Ideolodzy «ruskiego świata» w celu usprawiedliwienia agresji rosyjskiej przeciwko Ukrainie, razem z hasłami obrony etnicznych Rosjan, celowo manipulują faktami, aby sprawić wrażenie dominującej pozycji prawosławia na terenie Donbasu. Według historyków, obwód ługański zawsze był regionem wielowyznaniowym. Mimo sztucznie „podgrzewanej” wrogości między różnymi wyznaniami (UCP PM i UCP PK, UCP PM i Cerkiew Greckokatolicka), na ogół biorąc, świadomość religijna mieszkańców Ługańska wyróżniała się tolerancją wobec wyznań.

Otóż historia UCGK na Ługańszczyźnie rozpoczyna się od 1917 roku, gdy we wsi Bogdanówka Dolna zaczął służyć kapłan Potapij Jemelianow. W czasie wojny domowej kapłan Potapij niejednokrotnie doznawał prześladowań od różnego rodzaju władz: niemieckiej, białogwadyjskiej, bolszewickiej. W 1927 roku bolszewicy skazali go na 10 lat zesłania na Sołowki, w 1936 roku został zwolniony, lecz jego los ułożył się w tragiczny sposób. Kilka dni po zwolnieniu, wracając z wygnania, zmarł. Po II wojnie światowej liczba grekokatolików na Ługańszczyźnie wzrosła dzięki tysiącom osób z Zachodniej Ukrainy, które zostały przymusowo przesiedlone do Wschodniej Ukrainy, lecz cerkiew nadal była prześladowana i pozbawiona możliwości działania. Odnowienie parafii greckokatolickiej w 1992 roku związane jest z imieniem kapłana Grygorija Cymbała, który w obozach w Mordowii siedział w celi więziennej razem z Metropolitą Josyfem Slipym, przez którego został wyświęcony na kapłana. Po wyzwoleniu Grygorij Cymbał wrócił do Ługańszczyźny, a później w roku 1992 zarejestrował parafię Chrystusa Króla w Ługańsku. Do 2010 roku wspólnota greckokatolicka Ługańska wynajmowała różne mieszkania w celu odprawy Mszy świętych, a w tamtym roku z datków wiernych został nabyty budynek, w którym została utworzona świątynia. W 2010 roku ustawiono kopułę, która została poświęcona przez nuncjusza apostolskiego Mykołę Eterowicza. W 2012 Ługańsk odwiedził zwierzchnik UCGK, Jego Ekscelencja Światosław Szewczuk, który, a propos, pod koniec lat 80. ubiegłego wieku pełnił służbę w Wyższej Woroszyłowgradzkiej Lotniczej Szkole Wojskowje Nawigatorów. Ogólnie rzecz biorąc, przed wydarzeniami 2014 roku UCGK liczyła na Ługańszczyźnie 6 wspólnot w Ługańsku, Kreminnej, Siewierodoniecku, Krasnym Łuczu, Antracycie (w sumie ponad 300 wiernych), trzech kapłanów i była podporządkowana Egzarchatowi Doniecko-Charkowskiemu UCGK (m. Donieck).

Jednakże, biorąc pod uwagę rosyjską interwencję na Wschodzie Ukrainy, sytuacja w pewien sposób się zmieniła. Na skutek zaostrzenia działań wojennych większość parafian i wszyscy kapłani musieli wyjechać do innych regionów Ukrainy. Niektórzy wyjeżdżali ze względu na ogólne pogorszenie sytuacji, widząc, że bojownicy prowadzą ostrzały pozycji wojsk ukraińskich z dzielnic mieszkalnych, i na ich „Gradach” widnieje napis w języku rosyjskim „Prawosławie albo śmierć.” Inni otrzymali groźby pod własnym adresem, podobno jak przewodniczący wspólnoty w Antracycie, któremu grozili rozmieszczeni w tym mieście Kozacy. Prześladowań doznawali i zwykli członkowie wspólnoty greckokatolickiej. Uzbrojeni mężczyźni porwali 67-letniego ojca dziennikarza Władysława Filimonienki o imieniu Konstantyn i wypytywali go o działalność i miejsce pobytu syna, opowiadali, że chcą go wymienić na Laszkę (lidera Ukraińskiej Partii Radykalnej). Jednak, zdając sobie sprawę z daremności wysiłków, bojownicy zwolnili go. Inny przykład to porwanie przez żołnierzy „Armii Południowego Wschodu” osoby publicznej Illi Jefremowa, któremu zarzucano powiązania z „Prawym Sektorem”. Jego los wciąż jest nieznany.

Po częściowym zaprzestaniu ostrzałów na jesieni 2015 roku proboszcz parafii Chrystusa Króla Mykoła Juszczyszyn powrócił do Ługańska, gdzie mimo zagrożeń życia, dbał o wznowienie działalności wspólnoty greckokatolickiej. Fakt, że naraża się na niebezpieczeństwo po powrocie na terytoria okupowane, rozumieli nawet przedstawiciele UCP PM, których poparcie zapewniła sobie ta odważna osoba. W wywiadzie kapłan Mykoła Juszczyszyn z przyjemnością wspomina swoje spotkanie z abp. Siewierodonieckim i Starobielskim Nikodemem i Metropolitą Ługańskim i UCP PM Mitrofanem, jednak zauważa, że ten ostatni „dawał pewne polecenia: żebym nie mówił zbyt wiele, dbał o siebie i o bezpieczeństwo parafian, żebym pamiętał, że jest godzina policyjna, której nie wolno naruszać, bo można wpaść w kłopoty. ”

Obecnie Ługańsk wygląda jak zwykłe miasto: jeżdżą autobusy, niby nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Jednak, według oświadczeń wiernych UCGK jest bardzo niebezpiecznie mówić po ukraińsku i używać symboli narodowych. W mieście Brianka na Ługańszczyźnie młodzi chłopacy użyli pozdrowienia „Chwała Ukrainie!” i zostali rozstrzelani, dwóch zginęło, a dwóch zostało poważnie rannych. W związku z tą sytuacją większość wiernych Cerkwi Greckokatolickiej nie może wrócić do swoich domów na Ługańszczyźnie, i gdy wcześniej na Mszach świętych z okazji Bożego Narodzenia lub Wielkanocy w świątyni Chrystusa Króla było obecnych około 150 osób, na liturgię bożonarodzeniową w 2015 roku przyszło tylko 8 osób.

Ponadto samozwańcze władze starają się utrzymać wszystko pod kontrolą, w tym wspólnoty religijne. Niejednokrotnie do świątyni UCGK w Ługańsku uczęszczali i prawdopodobnie nadal będą uczęszczać mężczyzni w ubraniach cywilnych, którzy mówią o sobie, że są pracownikami miejscowego „MGB” (pewnego rodzaju pozdrowienie z przeszłości radzieckiej), komunikują się z każłanem, przypomniają, że trzeba odbyć ponowną rejestrację. Jednak kapłan Mykoła Juszczyszyn nie słucha tych stanowczych porad, ponieważ, jak powiedział w wywiadzie; „już od dawna wszyscy zrozumieli, że „Ługańska Republika Ludowa” – to droga donikąd”.

Dmytro Ptashko Наше Словo №39, 2016-09-25