W 2008 r. doszło do zbrojnej napaści Rosjan na Gruzję. Wtedy to zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone nie zdecydowały się na nałożenie sankcji na Kreml. Czy tego typu postawa Zachodu przyczyniła się do kontynuowania przez Moskwę agresywnej polityki wobec innych sąsiadów?
Oczywiście. Wielu zachodnich polityków chciało sprzedać Gruzję. Każdy, kto myślał inaczej, irytował ich. Pamiętam długą rozmowę z ówczesnym prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym z listopada 2008 r. Ostro krytykował Polskę, Litwę oraz inne kraje, które domagały się twardego kursu wobec Rosji. Zachód był bardzo zirytowany postawą tych, którzy nie chcieli nas opuścić. Warto przypomnieć, że to Sarkozy gwarantował pokój pomiędzy Rosją a Gruzją i to on gwarantował wycofanie się wojsk rosyjskich z Gruzji, po czym nas opuścił. Jedynie kraje bałtyckie oraz Polska, która stała na czele tej koalicji, domagały się poważnych działań w stosunku do Moskwy.
Jednak po zajęciu ukraińskiego Krymu przez Rosję w 2014 r. Zachód już nie zwlekał z odpowiedzią i wprowadził wiele kar wobec Rosji, które systematycznie rozszerza.

Rosja posunęła się za daleko. Kreml był bardzo ośmielony po ataku na Gruzję. Rządzący w Moskwie myśleli, że nawet jeżeli sankcje za działania na Ukrainie zostaną nałożone, to zaledwie na kilka lat i zapewne zostaną wycofane przez polityków życzliwych Rosji w Europie i Stanach Zjednoczonych. Byli ponadto przekonani, że nowy prezydent USA Donald Trump będzie ich przyjacielem, co nie jest prawdą. Kreml nie wyczuł, że Zachód się zmienił. Nauczył się na błędach przeszłości. Pierwszą ofiarą działań Rosji była Gruzja, po której pojawiły się kolejne ofiary. To jednak otworzyło oczy Europie oraz Stanom Zjednoczonym.

Jakie kroki powinny podjąć Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska w celu wsparcia Gruzji i Ukrainy?
To jest oczywiste. Z jednej strony powstrzymywać Rosję, z drugiej natomiast nie pozwolić rodzimym oligarchom w tych krajach na opanowanie aparatu państwowego. Z prostego względu – rządy oligarchów prowadzą do ruiny. Transformacja systemowa związana z budową wolnego rynku, stworzeniem społeczeństwa obywatelskiego oraz demokratyzacją życia politycznego wypadła znacznie lepiej w Polsce niż na Ukrainie, bo w waszym kraju nie było praktycznie oligarchów, w przeciwieństwie do Ukrainy.

Czyli reformowanie państwa oraz systemu gospodarczego nie poszło pomyślnie, gdyż sprzeciwiają się temu oligarchowie?
Zgadza się. Jednak jest jeszcze jeden aspekt, który przyczynił się do porażki reformowania państwa. Chodzi mi o złych doradców z zagranicy. Powinniśmy znaleźć pośród nas osoby z wizją polityczną, które chciałyby wziąć na siebie misję modernizacji państwa ukraińskiego. Tych zmian nie wprowadzą w sposób prawidłowy doradcy zagraniczni tacy jak Leszek Balcerowicz. To powinno być zrobione przez obywateli Ukrainy wespół z nowymi przywódcami kraju. Starzy liderzy, którzy obecnie są u władzy, po prostu nie są w stanie przeprowadzić tych zmian.

Jak dba się o pamięć oraz dziedzictwo prezydenta Lecha Kaczyńskiego w takich krajach jak Gruzja i Ukraina?
W wielu gruzińskich domach wznosi się toast za prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Był on heroiczną postacią dla całego regionu i wraz z upływem czasu jego legenda będzie coraz większa. Już za życia był bohaterem. Kiedy myślę bądź mówię o herosach, nie mam na myśli tych z komiksów czy książek, ale prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ponieważ sam widziałem go w takiej sytuacji. Było to w 2008 r. w Tbilisi. A później po raz kolejny w pobliżu terenów okupowanych przez Kreml. Podczas przejazdu w okolicach Osetii Południowej w kierunku kolumny prezydenckiej rosyjscy żołnierze oddali strzały, jednak prezydent Lech Kaczyński zachował stoicki spokój, nie panikował. Wtedy zrozumiałem, czym jest heroiczna polska dusza. Taka postawa wydaje się trochę staromodna dla wielu europejskich polityków.
Cały wywiad w poniedziałkowej Gazecie Polskiej Codziennie!

Related Post