Moje poprzednie teksty o Traktacie Ryskim wywołały krytykę. Wszystko przemyślałem, przedyskutowałem i ….. trzymam się nadal swojego stanowiska a nawet je zradykalizowałem.

Uważam, że:

– Traktat Ryski był zdradą, która wielkie zwycięstwo militarne przekształciła w polityczną klęskę. Tragedia roku 1939 była jego bezpośrednim skutkiem;

– jeśli faktycznie kontynuowanie ofensywy było niemożliwe, można było toczyć nadal wojnę dywersyjną (dziś nazywaną „hybrydową”) wspierajac bałachowćów na Białorusi i petlurowców na Ukrainie;

– podpisanie traktatu z „Ukrainą Sowiecką” obok Rosji Sowieckiej to był nie tylko dyplomatyczny nietakt ale wielka zdrada nszego sojusznika – Ukraińskiej Republiki Ludowej, z którą wiązał nas sojuszniczy traktat międzynarodowy. Było to też zaprzepaszczenie geopolitycznej szansy, którą dawała wygrana wojna;

– zamknięcie byłych sojuszników w obozach internowania nie czyniło z nas wiarygodnych partnerów dla kogokolwiek;

– traktat posłał w polityczny niebyt petlurowców i inne ukraińskie siły, z którymi można było się dogadać. Własnie wtedy otworzyła się „szeroka brama” dla ukraińskiego radykalnego nacjonalizmu i nazizmu;

– endecy oddali Mińsk, tylko po to, by Piłsudski nie mógł zrealizować nawet namiastki swoej koncepcji federacyjnej. Swoją enedecką doktrynę postawili ponad interesem Narodu;

– endecy i ludowcy, którzy wynegocjowali ten traktat (a niestety po części i Piłsudski, który go ratyfikował) mają na sumieniu wymordowaną polską i białoruską inteligencję w Mińsku;

-Traktat był wielkim zwycięstwem Sowietów. Nam nie dawał nic. A co??? Te 18 lat wolności i pokoju??? To dała nam wygrana wojna a nie żadna Ryga!!!

– bez traktatu pokojowego po wojnie można było żyć – granice z Litwą do 1938 r. określał zwykły rozejm. Podobnie było przez lata z granicą między I RP i carską Rosją … i z Sowietami tak mogło być

Jagiellonia.org / Klaudiusz Wesołek