Co łączy rosyjskie służby specjalne ze zwolennikami islamskiego radykalizmu? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nic, oprócz nienawiści do NATO, Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. A jednak kremlowskich strategów i islamskich fundamentalistów jednoczy nie tylko wrogość wobec wspólnego przeciwnika. W wielu przypadkach istnieje ścisły związek między działaniami muzułmańskich terrorystów i strategią rosyjską w stosunku do zachodniej cywilizacji.

Co łączy rosyjskie służby specjalne ze zwolennikami islamskiego radykalizmu? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nic, oprócz nienawiści do NATO, Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. A jednak kremlowskich strategów i islamskich fundamentalistów jednoczy nie tylko wrogość wobec wspólnego przeciwnika. W wielu przypadkach istnieje ścisły związek między działaniami muzułmańskich terrorystów i strategią rosyjską w stosunku do zachodniej cywilizacji.

Po masakrze w wydawanym w Paryżu francuskim tygodniku satyrycznym „Charlie Hebdo” niektórzy obserwatorzy sugerowali, że atak terrorystyczny mógł być zorganizowany przy pomocy rosyjskich służb specjalnych. W mediach pojawiły się sugestie, że Putin napędza chaos społeczny we Francji, by odwrócić uwagę świata od wojny na Ukrainie, a w dalszej perspektywie, by umożliwić dojście do władzy swoim marionetkom z Frontu Narodowego.

Początkowo wersja o tym, że za czynami radykalnych islamistów kryją się działania Moskwy, wydawała się jedną z najbardziej kuriozalnych, a jednak wkrótce nastąpiły wydarzenia, które pokazały, że jest ona całkiem prawdopodobna.

Niedługo po tragedii 20 stycznia 2015 roku na południu Francji zatrzymano pięciu Rosjan (Czeczenów będących obywatelami Rosji) pod zarzutem planowania ataku terrorystycznego. Nieco wcześniej europejskie media przekazały informację o tym, że tzw. ludowy gubernator Noworosji Paweł Gubariew oznajmił, iż za zamachami w Paryżu stoi szef Republiki Czeczeńskiej Ramzan Kadyrow. Ten ostatni rzekomo chwalił się, że wynajął Algierczyków, którzy mieli dokonać zamachu na redakcję tygodnika. Co więcej, w lutym 2015 roku francuskie służby specjalne ponownie zatrzymały sześciu Rosjan pochodzenia czeczeńskiego pod zarzutem organizowania rekrutacji bojowników dla terrorystycznego Państwa Islamskiego.

Wszystkie te wydarzenia świadczą na korzyść hipotezy, że to właśnie Rosja może stać za zamachami we Francji. Gdyż infiltracja kaukaskich bojowników przez FSB i rosyjski wywiad wojskowy (GRU) jest dobrze znana ekspertom zajmującym się rosyjskimi służbami specjalnymi.

Dowodem na to są fakty z biografii znanych dowódców polowych Czeczeńskiej Republiki Iczkerii. Istnieją niezaprzeczalne świadectwa, że Szamil Basajew i Rusłan Giełajew byli agentami GRU i walczyli u boku Rosjan w czasie wojny gruzińsko-abchaskiej. Nikt też nie może kwestionować stwierdzenia, że na początku lat 90. ubiegłego stulecia wielu czeczeńskich bojowników zostało zwerbowanych przez rosyjski wywiad wojskowy GRU.

Stało się to w momencie, gdy przy biernej postawie rosyjskich służb specjalnych tworzyła się antygruzińska Konfederacja Górskich Narodów Kaukazu. Jej lokomotywą, według planów kremlowskich strategów, miała być Czeczeńska Republika Iczkerii. Później wskutek licznych konfliktów społecznych i narodowościowych rosyjski Sztab Generalny stracił kontrolę nad sytuacją i częściowo utracił wpływ na swoich agentów. W wyniku tego wybuchły dwie krwawe wojny na Kaukazie.

Wówczas rosyjskie służby specjalne skorzystały ze swoich agentów, by zniszczyć czeczeński ruch narodowowyzwoleńczy. Znaczna część agentów GRU i FSB stworzyła odłam radykalnych islamistów − wahabitów. W rezultacie Rosja zrealizowała swój cel: czeczeński demokratyczny ruch oporu został podzielony, osłabiony i skompromitowany w oczach społeczności międzynarodowej.

Później ten sam scenariusz był urzeczywistniany w Syrii. Demokratyczne siły powstańcze straciły wpływ, podczas gdy radykalni islamiści podnieśli głowę. Zachód odwrócił się od syryjskich powstańców i w konsekwencji Putinowi udało się uratować reżim krwawego dyktatora Baszara al-Asada. Jednocześnie powstało brutalne terrorystyczne Państwo Islamskie w Iraku i Lewancie. Nawiasem mówiąc, w tej operacji specjalnej uczestniczyli ci sami czeczeńscy wahabici.

Oczywiście, nie ma powodu, by przypuszczać, że Moskwa kontroluje wszystkich bojowników z Państwa Islamskiego, ale rosyjscy agenci mogą wpływać na decyzje tej terrorystycznej organizacji. I choć potencjalnie Rosja też może stać się obiektem ataku Państwa Islamskiego, jednak mistrzowskie manipulacje rosyjskich służb specjalnych mogą przekierować agresję bliskowschodnich wahabitów na państwa Zachodu, przede wszystkim na USA i UE. Przecież czeczeńscy rebelianci, wśród których może być sporo agentów rosyjskich służb specjalnych, odgrywają bardzo ważną rolę w terrorystycznym Państwie Islamskim. Zdecydowana większość islamistów nawet nie domyśla się tego, lecz przywódca Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi może być po prostu ślepym narzędziem w rękach kremlowskiego dyktatora, który walczy o upadek Unii Europejskiej.

Nawiasem mówiąc, człowiek, który osobiście zna Putina, ostrzegał, że rosyjski przywódca może zaatakować państwa europejskie rękami radykalnych islamistów. Jesienią 2014 roku były doradca Putina Andriej Iłłarionow w „Gazecie Polskiej” powiedział: „Front IV wojny światowej nie ogranicza się do przestrzeni postsowieckiej, ale przesunął się na obszar Europy Środkowej i Zachodniej. I zarówno »zielone ludziki«, jak i te pieniądze, jeszcze się Europejczykom dadzą we znaki. Nie wykluczam, że może to nastąpić jeszcze tej zimy lub wiosny przyszłego roku, i to w formie, której Europa wcale się nie spodziewa. Ponieważ wpływy Kremla nie kończą się na znanych politykach, ale są też silne w pewnych środowiskach czy ruchach politycznych, których Europa nie traktuje z należytą uwagą. To się zmieni, kiedy na początku 2015 roku rozpocznie się kolejna islamska wiosna. Tylko tym razem nie w krajach arabskich, lecz w Europie. Celem będzie polityczny paraliż Europy. Do tego stopnia, by nie była w stanie przyjść z pomocą zaatakowanym krajom w przestrzeni postsowieckiej”.

Wypowiedzi eksdoradcy Putina są warte szczególnej uwagi, ponieważ nie jest to zbieg okoliczności, że w czasie, gdy Rosja złamała prawo międzynarodowe (anektowała ukraiński Krym i wtargnęła do Donbasu), Państwo Islamskie otworzyło drugi front przeciwko Zachodowi i całemu systemowi bezpieczeństwa globalnego.

Biorąc pod uwagę te czynniki, można założyć, że Kreml naprawdę walczy przeciwko całemu wolnemu światu rękami islamistów. Ślad KGB jest wyraźnie widoczny w całej historii rozwoju arabskiego terroryzmu i współczesnego fundamentalizmu islamskiego. Od połowy ostatniego stulecia rosyjskie służby specjalne na masową skalę wprowadziły swoich agentów do społeczności radykalnych islamistów. Fundamentalizm muzułmański stał się skutecznym narzędziem w tajnej wojnie Moskwy przeciwko USA i UE. Przez całe dziesięciolecia Rosja prowokowała nastroje antyamerykańskie w różnych częściach świata islamskiego.

Rosyjscy imperialiści nie mogą wybaczyć Stanom Zjednoczonym tego, że po II wojnie światowej nie pozwoliły stalinowcom okupować całej Europy. Ponieważ uznawane przez Moskwę za głównych wrogów NATO i USA wciąż powstrzymują ekspansję Rosji w kierunku zachodnim i południowym, ta pragnie rewanżu i zemsty za klęskę w zimnej wojnie. Z tego powodu uznaje za sojuszników wszystkich, którzy osłabiają globalną dominację Zachodu, w tym barbarzyńskie Państwo Islamskie. W konsekwencji zwiększenie strefy niestabilności na Bliskim Wschodzie może być jednym z elementów planu globalnej destabilizacji, realizowanego przez rosyjskie służby specjalne w celu obalenia istniejącego porządku światowego.

Jagiellonia.org / Włodzimierz Iszczuk

Ion Mihai Pacepa, najwyższy rangą oficer wywiadu radzieckiego bloku, który uciekł na Zachód, wydał książkę „Dezinformacja” (Disinformation), z której wynika, że powody islamskiego terroryzmu kryją się w tajnej operacji KGB w latach 70., – pisze angielski dziennik Daily Mail.

Wahabici z Łubianki

Jurij Andropow, szef KGB (1967–1982)

Jurij Andropow, który przez 15 lat stał na czele KGB, wysyłał setki agentów i tysiące egzemplarzy literatury propagandowej do krajów muzułmańskich celem wyrządzenia szkody USA i Izraelowi. Na rok 1972 dezinformacyjna maszyna Andropowa działała przez całą dobę, przekonując państwa islamskie, że Izrael i Stany Zjednoczone chcą zrobić z całego świata posiadłość syjonizmu. Dla Andropowa islamski świat był szalką Petriego, w której KGB mogło wyhodować szczep wirusowy nienawiści wobec Ameryki z bakterii marksizmu-leninizmu.

Andropow stał na czele KGB za ledwie na kilka miesięcy przed wojną sześciodniową, w której sojusznicy ZSRR Syria i Egipt doznali poniżającej klęski. Wówczas przyszły sekretarz generalny postanowił zemścić się, przygotowując palestyńskich terrorystów do porwania samolotów izraelskich linii lotniczych El Al i organizowania ataków terrorystycznych w Jerozolimie.

O wiele bardziej zaskakujące jest to, że Andropow jako pierwszy rozkazał przetłumaczyć na język arabski „Protokoły syjońskich mędrców” – propagandową fałszywkę, podrobioną przez agentów tajnej policji Rosji, którzy pracowali w Paryżu pod koniec XIX wieku.

Wahabici z Łubianki

Ion Mihai Pacepa, najwyższy rangą oficer wywiadu radzieckiego bloku, który uciekł na Zachód

Przed swoją ucieczką do Ameryki w roku 1978 i otrzymaniem tam azylu politycznego Pacepa stał na czele Służby Wywiady Zagranicznego (DIE) Rumunii i brał aktywny udział w projekcie andropowskim.

Pacepa mówi, że „Protokoły” zostały podstawą hitlerowskiej propagandy antysemickiej. KGB rozpowszechniło tysiące egzemplarzy tej fałszywki w krajach muzułmańskich w latach 1970.

Jak wspomina agent wywiadu, w 1972 roku jego agencja DIE otrzymała od KGB arabskie tłumaczenie „Protokołów” i niejaki „dokument”, udowodniający, że USA – państwo syjonistyczne. Zadaniem Pacepy było tajne rozpowszechnienie propagandowych materiałów w krajach arabskich.

Pacepa wspomina, że podczas jego spotkań z kolegami z węgierskich i bułgarskich służb specjalnych dowiedział się, że oni również rozpowszechniali materiały propagandowe w krajach muzułmańskich.

Ponadto, generał lejtnant Securitate (Departament Bezpieczeństwa Państwowego w Socjalistycznej Republice Rumunii) twierdzi, że w czasie jego pracy w rumuńskim wywiadzie KGB tajnie wzięło na siebie odpowiedzialność za 11 ataków terrorystycznych na terenie Izraela, w tym za atak na lotnisku „Ben Turion” 30 maja 1972 roku (zginęły 22 osoby, 76 zostało rannych) oraz eksplozje na Placu Syjonu 4 lipca 1975 roku w Jerozolimie (15 zabitych, 64 rannych).

CYTAT Z KSIĄŻKI „DEZINFORMACJA”:

Wahabici z ŁubiankiWe wrześniu 2011 r., w przededniu powrotu Putina, stary żołnierz zimnej wojny Mahmoud Abbas znalazł się na pierwszym planie. Pod pełne zachwytu oklaski Zgromadzenia Ogólnego ONZ Abbas przekazał ONZ „swój” wniosek o uznanie granic Państwa Palestyńskiego, ustanowionych przed rokiem 1967.

Kilka postaci politycznych wykazywało sympatię wobec „niezależnej” decyzji Abbasa. Jednak mało kto wie, że Organizacja Wyzwolenia Palestyny została utworzona i finansowana przez KGB. Mało kto wie, że Moskiewski Instytut Orientalistyki, gdzie politycznie kształtował się Abbas, w tamtych czasach tajnie podporządkowywał się KGB, i tylko protegowani przez KGB cudzoziemcy mogli dostać się tam na studia.

Niewiele osób również wie, że promotorem rozprawy habilitacyjnej Abbasa był oficer KGB Jewgienij Primakow (wkrótce został szefem wywiadu w „demokratycznej” Rosji), który wówczas był również doradcą Saddama Husajna. Mało kto zauważył, że rozprawa habilitacyjna Abbasa (pt. „Tajna łączność między nazistami a przywódcami ruchu syjonistycznego”) całkowicie zaprzeczała Holokaust, twierdząc, że naziści zabili tylko „kilka tysięcy Żydów”.

Jagiellonia.org / Daily Mail / tłum. Irena Rudnicka

/ OJCIEC TERRORYZMU

Generał KGB Sacharowski: „W dzisiejszym świecie, gdy broń atomowa sprawiła, że siła militarna to archaizm, terroryzm powinien stać się naszą główną bronią”.

/ OJCIEC TERRORYZMU

Generał KGB Sacharowski: „W dzisiejszym świecie, gdy broń atomowa sprawiła, że siła militarna to archaizm, terroryzm powinien stać się naszą główną bronią”.

Światowy terroryzm został wynaleziony w gabinetach Łubianki. W latach 1956-1971 na czele wywiadu zewnętrznego, I Zarządu Głównego KGB, stał generał-pułkownik Aleksander Sacharowski. To właśnie jemu przypisuje się opracowanie metody skrytobójczych mordów za pomocą sprokurowanych wypadków drogowych. To ten generał szkolił palestyńskich bojowników w zakresie porwań samolotów pasażerskich i pomagał zbudować Rumunom jeden z najlepiej działających w Europie wywiad – Securitate.

„Ojcem międzynarodowego terroryzmu” nazwał gen. Sacharowskiego były zastępca szefa wywiadu zewnętrznego Rumunii Ion Mihai Pacepa, który go osobiście znał. Pacepa, najwyższej rangi funkcjonariusz wywiadu państwa byłego bloku sowieckiego, który kiedykolwiek przeszedł na stronę przeciwnika, zaczynał pracę pod jego kierunkiem. 

Jak mówi Pacepa, Sacharowski uważał, że we współczesnym świecie broń jądrowa spowodowała, iż stosowanie siły militarnej w konfliktach międzynarodowych stało się archaizmem. „Wojna terrorystyczna rozpoczęła się pod koniec 1968 roku – pisał Pacepa we wspomnieniach. – Wówczas KGB uczynił z porwań samolotów narzędzie terroru. Tylko w 1969 roku finansowana przez KGB Organizacja Wyzwolenia Palestyny porwała 82 samoloty. W roku 1971, kiedy spotkałem się z Sacharowskim u niego na Łubiance, zwrócił moją uwagę na morze czerwonych flag przypiętych do mapy świata wiszącej na ścianie. Każda flaga oznaczała porwany samolot. „Porwania samolotów to mój własny pomysł” – powiedział”.

Jagiellonia.org / Włodzimierz Iszczuk

JOHN MCCAIN: PUTIN UŻYWA UCHODŹCÓW JAKO BRONI

Amerykański senator John McCain w ostrym przemówieniu na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (13 lutego 2016 roku) zaznaczył, że dyktator Władimir Putin chce „zaognić konflikt uchodźczy i wykorzystać go jako broń do podziału transatlantyckiego przymierza, a tym samym podkopać europejski projekt”. Dodał także, że „apetyt Putina rośnie w miarę jedzenia”.

Na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa z udziałem 30 szefów państw i rządów oraz 60 ministrów spraw zagranicznych obradowano na temat przyszłości NATO, sytuacji w Syrii i na Ukrainie.

SZEF BBN O MUZUŁMANACH: „WŚRÓD TYCH LUDZI SĄ RÓWNIEŻ TERRORYŚCI”

Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego uważa, że Warszawie grozi mniejsze zagrożenie niż Paryżowi i Brukseli. Dodał też, że w niedługim czasie prezydent Andrzej Duda zwoła zapewne Radę Bezpieczeństwa Narodowego.

Szef BBN odniósł się też do zamachów w Paryżu i próbie zamachów w Brukseli. Jak powiedział są to kraje, które mają duże skupiska ludności muzułmańskiej i zagrożenie jest w nich większe:

„Wśród tych ludzi są niestety również terroryści. Choć są obywatelami tych państw, urodzili się na tej ziemi, to nigdy do końca nie zaakceptowali porządku, systemu tych państw, w których mieszkają. Jednym ze wskaźników pozwalających ocenić stopień zagrożenia jest liczba osób zidentyfikowanych jako mające związek z ekstremistami islamskimi, bądź nawet wręcz są podejrzewane o to, że znajdują się na terenie Syrii czy też przeszły na stronę dżihadystów” – podkreślił Soloch w wypowiedzi dla Radia Plus.

OFICER FSB: W ZAMIESZKI W LONDYNIE, ATAKI TERRORYSTYCZNE W PARYŻU I W DZIAŁALNOŚĆ PAŃSTWA ISLAMSKIEGO JEST ZAANGAŻOWANA ROSJA.

 

W telewizji ukraińskiej 1+1 w programie „TSN. Tydzień” pokazano wywiad, który może wywołać prawdziwy skandal szpiegowski. Oficer Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), specjalista od organizacji terrorystycznych, powiedział w nim, że za aktywną działalnością terrorystów w Europie i USA stoi Kreml. Choć mówi się o tym od dawna, dotąd nie było na to dowodów.

Słowa rosyjskiego oficera zostały już zweryfikowane. Ukraińscy fachowcy dwukrotnie sprawdzali jego wiarygodność za pomocą wykrywacza kłamstw. Wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości: funkcjonariusz FSB mówi prawdę.

Jewgen, bo tak ma na imię ów oficer rosyjskich służb specjalnych, postanowił zerwać z przeszłością. Uciekł z Rosji, choć jest to dla niego niezwykle niebezpieczny krok. Na spotkanie z nim korespondent TSN Andrij Caplijenko udał się daleko od Kijowa. Powody ucieczki Jewgena nie są ideologiczne, raczej osobiste. Ale nie ma to większego znaczenia, ważne jest to, co ujawnił.

Oficer miał w FSB certyfikat dostępu do ściśle tajnych dokumentów. Jak mówi, obrońcy praw człowieka w Europie, którzy pomagają wyjechać z kraju osobom prześladowanym, przy okazji ułatwiają wyjazd ludziom podstawionym, agentom. Służby wyrabiają dla nich niezbędne dokumenty, układają potrzebną legendę. Agenci przenikają do społeczności muzułmańskiej. Angażują się w działalność na jej rzecz, w tym przekazują pieniądze, dzięki czemu zdobywają zaufanie, autorytet, wspinając się po szczeblach hierarchii. Zdaniem Jewgena radykalne ugrupowania islamskie są wręcz naszpikowane rosyjskimi agentami, a Moskwa wpływa na ich działania.

Andrij Caplijenko: Jak powstaje legenda osoby podstawionej?

Jewgen, oficer FSB FR: – Konkretny człowiek dostaje pakiet dokumentów, dowód osobisty, zaświadczenie o prześladowaniu krewnych, publikacje w prasie o jego związku z nielegalnymi formacjami zbrojnymi, o jego represjonowaniu. Osobę taką przekazuje się do miejsc filtracji za granicą. Przez ok. roku nikt jej nie niepokoi. Następnie tę osobę wyszukują np. starsi czeczeńscy, związani z FSB i jednocześnie z diasporą za granicą. Na tym etapie udziela im się wsparcia finansowego, na początku w wysokości tysięcy, później dziesiątek tysięcy dolarów na pomoc rodzinie, organizację działalności gospodarczej, na ukrycie działalności wywiadowczej.

Rosyjscy agenci byli narzędziem ataków terrorystycznych w Europie. Mieli za zadanie przygotować grunt i stworzyć tzw. konflikt multikulturowy.

– W Londynie od 2009 roku kilka razy do roku dochodzi do starć między miejscowymi radykałami i muzułmanami. W 2011 roku w takich starciach zginęło troje ludzi. Czy londyńskie zamieszki są dziełem FSB?

– Jeżeli chodzi panu o zamieszki w latach 2009, 2010 i 2011, kiedy to plądrowano sklepy, wszystko było zorganizowane zgodnie z zatwierdzonymi w FSB i Służbie Wywiadu Zewnętrznego FR planami o przeszkadzaniu służbom specjalnym Wielkiej Brytanii. Dokładnie wiem, że działała tam nasza agentura.

– Jak to było uruchamiane?

– Przez tych, którzy otrzymywali pieniądze, dzielili się nimi i po prostu podgrzewali atmosferę, rozpalali radykalne nastroje, by zdestabilizować sytuację.

– Czy istnieją fakty świadczące o tym, że służby specjalne Rosji mają związek z atakiem terrorystycznym w Paryżu albo przynajmniej, czy wiedziały o nim wcześniej?

– Mając rozeznanie w europejskich strukturach muzułmańskich, nie mogły nie wiedzieć o tym, że przygotowywane były ataki. Wiedzieć i nie powiedzieć to jest…

– Współudział?

– …współudział w atakach terrorystycznych. Lecz współudział mógł być również bezpośredni. Analizując ich kontakty, będzie można zobaczyć nici prowadzące do Moskwy. Ataki przyniosły korzyść przede wszystkim Rosji i rosyjskie służby specjalne miały wszelkie możliwości, aby to zorganizować.

– Czy może pan wymienić jakichś agentów Rosji w strukturach muzułmańskich, imiona ludzi, którzy dostają pieniądze, aby od czasu do czasu destabilizować sytuację?

– Syn i dwóch krewnych naczelnika kontrwywiadu Hezbollahu, którzy mieszkali w Moskwie, obecnie mieszkają w Europie, i to przez nich jest kierowana linia arabsko-libańska ze strony Służby Wywiadu Zewnętrznego.

(TSN ustaliła, że chodzi o krewnych Abdula Hadi Hamadiego, który stoi na czele kontrwywiadu Hezbollahu. Watro też powiedzieć, że od 2006 roku Moskwa nie uważa już tej organizacji za terrorystyczną. Jewgen twierdzi, że Moskwa jest aktywnie zaangażowana również w jawnie terrorystyczne formacje, przeciwko którym rzekomo toczy wojnę, jak Państwo Islamskie.)

– Czy można powiedzieć, że Rosja, rosyjskie służby specjalne są związane z powstaniem Państwa Islamskiego?

– Po części. W ISIS podobnie jak w przypadku Paryża faktycznie był współudział.

– Po rozpadzie Al-Kaidy za tworzenie Państwa Islamskiego zabrali się byli oficerowie armii irackiej oraz funkcjonariusze partii Baas. Wszyscy studiowali w Moskwie.

– Na pewno, i dobrze to wiem, rosyjskie służby specjalne uważały, że jeżeli powstanie organizacja terrorystyczna, alternatywna wobec Al-Kaidy, która będzie sprawiać kłopoty Stanom Zjednoczonym, jak Donbas Ukrainie, to będzie nieźle.

– Pana wiedza o tym, w jaki sposób działa rosyjska agentura wśród islamskich radykałów i wśród bojowców donbaskich, jest bezcenna dla Ukrainy. Pan dokładnie wie, że w rzeczywistości FSB nie jest tak straszna, jak o tym się mówi. Na razie powrotu do ojczyzny nie ma.

– Lecz nie potrwa to długo. Kolos stoi na glinianych nogach.

Teraz życie oficera trzeba szczególnie chronić, gdyż reakcja Moskwy w takich przypadkach jest znana. Cały świat widział, w jakich męczarniach umierał w wyniku zatrucia radioaktywnym polonem Aleksander Litwinienko, były agent FSB, który ośmielił się mówić o tajemnicach Kremla i Putina.

Jagiellonia.org / 1plus1.ua

Inny specprojekty portalu Międzymorza: