Operacja Polska NKWD – 111 tysięcy ofiar. Dlaczego nie ma święta ich pamięci?
11 sierpnia przypada rocznica rozpoczęcia Operacji Polskiej NKWD z lat 1937–1938 — jednej z największych czystek etnicznych XX wieku. W ciągu zaledwie półtora roku sowiecka bezpieka zamordowała ponad 111 tysięcy Polaków, mieszkających na terenie Związku Sowieckiego. Ich „winą” była narodowość. Było to ludobójstwo — zaplanowane, systemowe, wymierzone w cały naród. A mimo to, III RP do dziś nie ustanowiła ani jednego państwowego dnia pamięci dla tych ofiar. Żadnej oficjalnej daty w kalendarzu narodowej pamięci.
Tymczasem 13 kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Ale w ostatnich latach ten dzień niemal zniknął z debaty publicznej. Temat Zbrodni Katyńskiej został wyparty przez dominującą narrację wokół Wołynia – przedstawianego dziś coraz częściej jako największa tragedia XX wieku, podczas gdy ofiarom stalinowskiej Rosji odbiera się głos i miejsce w pamięci zbiorowej.
Z kolei 11 lipca, miesiąc wcześniej niż rocznica Operacji Polskiej, obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Święto państwowe ustanowione w 2016 roku. Od 2025 roku, tego samego dnia, będziemy obchodzić także Narodowy Dzień Pamięci Polaków – ofiar zbrodni OUN i UPA na Kresach.
Dwa święta państwowe, tego samego dnia. I oba dotyczą Wołynia.
A dla ofiar sowieckiego terroru – dla setek tysięcy Polaków zamordowanych przez czerwony reżim – nie ma żadnego.
Nie ma dnia pamięci dla deportowanych na Sybir.
Nie ma go dla zagłodzonych podczas Wielkiego Głodu na Ukrainie.
Nie ma dla ponad 111 tysięcy rozstrzelanych w ramach Operacji Polskiej NKWD.
To już nie tylko zaniechanie. To historyczna niesprawiedliwość.
SELEKTYWNA PAMIĘĆ
Dobrze, że Polska pamięta o Wołyniu. To była zbrodnia potworna, zasługująca na pamięć i prawdę. Ale dlaczego o niej mówi się codziennie, podczas gdy wokół ofiar czerwonego terroru panuje cisza?
Ci, którzy najgłośniej domagają się uznania Wołynia za ludobójstwo, zaskakująco rzadko upominają się o ofiary Katynia, Sybiru, Operacji Polskiej czy Wielkiego Głodu. O tych wszystkich, których zagłodził, zesłał, zastrzelił sowiecki system zbrodni.
Gdzie jest święto 17 września — upamiętniające sowiecką inwazję z 1939 roku?
Gdzie jest narodowa data Operacji Polskiej NKWD – największej czystki etnicznej dokonanej na Polakach?
Czyżby pamięć narodowa w Polsce została podporządkowana doraźnym interesom politycznym i geopolitycznym układom?
PRZECZYTAJ:
PAMIĘĆ SFORMATOWANA POD DYKTAANDO?
Od 2013 roku Wołyń dominuje w przestrzeni publicznej, a zbrodnie sowieckie — choć bez porównania większe i trwające dekady — zepchnięto na margines.
Z Wołynia uczyniono polityczne narzędzie i tożsamość. Jest w Sejmie, mediach, szkołach, kampaniach wyborczych. A co z Katyniem, Sybirem, Bykownią, Kuropatami, łagrami?
Od lat toczy się emocjonalna debata o rzekomej „gloryfikacji Bandery” na Ukrainie, choć jeszcze przed 2022 rokiem realne poparcie dla tej postaci wynosiło nie więcej niż 2% i ograniczało się do kilku zachodnich obwodów. Tymczasem w Rosji Stalin cieszy się poparciem ponad 70% społeczeństwa, a jego kult jest państwowo promowany przez Kreml.
Dlaczego więc milczymy o zbrodniach stalinowskich, a koncentrujemy się wyłącznie na Wołyniu?
Dlaczego temat Wołynia eksplodował po Pomarańczowej Rewolucji, po przemówieniu Putina w Monachium, po wojnie w Gruzji, Krymie i Donbasie?
Przypadek? Czy część kremlowskiej strategii?
Strategii, która ma rozbić sojusz Polski z Ukrainą, zasiać nienawiść i osłabić wspólny front wobec Rosji.
KTO CHCE, BYŚMY ZAPOMNIELI O KATYNIU I SYBIRZE?
Czas postawić pytanie wprost: w czyim interesie działa selektywna pamięć historyczna?
Kto zmienia każdą rocznicę Wołynia w atak na dzisiejszą Ukrainę, a milczy o Stalinie i NKWD?
Dlaczego o 13 kwietnia – Dniu Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej – niemal się nie mówi, choć to święto państwowe, a o Wołyniu niektóre środowiska krzyczą niemal codziennie?
Kto chce, byśmy zapomnieli o Sybirze, Katyniu, Wielkim Głodzie, czerwonym terrorze i sowieckim ludobójstwie na Polakach?
To nie przypadek. To plan Moskwy.
UCZCIWA PAMIĘĆ — TO PAMIĘĆ PEŁNA
Tak, o Wołyniu trzeba pamiętać. Ale nie wolno czynić z tej tragedii narzędzia nienawiści wobec dzisiejszej Ukrainy – państwa, które jest dziś najważniejszym geopolitycznym sojusznikiem Polski.
Pamięć o Wołyniu nie może wypierać pamięci o Sybirze, Katyniu i Operacji Polskiej NKWD. Nie może przesłaniać ofiar, które poniosły śmierć z rąk sowieckiego imperium zła.
Musimy oddać hołd wszystkim — zamordowanym przez OUN-UPA i zgładzonym przez Sowietów. Zamęczonym w łagrach, deportowanym, rozstrzelanym w operacjach czystek, zastrzelonym przez czerwonoarmistów, zagłodzonym przez decyzje Kremla.
Bo nie ma prawdy bez pamięci. Nie ma sprawiedliwości bez równego uznania ofiar.
KTO MILCZY O SYBIRZE, GRA NA KREML
Kreml boi się jednego — trwałego sojuszu Warszawy i Kijowa. Dlatego od lat inwestuje w prowokacje, manipulowanie historią i sianie podziałów.
A my? Zamiast ujawniać pełnię prawdy, gramy tylko jedną kartą.
A przecież:
Bez wolnej Ukrainy nie będzie wolnej Polski.
A bez sojuszu polsko-ukraińskiego — nie ma żadnych gwarancji bezpieczeństwa.
Kto tego nie rozumie — świadomie lub nie — gra do bramki Kremla.
Włodzimierz Iszczuk
Operacja Polska NKWD.
STALINOWSKIE LUDOBÓJSTWO NA POLAKACH
Wojna Putina przeciwko Ukrainie nigdy nie była konfliktem regionalnym. Amerykański wywiad ostrzega wprost: dalsza eskalacja może doprowadzić do bezpośredniego starcia…
Wojna Putina przeciwko Ukrainie nigdy nie była konfliktem regionalnym. Amerykański wywiad ostrzega wprost: dalsza eskalacja może doprowadzić do bezpośredniego starcia…
Przez lata w Polsce część sceny politycznej, medialnej i internetowej pompuje prymitywną, agresywną i skrajnie szkodliwą histerię antyeuropejską, której skutki…
Mychajło Basarab, ukraiński politolog i oficer Sił Zbrojnych Ukrainy, w swoim ostatnim wpisie na Facebooku jasno pokazuje, co Zachód wciąż…
Jarosław Kaczyński postawił na Przemysława Czarnka jako nową twarz walki o władzę, ale Polacy najwyraźniej nie kupili tej politycznej operacji.…
Od 2014 roku Władimir Putin konsekwentnie rozsadza europejski porządek bezpieczeństwa. Najpierw Krym, potem pełnoskalowa wojna na Ukrainie – dziś jego…