz żył i przyjechał do Polski, wszyscy byśmy poszli na jego koncert, bić mu brawo i może mieć zaszczyt zamienić parę słów. Pani Dorota Szwarcman natomiast znalazła się po złej stronie tego sporu.

Marcin Ludwik Rey
POLECAM ORYGINALNY WPIS I DYSKUSJĘ NA FACEBOOKU DO PRZECZYTANIA TU>>>

Obejrzyj antypolskie wystąpienie Putina!
PUTIN GROZI POLAKOM!
Podobnej retoryki używał przed inwazją na Ukrainę

Polska to Kraj Nadwiślański?
ZOBACZ NASZ FILM: „PUTIN MARZY O WSKRZESZENIU IMPERIUM ROSYJSKIEGO”

Polecamy państwa uwadze nasz film:
„PUTIN PLANOWAŁ ATAK NA POLSKĘ‼️ UKRAINA POKRZYŻOWAŁA TE PLANY”

Co Putin planował zrobić z Polską i Europą?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „WRÓG U BRAM”

JAKĄ PRZYSZŁOŚĆ DLA UKRAINY, POLSKI I EUROPY PRZYGOTOWYWAŁA ROSJA?
Zobacz nasz film „Wojna na Ukrainie. Plan ludobójstwa zatwierdził osobiście Putin”

Nadchodzi III wojna światowa❓
BEZKARNOŚĆ ROZZUCHWALA ROSJĘ❗️

Jak Merkel podhodowała nowego Führera w Moskwie?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „PĘTLA GAZOWA KREMLA: NORD STREAM 2 WPĘDZIŁ EUROPĘ W PUŁAPKĘ”

Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NAJNOWSZY NUMER NASZEGO CZASOPISMA  

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTIN POWINIEN BŁAGAĆ O LITOŚĆ. I WTEDY BĘDZIE NASZA ODPOWIEDŹ – TRYBUNAŁ”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „PUTINIZM. EKSPANSJA ZŁA”

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZE CZASOPISMO. TEMAT NUMERU: „LUDOBÓJSTWO 2022” 

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE WYDANIE SPECJALNE NASZEGO CZASOPISMA. TEMAT NUMERU „GEOPOLITYKA”

ZOBACZ TAKŻE:

Redakcja

Portal Jagiellonia.org to platforma społeczno-polityczna, która koncentruje się na monitorowaniu zagrożeń i wyzwań w obszarze bezpieczeństwa regionalnego i globalnego. Autorzy portalu systematycznie analizują agresywną politykę zagraniczną Federacji Rosyjskiej, a ich ostrzeżenia, analizy i prognozy – niestety – w większości przypadków znajdują potwierdzenie. W ciągu ostatnich dziesięciu lat niemal wszystkie przewidywania autorów dotyczące działań Rosji okazały się trafne. Głównym celem Jagiellonia.org jest wspieranie polskiego interesu narodowego i racji stanu w przestrzeni informacyjnej. Portal aktywnie działa na rzecz kształtowania świadomej opinii publicznej, demaskując i neutralizując rosyjską propagandę oraz dezinformację. Zdecydowanie sprzeciwia się wszelkim manipulacjom prowadzonym w interesie putinowskiej Federacji Rosyjskiej, która realizuje informacyjną i ideologiczną wojnę wymierzoną w Polskę, państwa wschodniej flanki NATO oraz całą cywilizację euroatlantycką.

Share
Published by
Redakcja

Recent Posts

Polska otworzyła domy i serca dla Ukrainy. Dziś oczekuje zrozumienia swojej wrażliwości wobec gloryfikacji UPA

Gdy 24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową agresję na Ukrainę, Polska nie czekała na kalkulacje ani europejskie kompromisy. Rząd…

16 godzin ago

Zagłada Huty Pieniackiej. Czy Moskwa utorowała drogę niemieckiej zbrodni?

28 lutego 1944 roku ukraińscy policjanci wymordowali z niemieckiego rozkazu mieszkańców polskiej wioski Huta Pieniacka. Choć od tej krwawej zbrodni…

3 dni ago

Po latach oczekiwania ruszyły poszukiwania ofiar zbrodni w Hucie Pieniackiej

W Hucie Pieniackiej rozpoczęły się długo oczekiwane prace poszukiwawcze, których celem jest odnalezienie i udokumentowanie miejsc spoczynku ofiar jednej z…

3 dni ago

Czy Polska pozwoli umrzeć miejscu narodzin Józefa Piłsudskiego? Zułów woła o pomoc

Historia często wystawia narody na próby. Niektóre z nich dotyczą wielkich wydarzeń politycznych, inne zaś pokazują, czy potrafimy zadbać o…

4 dni ago

OUN-B i endecja kontra Międzymorze i Prometeizm. Od sojuszu Piłsudski–Petlura do katastrofy Wołynia

Przez dwa stulecia Rosja konsekwentnie budowała swoją dominację w Europie Wschodniej, opierając się na jednej z najbardziej cynicznych i zarazem…

5 dni ago

Łotewski dowódca ostrzega: Rosja może być gotowa do konfrontacji z NATO do 2028 roku

Łotewski generał Kaspars Pudāns, od stycznia 2025 roku pełniący funkcję dowódcy Sił Zbrojnych Łotwy (Chief of Defence), ostrzega, że Rosja…

1 tydzień ago