Serbska intryga Moskwy
Na Bałkanach Zachodnich Rosji ostał się już tylko jeden sojusznik: Serbia, a ściślej, Serbowie. Jeszcze parę lat temu do przyjaciół Moskwy zaliczały się jeszcze choćby Czarnogóra czy Macedonia. Jednak agresywna polityka rosyjska, w tym próba puczu w Czarnogórze i operacja specjalna w Macedonii ostatecznie zniechęciły te kraje do Moskwy i popchnęły w stronę w UE i NATO. W tej sytuacji Kremlowi pozostają, skłóceni z niemal wszystkimi sąsiadami, Serbowie. Sojusz Belgradu z Moskwą jest coraz mocniejszy, a od pewnego czasu Rosjanie grają na rozbicie federacyjnej Bośni i Hercegowiny.
Od 1995 roku i porozumienia pokojowego w Dayton, Bośnia i Hercegowina (BiH) dzieli się niemal po połowie na dwie autonomiczne tzw. jednostki państwowe: federację muzułmańsko-chorwacką oraz Republikę Serbską. Oba te podmioty mają własnych prezydentów, rządy, parlamenty. Łączą je dość słabe instytucje centralne, w tym trzyosobowe Prezydium BiH reprezentujące trzy narodowości: muzułmańskich Bośniaków, katolickich Chorwatów i prawosławnych Serbów. Siódmego października w Bośni i Hercegowinie (BiH) mają się odbyć wybory. Kilkanaście dni wcześniej wizytę złożył tam szef rosyjskiego MSZ. Siergiej Ławrow odwiedził Sarajewo, gdzie zapewnił, że Rosja uszanuje wyniki wyborów i nie będzie wspierać żadnej z partii. Ale pojechał też do Banja Luki, stolicy Republiki Serbskiej. I ta część wizyty zaprzeczała de facto słowom Ławrowa z Sarajewa. Tak naprawdę jego wizyta w BiH była wyrazem silnego wsparcia Rosji dla nacjonalistycznego prezydenta Republiki Serbskiej, sojusznika Moskwy, Milorada Dodika. Ten ubiega się w wyborach o miejsce w trzyosobowym Prezydium BiH.
Dodik od dawna jest jednym z najwierniejszych sojuszników Moskwy w b. Jugosławii. Opowiada się za szerszą autonomią Republiki Serbskiej, a w dłuższej perspektywie chce oderwania się od Bośni i Hercegowiny. Liczy, że Moskwa poprze jego separatystyczne plany. Sprzyjać temu ma dyskusja na temat wymiany terytoriów między Serbią a Kosowem – bo to by oznaczało precedens otwierający drogę do zmiany granic. Publicznie Ławrow nie wspiera separatyzmu Dodika, ale jednocześnie zaatakował Zachód. I odrzucił też oskarżenia, że Rosja próbuje mieszać się w organizowane 30 września referendum w Macedonii w sprawie zmiany nazwy tego kraju. Już sam fakt, że 21 września w Banja Luce szef rosyjskiej dyplomacji spotkał się nie tylko z prezydentem serbskiej części BiH, ale też premierem sąsiedniej Serbii Ivicą Daciciem był znamienny i nie może być interpretowany inaczej niż poparcie Moskwy dla przyszłego oderwania się serbskiej części Bośni i Hercegowiny, by przyłączyć się do Serbii. Taka polityka rosyjska służy też umacnianiu więzi z Belgradem, gdzie wciąż wielu marzy o tzw. Wielkiej Serbii, czyli etnicznym państwie Serbów złożonym z obecnej Serbii ale też zamieszkałych przez Serbów części Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Macedonii i Kosowa.
PRZECZYTAJ:
„NATO powinno pakować manatki i wynosić się za granice z 1997 roku” – mówił w styczniu 2022 roku wiceszef rosyjskiego…
17 września 1939 roku Związek Sowiecki dokonał zdradzieckiej agresji na Polskę. Gdy Wojsko Polskie od ponad dwóch tygodni walczyło z…
Rosja od lat prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową, dywersyjną i informacyjną. Dziś ta wojna coraz wyraźniej przekracza kolejne granice. Rosyjskie…
Jesienią 1621 roku nad Dniestrem rozegrała się jedna z najważniejszych konfrontacji militarnych XVII-wiecznej Europy. Ogromna armia sułtana Osmana II ruszyła…
Wybory w Saksonii-Anhalt przyniosły polityczne trzęsienie ziemi, którego skutki mogą wykraczać daleko poza granice jednego niemieckiego landu. Alternatywa dla Niemiec…
To jedna z najbardziej prowokacyjnych tez Normana Daviesa. Brytyjski historyk przekonuje, że współczesna polska tożsamość nie jest prostą kontynuacją tradycji…