Warsaw Institute: Nadciąga kryzys naftowy. Co na to Rosja?
Rosyjski rząd po raz pierwszy przyznaje to, o czym na świecie mówi się do dłuższego czasu: trwały spadek zapotrzebowania na ropę naftową jest nieunikniony. Pytanie tylko, kiedy zacznie być mocno odczuwalny. Podczas gdy zachodnie i bliskowschodnie koncerny energetyczne przygotowują się na spadek rentowności produkcji ropy naftowej i inwestują w inne źródła energii, najwięksi rosyjscy nafciarze uspokajają. Przypomina to trochę sytuację sprzed lat, gdy Rosja całkowicie zignorowała poważną zmianę na rynku gazu: rozwój segmentu LNG.
Spadek zapotrzebowania na ropę na światowym rynku uwzględnia projekt strategii energetycznej Rosji do 2035 roku. Już wcześniej, we wrześniu, wspominał również o tym minister energii Aleksandr Nowak. Takie obawy – należy bowiem pamiętać, że eksport ropy to jedno z podstawowych źródeł dochodów do budżetu Rosji, a sektor naftowy odgrywa kluczową rolę w rosyjskiej gospodarce – pojawiać się zaczęły też w wypowiedziach niektórych polityków. Na przykład przewodniczący komitetu Dumy ds. energetyki Paweł Zawalnyj mówił, że Rosja powinna teraz „postarać się wydobyć wszystko, co jest i sprzedać, a za uzyskane środki przebudować gospodarkę”. Zbliżający się spadek zapotrzebowania na ropę biorą już pod uwagę wielkie koncerny w krajach produkujących ropę. Norweski Statoil usunął nawet ropę ze swej nazwy, zmieniając ją na Equinor. Spółka zainwestowała też ponad 6 mld dolarów w odnawialne źródła energii (OZE) – baterie słoneczne i farmy wiatrowe. Planuje jeszcze 12 mld dolarów takich inwestycji do 2030 roku. W czerwcu norweski parlament zadecydował, że Fundusz Naftowy – największy tego typu fundusz na świecie – wycofa się z inwestycji w akcje firm zarabiających na węglu, ropie i gazie. Ryzyko spadku zapotrzebowania na ropę bierze pod uwagę także Saudi Aramco, również zaczynając inwestować w OZE.
Tymczasem rosyjskie firmy naftowe wydają się lekceważyć perspektywę spadku zapotrzebowania na ropę i nie zamierzają inwestować w OZE. W strategii Rosnieftu do 2022 roku nie ma ani słowa o alternatywnych źródłach energii, a Łukoil traktuje je jako coś mało ważnego. Igor Sieczin uważa za „nieunikniony” wzrost zapotrzebowania na ropę naftową co najmniej do 2040 roku. Skąd ten optymizm? Analitycy zakładają, że w pierwszej kolejności z rynku naftowego będą eliminowani konkurenci z niską rentownością. Ich udziały w rynku zajmą spółki, które uzyskują ropę stosunkowo tanim kosztem. Rosyjskie projekty naftowe wyglądają pod tym względem dobrze i przegrywają tylko z Bliskim Wschodem z racji na wydłużony transport. Koszty operacyjne i inwestycje kapitałowe za 1 baryłkę wydobycia nie przekraczają w Rosji 15-20 dolarów.
Systemowy spadek zapotrzebowania na ropę naftową w przewidywalnej perspektywie, który de facto przyznają rosyjskie władze, doprowadzi jednak do spadku ceny surowca przy wzroście jego wydobycia. To oznacza, że ogromne ulgi podatkowe (2,6 bln rubli w ciągu 30 lat) dla arktycznych projektów Rosnieftu i Nieftiegazholdingu obciążą państwo. Długoterminowe ulgi dla nafciarzy należy więc oceniać nie inaczej niż bezpośrednie przeniesienie ryzyka rentowności produkcji ropy z firm naftowych na państwo, a więc wszystkich podatników.
ZOBACZ TAKŻE:
Kolos na glinianych nogach. Fatalna polityka kremlowska wiedzie Rosję ku przepaści
„NATO powinno pakować manatki i wynosić się za granice z 1997 roku” – mówił w styczniu 2022 roku wiceszef rosyjskiego…
17 września 1939 roku Związek Sowiecki dokonał zdradzieckiej agresji na Polskę. Gdy Wojsko Polskie od ponad dwóch tygodni walczyło z…
Rosja od lat prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową, dywersyjną i informacyjną. Dziś ta wojna coraz wyraźniej przekracza kolejne granice. Rosyjskie…
Jesienią 1621 roku nad Dniestrem rozegrała się jedna z najważniejszych konfrontacji militarnych XVII-wiecznej Europy. Ogromna armia sułtana Osmana II ruszyła…
Wybory w Saksonii-Anhalt przyniosły polityczne trzęsienie ziemi, którego skutki mogą wykraczać daleko poza granice jednego niemieckiego landu. Alternatywa dla Niemiec…
To jedna z najbardziej prowokacyjnych tez Normana Daviesa. Brytyjski historyk przekonuje, że współczesna polska tożsamość nie jest prostą kontynuacją tradycji…