Idą po niepodległość z bronią w ręku. Weterani wojny w Ukrainie tworzą blok „Wolność”
W maju białoruska opozycja na emigracji stanie przed jednym z najważniejszych testów politycznych ostatnich lat. W Warszawie odbędą się wybory IV kadencji Rady Koordynacyjnej – quasi-parlamentu, który ma legitymizować alternatywną wobec reżimu strukturę władzy. Stawką jest nie tylko reprezentacja polityczna, lecz także realny wpływ na kształt przyszłego „rządu” wolnej Białorusi.
Do rywalizacji stanie 174 kandydatów skupionych w dziewięciu blokach wyborczych – od środowisk liberalno-europejskich, przez inicjatywy obywatelskie, aż po formacje o wyraźnym profilu narodowo-wojskowym. W tym zróżnicowanym krajobrazie szczególną uwagę przyciąga ruch „Wolność” („Воля”) – środowisko weteranów wojny w Ukrainie i ludzi bezpośrednio zaangażowanych w walkę z rosyjskim imperializmem.
To właśnie oni próbują dziś nadać białoruskiej emigracji nowy, znacznie bardziej radykalny kierunek.
„LISTA MINISTRA OBRONY” I PROJEKT ARMII
„Wolność” nie ukrywa swoich ambicji. Jej lista wyborcza to w istocie zaplecze kadrowe dla przyszłych struktur siłowych demokratycznej Białorusi. Numerem dwa jest Wadzim Kabanczuk – weteran, współtwórca Pułku Kalinowskiego i obecny „minister obrony” w strukturach Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego.
Na czele listy stoi Mikita Zabuha – postać równie aktywna, co kontrowersyjna. Były funkcjonariusz białoruskiej milicji, przedsiębiorca i działacz społeczny, zaangażowany w projekty historyczne i symboliczne (m.in. upamiętnienie powstańców styczniowych czy prace przy identyfikacji szczątków Konstantego Kalinowskiego). Jednocześnie jego nazwisko pojawiało się w kontekście śledztw dotyczących powiązań biznesowych i projektu tzw. paszportu Nowej Białorusi – spraw, które rzucają cień na część środowiska emigracyjnego.
Mimo tych kontrowersji Zabuha pozostaje jednym z architektów najbardziej ambitnego projektu polityczno-wojskowego białoruskiej opozycji – koncepcji Białoruskiej Armii Wyzwoleńczej.
Na dalszych miejscach listy znajdują się kolejne nazwiska ludzi związanych z frontem: weterani Pułku Kalinowskiego, inicjatorzy projektów dronowych, działacze diaspory, a także byli funkcjonariusze służb i więźniowie polityczni. To nie jest przypadkowa zbieranina – to środowisko, które swoją legitymację buduje nie na deklaracjach, lecz na doświadczeniu walki.
ARMIA, KTÓREJ JESZCZE NIE MA – ALE KTÓRA ZMIENIA DEBATĘ
Najbardziej wyrazistym postulatem „Wolności” jest stworzenie Białoruskiej Armii Wyzwoleńczej. Na razie to projekt – polityczny, organizacyjny i symboliczny zarazem. Choć propaganda reżimu Alaksandra Łukaszenki straszy rzekomą 15-tysięczną formacją na emigracji, w rzeczywistości trwają dopiero poszukiwania modelu działania, który byłby akceptowalny dla państw Zachodu.
Nie zmienia to jednak faktu, że sama idea przesuwa granice debaty. Białoruska opozycja przestaje być wyłącznie ruchem protestu i zaczyna myśleć w kategoriach realnej siły – także militarnej.
OD PROTESTU DO KONFRONTACJI
Ruch „Wolność” już w poprzedniej kadencji zaznaczył swoją obecność, zdobywając ponad 6 proc. głosów i wprowadzając sześciu deputowanych. Od początku forsował agendę związaną z bezpieczeństwem i walką o niepodległość Białorusi, postrzeganej jako kraj pozostający pod hybrydową kontrolą Rosji.
Ich aktywność nie ograniczała się do deklaracji. W 2025 roku doszło do otwartego konfliktu z resztą Rady Koordynacyjnej – najpierw grozili odejściem w proteście przeciwko marginalizowaniu kwestii wojskowych, a następnie faktycznie opuścili struktury parlamentu na uchodźstwie. Bezpośrednim impulsem był brak zgody na wprowadzenie obowiązkowych testów poligraficznych dla deputowanych – postulatu, który pojawił się po tajemniczym zaginięciu jednej z działaczek i podejrzeniach o infiltrację przez służby reżimu.
To pokazuje skalę napięć: między polityką kompromisu a logiką konfrontacji.
PROGRAM: WOJNA, OPÓR, MOBILIZACJA
Poza projektem armii „Wolność” proponuje szeroki pakiet działań: wsparcie Ukrainy w wojnie z Rosją, rozwój edukacji wojskowej dla diaspory, pomoc dla weteranów, zwiększenie presji sankcyjnej na reżim Łukaszenki oraz organizowanie ruchu antywojennego i akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa w samej Białorusi.
To program nie tyle polityczny, co strategiczny – zakładający długotrwałą konfrontację z systemem władzy w Mińsku i jego rosyjskim zapleczem.
STAWKA: PRZYSZŁOŚĆ BIAŁORUSKIEJ OPOZYCJI
Majowe wybory pokażą, czy białoruska emigracja jest gotowa na zmianę paradygmatu – z polityki symbolicznej na politykę realnej siły. Ruch „Wolność” stawia sprawę jasno: bez komponentu militarnego nie ma mowy o odzyskaniu państwa.
Pytanie brzmi, czy taka wizja znajdzie poparcie wśród Białorusinów na uchodźstwie – i czy Zachód będzie gotów ją choćby pośrednio zaakceptować.
Jedno jest pewne: białoruska opozycja wchodzi w nową fazę. Znacznie bardziej niebezpieczną – ale też znacznie bardziej poważną.
Jagiellonia.org
Opracowanie redakcji na podstawie: CentrumEuropy.pl, Belsat.eu
„NATO powinno pakować manatki i wynosić się za granice z 1997 roku” – mówił w styczniu 2022 roku wiceszef rosyjskiego…
17 września 1939 roku Związek Sowiecki dokonał zdradzieckiej agresji na Polskę. Gdy Wojsko Polskie od ponad dwóch tygodni walczyło z…
Rosja od lat prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową, dywersyjną i informacyjną. Dziś ta wojna coraz wyraźniej przekracza kolejne granice. Rosyjskie…
Jesienią 1621 roku nad Dniestrem rozegrała się jedna z najważniejszych konfrontacji militarnych XVII-wiecznej Europy. Ogromna armia sułtana Osmana II ruszyła…
Wybory w Saksonii-Anhalt przyniosły polityczne trzęsienie ziemi, którego skutki mogą wykraczać daleko poza granice jednego niemieckiego landu. Alternatywa dla Niemiec…
To jedna z najbardziej prowokacyjnych tez Normana Daviesa. Brytyjski historyk przekonuje, że współczesna polska tożsamość nie jest prostą kontynuacją tradycji…