Syryjska pułapka na Trumpa przed szczytem z Putinem
Spekulacje na temat spotkania prezydentów Rosji i USA ożyły akurat w momencie rozpoczęcia nowej kampanii wojennej w Syrii. I nie jest to przypadkowy zbieg okoliczności. Baszar el-Asad atakując tzw. strefę deeskalacji w południowo-zachodniej Syrii postawił w bardzo trudnej sytuacji Stany Zjednoczone. Chodzi nie tylko o ich wiarygodność, ale też o pozycję i argumenty na szczyt w Helsinkach.
W rozpoczętej 19 czerwca ofensywie sił rządowych na obszary kontrolowane przez rebeliantów w prowincjach Daraa, Quneitra i Suwayda zginęło już blisko 200 cywilów, ponad 100 000 uciekło przed nalotami i nadchodzącymi oddziałami reżimu. W ten sposób Asad likwiduje kolejną, po Wschodniej Ghoucie, enklawę rebeliancką w Syrii. Po raz kolejny z wydatnym wsparciem rosyjskiego lotnictwa i najemników z Kompanii Wagnera. Ale losy tej batalii są równie ważne dla Kremla.
Reżim syryjski i jego rosyjski sojusznik złamali bowiem ustalenia umowy zawartej w lipcu 2017 roku. Rosja, USA i Jordania ustaliły wtedy, że w południowo-zachodniej Syrii powstanie tzw. strefa deeskalacji. Pierwsza taka strefa w Syrii (potem powstawały kolejne, a generalnie była to idea lansowana przez Moskwę). Poinformowano o tym przy okazji spotkania Trumpa z Putinem w kuluarach G-20 w Hamburgu. Wygląda na to, że kolejne spotkanie obu prezydentów, tym razem w pełnym politycznym formacie (16 lipca, Helsinki), przypieczętuje los porozumienia sprzed roku. I los rebeliantów, którym Amerykanie powiedzieli, że nie pomogą militarnie w obliczu ofensywy reżimu.
Wejście Rosjan do operacji 23 czerwca oznacza, że Putin postanowił zagrać va banque. Nie czeka na spotkanie z Trumpem by coś wynegocjować w południowej Syrii. Przeciwnie. Chce do momentu szczytu w Helsinkach zamknąć sprawę – złamać opór rebeliantów i wyjść na granicę z Jordanią i okupowanymi przez Izrael Wzgórzami Golan. Miałby wtedy mocne karty w ręku podczas spotkania z Trumpem. Amerykańska administracja już traci – porzucając rebeliantów z umiarkowanej Wolnej Armii Syryjskiej. Może stracić jeszcze więcej, jeśli Trump zaakceptuje oficjalnie takie rozwiązanie podczas rozmów z Putinem. Moskwa może też jednak przeszarżować w Syrii – walki na południu kraju oznaczają wzrost ryzyka, że dojdzie do tragicznych i krwawych wydarzeń, które mogą wręcz storpedować szczyt w Helsinkach. Na tym zależeć może przede wszystkim Iranowi, który nieufnie podchodzi do wszelkich prób rokowań czy współpracy Moskwy z Waszyngtonem w Syrii. Perspektywa szczytu Putina z Trumpem niepokoić też musi kurdyjskich sojuszników USA w Syrii.
ZOBACZ TAKŻE:
Rosja przygotowuje prowokacje przeciwko Polsce i państwom bałtyckim, których celem ma być przetestowanie determinacji NATO oraz gotowości państw Sojuszu do…
Dziewięć europejskich państw oraz Ukraina rozpoczęło prace nad stworzeniem nowego systemu obrony antybalistycznej FREYJA. Inicjatywa, oficjalnie zaprezentowana 13 lipca w…
Dla Kremla najważniejszym polem bitwy nie jest terytorium, lecz ludzka świadomość. Dlatego właśnie wojna kognitywna, której celem jest manipulowanie opinią…
To jest diabelskie, naprawdę. Nie jestem człowiekiem religijnym, daleki jestem od kadzideł i różańców, ale kiedy patrzę na te komentarze…
Internet płonie, ale ogień podkładany jest z zewnątrz. Wystarczy chwila w mediach społecznościowych, by dostrzec, jak głęboko w tkankę polskiego…
Przez wiele miesięcy Kreml liczył, że powrót Donalda Trumpa do Białego Domu przyniesie Rosji strategiczną ulgę. W Moskwie oczekiwano osłabienia…