Żaryn o wojnie hybrydowej Łukaszenki: „Nasza reakcja musi być twarda”
Polska ma szansę skorzystać na wymierzonej przeciw niej wojnie hybrydowej, dla niepoznaki zwanej „kryzysem migracyjnym”. Warunek jest jeden: musi utrzymać przyjętą linię obrony, tak w znaczeniu dosłownym, jak i przenośnym.
Bez popadania w nadmierny optymizm wypada stwierdzić, że świat euroatlantycki – jeśli takowy jeszcze istnieje – w ostatnich dniach zmienił nieco retorykę wobec Polski. Oskarżenia o łamanie praworządności zaczynają ustępować krytyce poczynań białoruskiego reżimu. I tak na przykład publikujący na portalu POLITICO Jacopo Brigazzi, komentując wczorajsze spotkanie unijnych szefów dyplomacji, stwierdza, co następuje:
„Foreign affairs ministers agreed to expand the bloc’s existing sanctions on Belarus so they can punish any airlines or officials involved in bringing migrants from their home country to the Belarus-EU border — a ploy the EU calls a “hybrid attack” on the bloc. There are currently several thousand migrants stranded at the Belarus border with Poland, camping in freezing temperatures without consistent access to food and water”.[*]
[Ministrowie spraw zagranicznych zgodzili się rozszerzyć unijne sankcje wobec Białorusi tak, by można było karać dowolne linie lotnicze, jak również urzędników zaangażowanych w sprowadzenie migrantów na granicę unijno-białoruską – sztuczkę, którą UE nazywa „atakiem hybrydowym” na Wspólnotę. W tej chwili na granicy polsko-białoruskiej utknęło kilka tysięcy migrantów koczujących w niskich temperaturach, bez stałego dostępu do wody i jedzenia].
A zatem wina nie leży już po stronie bezdusznych Polaków odmawiających wpuszczenia „garstki migrantów” – ale spada na reżim Łukaszenki. Na tym jednak nie koniec. Autor artykułu przytoczył – bez dystansowania się – wypowiedź litewskiego ministra spraw zagranicznych, z której wynika, że obecnego problemu nie da się rozwiązać do spółki z Władimirem Putinem – ponieważ on sam „jest częścią problemu”.
Jeśli presja na unijną granicę będzie rosnąć – a niewiele wskazuje, by miało stać się inaczej – zyskać powinien na tym wizerunek Polski. Nie oszukujmy się: nie dlatego, że zdemoralizowani unijny politycy przejrzą na oczy – nic z tych rzeczy. To raczej społeczeństwa zachodniej Europy, coraz bardziej przerażone wizją niczym nie skrępowanego najazdu obcych kulturowo migrantów, dojdą do wniosku, że rząd w Warszawie broni bezpieczeństwa całego kontynentu – przynajmniej na odcinku wschodnim.
I dlatego też Polska nie ma wyboru – musi bronić granicy za wszelką cenę. Dla samej siebie, dla Europy i dla własnej opinii w świecie (również w Waszyngtonie). Ale musi też bronić decyzji o obronie. Warunkiem jest zbudowanie wokół tych spraw międzypartyjnego konsensu – tak, jak w roku 1920. Słowa nie są na wyrost – wojna to wojna.
Dominik Szczęsny-Kostanecki
[*] https://www.politico.eu/article/belarus-russia-poland-european-union-border-migrants-minsk-sanctions/ [data akcesu: 16.11.2021].
PRZECZYTAJ:
Szef CIA John Ratcliffe podczas swojej wizyty w Moskwie pod koniec sierpnia miał przekazać rosyjskim władzom ocenę amerykańskiego wywiadu dotyczącą…
Gdy Polacy na Ukrainie każdej nocy słyszą syreny alarmowe i rosyjskie rakiety nad głową, w Polsce trwa kampania prorosyjskich środowisk…
Rosja nie musi ruszać na Tallin, Rygę czy Warszawę, aby podważyć wiarygodność NATO. Wystarczyłaby ograniczona operacja w jednym estońskim mieście,…
Zapewnienia Putina, że Moskwa nie zamierza zaatakować Europy, są niezwykle niepokojącym sygnałem, który może świadczyć o czymś dokładnie przeciwnym —…
Rosja, Chiny i Stany Zjednoczone mogą mieć wspólny interes w rozmowach o nowym porządku światowym opartym na „strefach wpływów”. Były…
Władysław Kosiniak-Kamysz postawił w Sejmie sprawę brutalnie jasno: głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski pozostaje Federacja Rosyjska, a nie Ukraina. Szef…