Sankcje. Miecz Damoklesa wciąż wisi nad Moskwą
Sektorowe sankcje nałożone przez USA i UE po aneksji Krymu na rosyjski przemysł naftogazowy zaczną być odczuwalne dla Rosji dopiero za kilka lat. Na razie Rosjanie gospodarują tym, czym mają, choćby eksploatując maksymalnie już istniejącą infrastrukturę. Putin zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie w dłuższej perspektywie odcięcie rosyjskiego biznesu od zachodnich technologii. Będzie to więc na pewno jeden z głównych motywów jego bliższej po Helsinkach relacji z Trumpem. Szczególnie palącym problemem w tym kontekście jest projekt Nord Stream 2.
Największe problemy dla sektora gazowego Rosji może wywołać rozszerzone zastosowanie sankcji wobec eksportowych gazociągów, sankcji przewidzianych ustawą „O przeciwdziałaniu wrogom Ameryki za pomocą sankcji”, podpisaną przez Trumpa w sierpniu 2017. Teoretycznie pozwala to prawo prezydentowi wprowadzić sankcje zabraniające jakichkolwiek operacji na sumę ponad 5 mld dolarów rocznie dotyczących dostaw sprzętu i usług dla budowy nowych a także utrzymywania działania istniejących gazociągów. Ale pod dwoma warunkami. Po pierwsze, jeśli zagrażają one narodowym interesom USA. Po drugie, sankcje są wprowadzane przy uprzednich konsultacjach z europejskimi sojusznikami. Choć w Helsinkach Trump zaskakująco porzucił bardzo negatywną retorykę ws. Nord Stream 2, to jednak ten miecz Damoklesa wciąż wisi nad Moskwą. Tym bardziej, że w tej sprawie Trump ma małe możliwości przeszkodzenia Sejmowi przyjęcie ustawy.
Sankcje nałożone na rosyjski sektor naftowo-gazowy są tak skonstruowane, że ich bolesne skutki Rosjanie odczują z pewnym opóźnieniem. Blokada współpracy technologicznej sprawi, że długoterminowo może dojść do problemów z utrzymaniem poziomu wydobycia i rozwojem infrastruktury transportowej. A to grozi utratą rynków zbytu. Faktem jest nadal skrajnie wysoki poziom uzależnienia sektora od zagranicznych finansów i technologii. Sankcje uderzające w sektor energetyczny nie mają praktycznie żadnego wpływu na bieżącą koniunkturę światowych rynków, nie prowadzą do krótkotrwałej destabilizacji, ani nie wywołują nagłej podwyżki cen. Naftowe i gazowe spółki Rosji póki co zaadaptowały się do sankcji. Produkcja węglowodorów w Rosji ostatnio rosła. Dotąd przygotowane do eksploatacji złożą pozwolą Rosjanom utrzymać a nawet zwiększyć wydobycie w perspektywie do 2020 roku.
ZOBACZ TAKŻE:
Najpierw był Lepper. Potem AgroUnia. Następnie „ukraińskie zboże”, blokady granicy, antyukraińskie hasła i wysypywanie ukraińskiego ziarna na asfalt. Czy rosyjska…
35 lat niepodległości Ukrainy to także 35 lat wolności Polaków, którzy od pokoleń żyją na ziemiach dzisiejszej Ukrainy. To fakt,…
35 lat temu, 24 sierpnia 1991 roku, Ukraina ogłosiła niepodległość. Dziś, w 35. rocznicę tego wydarzenia, trzeba powiedzieć jasno: przetrwanie,…
Leszek Miller ma dziś wiele do powiedzenia o Polsce, patriotyzmie i Ukrainie. Problem w tym, że jego polityczna biografia stoi…
Putin chciał zdemilitaryzować Ukrainę, ale w efekcie uczynił z niej najbardziej zaawansowane technologicznie państwo wojskowe na świecie, które całkowicie i…
Przez cztery lata pełnoskalowej wojny stosunek części polskiego społeczeństwa do Ukrainy i Ukraińców przeszedł dramatyczną zmianę. W lutym 2022 roku…