Amerykanin Bruce Gilden spędził 16 dni wśród zwykłych Rosjan w małej miejscowości, położonej 70 km od Jekaterynburga. Wg Gildena, miejscowość zamieszkują byli kryminaliści, narkomani i „zagubieni ludzie”. „Mroczna średniowieczna społeczność”, – tak określa Amerykanin odległą Rosję.

Najwięcej czasu Bruce Gilden spędził w towarzystwie niejakiego 32 letniego Siergieja, zwanego „Kabanem” – drobnego bandyty, który dopiero co wyszedł z więzienia. Druga osoba, z którą często kontaktował Gilden – niejaki Wasilij, były przestępca, który został uwięziony za zabójstwo ojczyma.

Gilden pragnął fotografować zwykłe życie tych ludzi, i żeby oni się do niego przyzwyczaili. Fotograf, pragnąc zdobyć zaufanie, kupował im wódkę i kurczaki.

„Oni wszyscy żyją w mrocznych społecznościach rozpadających się wsi wśród brudnych przestrzeni. Podstawą ich życia – wódka i przemoc”, – wspominał następnie Gilden.

PRZECZYTAJ:

Prawdziwa Rosja

Trzeci Rzym. „Russkij mir” czyli „szczęście bez wolności”

Jewgienij Zamiatin: My, Rosjanie, wybraliśmy szczęście bez wolności

Drobny złodziejaszek Siergiej opowiada, że obecnie on „nie jest na 100% przestępcą – nie chce więcej do więzienia, a zatem próbuję robić interesy – bierze daninę od przejeżdżających ciężarówek oraz „sprawuje ochronę” Tadżyków, którzy przewożą narkotyki.

W tej miejscowości kobiet jest dwa razy więcej, niż mężczyzn, a zatem na Siergieja, zarówno jak na jego przyjaciół, którzy prawie wszyscy przeszli przez więzienie – duże zapotrzebowanie. Gilden mówi, że tutaj da się zauważyć tzw. inbriding – kojarzenie krewniacze. Niemniej jednak, fotograf mówi, że bardzo szanuje tych ludzi – w takim klimacie i prawie w całkowitym braku cywilizacji materialnej nikt inny nie przeżyje.

Na stronie agencji Magnum  można obejrzeć pozostałe zdjęcia tej serii.

Na stronie francuskiego GQ (z niej pochodzą dwa ostatnie zdjęcia) można posłuchać wywiadu Bruce’a Gildena o jego podróży do Rosji.

FOTOGALERIA