biskup
Komisja komunalna rady obwodowej obwodu Równe odmówiła zwrócenia kościoła wspólnocie katolickiej. Sytuację skomentował ordynariusz diecezji Łuckiej i apostolski administrator diecezji Kijowsko-Żytomierskiej biskup Witalij Skomarowski.
— Proszę się [z nami] podzielić krótką historią kościoła.
– To kościół św. Antoniego albo Narodzenia Matki Bożej, stojący na ulicy Sobornej w centrum Równego. Był czynny do 1956 r. Służył w nim Sługa Boży ojciec Serafin Kaszuba OFMC. Dlatego jest dla nas szczególnie cenny. Być może to ostatni kościół, który był czynny na Wołyniu, kiedy władze sowieckie przeprowadzali zamykanie miejsc kultu. Świątynia została odebrana wiernym i przekształcona w salę muzyki organowej. Więc zwróciliśmy się do władz Równego prośbą o zwrócenie jej nam.
– Jaka jest obecnie sytuacja?
– Jak już wspomniano komisja obwodowa rady podjęła decyzję negatywną. Nadal będziemy się domagać rozwiązania tej kwestii.
– Pan Mykoła Oreszko, dyrektor Filharmonii Obwodowej w Równem, powiedział, że nie rozumie stanowiska katolików, którzy proszą o pozwolenie na odprawianie nabożeństw, ale przy tym nalegają, że koncerty i nabożeństwa nie mogą się odbywać równocześnie. Czy mógłby Ekscelencja wyjaśnić swoje stanowisko w sprawie pogodzenia pod jednym dachem nabożeństw i koncertów?
– Oczywiście. Msza Święta nie może odbywać się równocześnie z koncertem. Ale korzystanie z pomieszczenia na zmianę, po kolei, jest w pełni możliwe. Tak dzieje się w Kijowie i Lwowie. Ale jest to rozwiązanie tymczasowe, ponieważ świątynia powinna należeć do właściciela. Poraża mnie logika niektórych przedstawicieli obecnych władz, zwłaszcza dyrektora Filharmonii. Sala muzyki organowej znajduje się w cudzym pomieszczeniu, a pan Oreszko jest zaskoczony, że katolicy mają do niego roszczenia.
Ale świątynia została zbudowana rękami wiernych. Nie chcemy odbierać komuś, co należy do niego, my tylko zwracamy się o swoją własność.
– Mam nadzieję, że to jakaś pomyłka. Jeżeli dyrektor filharmonii obwodowej, człowiek, który stoi na czele organizacji kulturalnej, może mówić coś takiego do swoich współobywateli, to takie coś głęboko oburza moje uczucia jako chrześcijanina i jako obywatela Ukrainy. Zwłaszcza teraz, gdy trwa wojna na wschodniej Ukrainie. Z drugiej strony, sytuacja ze zwrotem świątyni w ogóle i słowa urzędników wcale mnie nie dziwią. Całkiem niedawno przeprowadzono u nas dekomunizację nazw miast, wsi i ulic, usunięto pomniki komunistyczne, ale zrobienie tego w umysłach jest o wiele trudniejsze.
Wywiad przeprowadził Pawło Zinczenko, Katolickie Centrum Medialne.
4 lipca 1610 roku pod Kłuszynem rozegrała się jedna z najbardziej spektakularnych bitew w dziejach Europy. Kilkutysięczna armia Rzeczypospolitej Obojga…
Rosyjskie służby specjalne od lat budowały w Polsce rozbudowane sieci wpływu, które dziś – w warunkach wojny w Ukrainie i…
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozbiła kolejną operację wpływu inspirowaną i finansowaną przez Federację Rosyjską. Funkcjonariusze zatrzymali dziewięciu obywateli Ukrainy oraz dwóch…
Historia lubi się powtarzać. Zmieniają się mundury, sztandary i nazwy państw, ale cele rosyjskiego imperializmu pozostają zadziwiająco niezmienne. Ponad sto…
Wspólny apel o pojednanie Polaków i Ukraińców wystosowali kardynałowie z Polski i Ukrainy obecni na konsystorzu w Rzymie wraz ze…
Ukraina, mimo trwającej od ponad czterech lat pełnoskalowej wojny z Rosją, pozostaje jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Polski. Najnowsze dane…