Putin zdecydował się na agresję, ponieważ zrozumiał, że Waszyngton nie ukarze go za bezczelne łamanie prawa międzynarodowego.

Niedawno dziennikarz Fox News zapytał prezydenta Donalda Trumpa: „Dlaczego mój syn powinien bronić Czarnogórę przed agresją?”.

Jest to właściwe pytanie, które po podróży amerykańskiego przywódcy na szczyt NATO zadają wielu Amerykanów. To pytanie zasługuje na lepszą odpowiedź niż bajki prezydenta na temat „agresywnych” Czarnogórczyków  pisze „Washington Post”, dodając, że Trump musiał przypomnieć sobie własne słowa, które wypowiedział w Polsce w 74. rocznicę Powstania Warszawskiego. Było to jedno z najlepszych przemówień jego prezydentury. W tym wystąpieniu amerykański przywódca przypomniał o koszmarnej cenie, jaką miliony ludzi zapłacili za porażkę Zachodu, który nie potrafił powstrzymać agresję hitlerowskich Niemiec i stalinowskiej Rosji w 1939 roku.

„Pod podwójną okupacją naród polski przeżył nieopisaną gehennę: zbrodnię katyńską, Holokaust, warszawskie Getto i Powstanie w Getcie, zniszczenie pięknej stolicy i zagładę prawie jednej piątej ludności. Kwitnąca żydowska społeczność – najliczebniejsza w Europie – została zredukowana niemal do zera w wyniku systematycznych nazistowskich mordów na żydowskich obywatelach Polski, a brutalna okupacja pochłonęła niezliczone ofiary”

– mówił Trump.

PRZECZYTAJ:

Foreign Policy: Rosyjski atak na Czarnogórę może oznaczać koniec NATO

NATO powstało z popiołów II Wojny Światowej, aby zapewnić, żeby takie zniszczenia nigdy się nie powtórzyły.

W 1938 r. Premier Wielkiej Brytanii Neville Chamberlain rozmyślnie odrzucił groźby Niemiec wobec Czechosłowacji, oświadczając, że Wielka Brytania nie powinna być wciągnięta w wojnę „z powodu kłótni w dalekim kraju między ludźmi, o których nic nie wiemy”. W rezultacie zginęło 50 milionów osób, kontynent znalazł się w płomieniach a komory gazowe Auschwitz w ciągu kilku lat nieustannie zabijali niewinnych ludzi.

Wydanie zauważa, że historia wybuchu II wojny światowej uczy, że słabość prowokuje. Kiedy wrogowie odczuwają słabość nieprzyjaciela, stają się bardziej zdeterminowani i popełniają okrutne błędy. Kiedy czują moc i powstrzymywanie, oni są znacznie mniej skłonni do przetestowania swojego losu i rozwiązania wojny.

Trump wierzy w pokój dzięki sile. Ale pokój wymaga nie tylko siły militarnej. Jak powiedział Trump w Warszawie: „Nasza obrona to nie tylko pieniądze, ale także wola”. Prezydent Ronald Reagan używał siły militarnej mniej niż jego poprzednicy. I tak się stało, nie dlatego, że wzmocnił amerykańską potęgę militarną, ale dlatego, że wrogowie Ameryki nawet nie wątpili w jego gotowość do jej zastosowania.

„Dlaczego prezydent Rosji Władimir Putin zrozumiał, że może bezkarnie zaatakować Ukrainę i zaanektować Krym? Nie było zwykłym zbiegiem okoliczności, że interwencja Rosji miała miejsce zaledwie sześć miesięcy po tym, jak prezydent Barack Obama nie zdołał wyegzekwować swojej „czerwonej linii” w Syrii. Putin zobaczył, że Obama nie ukarał Baszara al-Asada za jego całkowitą pogardę i nie zastosował wojsko, którym grozili amerykańscy urzędnicy. W tym momencie Putin zdał sobie sprawę, że inwazja na Ukrainę nic nie będzie mu kosztować”

– pisze „Washington Post”.

Obama wykazał słabość. Trump poprawił sytuację, dwukrotnie potwierdzając „czerwoną linię” Obamy w Syrii, wysyłając sygnał siły, który usłyszano nie tylko w Damaszku, ale także w Moskwie.

Jest powód, dla którego Putin gardzi NATO i przeszkadza integracji do tego sojuszu państw Europy Wschodniej. Wie, że może zastraszać swoich buntowniczych sąsiadów. Nie może jednak zastraszyć państw członkowskich NATO, ponieważ ich bezpieczeństwo wspiera 28 sojuszników, zjednoczonych wspólnymi zobowiązaniami w dziedzinie obronności. Na czele ich stoi prezydent Stanów Zjednoczonych, który, choć szuka przyjaźni, ale się nie boi grać z mięśniami wojskowymi swojego kraju.

Właśnie dlatego Putin kategorycznie sprzeciwiał się wejściu Czarnogóry do NATO, a nawet próbował dokonać zamachu stanu i zamordować premiera tego państwa. Właśnie dlatego Putin chce, aby Trump nie dostał sprzymierzeńców do wypełnienia zobowiązań NATO w zakresie wydatków obronnych na poziomie 2% PKB. Ponieważ słaby zachodni sojusz nie może go powstrzymać, ale silny może.

Jak powiedział Trump w Warszawie: „Dopóki pamiętamy naszą historię, będziemy wiedzieli, jak budować naszą przyszłość. Amerykanie wiedzą, że silny sojusz wolnych, suwerennych i niepodległych krajów jest najlepszą obroną naszych swobód i interesów”.

Celem NATO nie jest obrona Czarnogóry. Najważniejsze jest zapewnienie warunków dla bezpieczeństwa Czarnogóry, Polski, Francji lub Wielkiej Brytanii, aby nigdy nie musieli się bronić.

The Washington Post, tłum. Jagiellonia.org

Moskwa rzuca miliardy dolarów na potrzeby wojny psychologicznej (WIDEO)

Foreign Policy: Rosyjski atak na Czarnogórę może oznaczać koniec NATO

„Jeśli Rosja nam grozi, musimy grozić Rosji” – były prezydent Francji