Rewolucja bolszewicka za niemieckie pieniądze
W rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości warto spojrzeć na szerszy kontekst historyczny ostatniego roku I wojny światowej i zadać zasadnicze pytania: jak to się stało, że spokojnie żyjący w Szwajcarii Lenin pojechał specjalnym pociągiem do Rosji i kto sfinansował działalność bolszewików?
Jeszcze na początku 1917 roku carska armia, mimo pierwszych oznak rozprężenia, stanowiła realną siłę na froncie wschodnim i sprawiała Niemcom niemało kłopotu. Rosja potwierdziła w tymże roku wszystkie zobowiązania sojusznicze i zamierzała je wypełnić. Sytuacja Państw Centralnych po dołączeniu do wojny Stanów Zjednoczonych (1917) stała się wręcz krytyczna. Niemieccy sztabowcy zdawali sobie sprawę, że I wojna światowa, która zamieniła się w wojnę pozycyjną, jest de facto wojną na zasoby. Te zaś zarówno w Rosji, jak i w Stanach Zjednoczonych były wręcz nieograniczone. Niemcy, chcąc odmienić losy wojny, postanowiły wyeliminować z frontu wojennego jednego z przeciwników – Rosję i gotowe były za to zapłacić każde pieniądze.
Początek 1917 roku wcale nie zapowiadał tego, co wydarzyło się w Rosji w listopadzie. Lenin sam nie do końca wierzył, iż rewolucja, o której mówił (i do której nawoływał), szybko wybuchnie. Życie Włodzimierza Iljicza było w tym czasie w istocie życiem… burżuja będącego pod parasolem ochronnym Państw Centralnych. Lenin lubił się dobrze ubrać, miał żonę i kochankę. Na to jednak potrzebne były pieniądze. Na szczęście Berlin i Wiedeń dobrze płaciły za jego pracę, którą de facto było podtrzymywanie rewolucyjnej myśli poprzez m.in. wygłaszanie pogadanek w eleganckich szwajcarskich lokalach, z których to okien można było podziwiać piękne alpejskie krajobrazy. Żyć nie umierać. Tak było jeszcze 22 stycznia 1917 roku na pogadance w Domu Ludowym w Zurychu, kiedy to Lenin powiedział: „My, stare pokolenie, nie doczekamy przyszłej rewolucji”.
Miesiąc później wybuchła w Rosji rewolucja lutowa. Stało się coś niebywałego – car został zmuszony do abdykacji, a Rosja stała się państwem – wydaje się to nieprawdopodobne – prawdziwie demokratycznym. W historii Rosji były jedynie dwa „oddechy demokracji” – właśnie w roku 1917 i w latach 90. XX wieku (potem wszystko wróciło do „rosyjskiej normy”).
Rewolucyjny zamęt w Rosji wzbudził nadzieję Niemców na wyeliminowanie z teatru działań wojennych jednego z wrogów. Nic takiego się jednak nie stało. Demokratyczna (na krótko) Rosja postanowiła dalej prowadzić wojnę, a jej armia, ze względu na nieograniczone wręcz ludzkie zasoby, wciąż stanowiła dla Niemców ogromny problem. Niemcy szybko jednak wyciągnęli wnioski z rewolucji lutowej – skoro już raz w Rosji do niej doszło, dlaczego nie mogłoby dojść po raz wtóry?
CZYTAJ WIĘĆEJ NA PORTALU PAMIĘĆ HISTORYCZNA>>>
Szef CIA John Ratcliffe podczas swojej wizyty w Moskwie pod koniec sierpnia miał przekazać rosyjskim władzom ocenę amerykańskiego wywiadu dotyczącą…
Gdy Polacy na Ukrainie każdej nocy słyszą syreny alarmowe i rosyjskie rakiety nad głową, w Polsce trwa kampania prorosyjskich środowisk…
Rosja nie musi ruszać na Tallin, Rygę czy Warszawę, aby podważyć wiarygodność NATO. Wystarczyłaby ograniczona operacja w jednym estońskim mieście,…
Zapewnienia Putina, że Moskwa nie zamierza zaatakować Europy, są niezwykle niepokojącym sygnałem, który może świadczyć o czymś dokładnie przeciwnym —…
Rosja, Chiny i Stany Zjednoczone mogą mieć wspólny interes w rozmowach o nowym porządku światowym opartym na „strefach wpływów”. Były…
Władysław Kosiniak-Kamysz postawił w Sejmie sprawę brutalnie jasno: głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski pozostaje Federacja Rosyjska, a nie Ukraina. Szef…