Rosja: „Nasze czołgi wjadą na przedmieścia Warszawy w ciągu niecałej doby, wcześniej desant z powietrza”.

Desant z powietrza i rosyjskie kolumny pancerne w polskiej stolicy. Kolejne uderzenie na Berlin, Pragę, kraje bałtyckie, a potem nuklearne uderzenie na Londyn i Waszyngton – takie plany przedstawił federalny „5 kanał” rosyjskiej telewizji państwowej. Publikujemy treść materiału w całości:

„To bardzo ciekawa propozycja, żeby przenieść naszą paradę zwycięstwa do Londynu lub Berlina. Nawet w Warszawie możemy pokazać nasze czołgi. Możemy urządzić takie nasze wielkie europejskie występy. Zresztą dlaczego to święto ma być tylko u Polaków? Przecież z faszyzmem walczył prawie cały świat.

Wzięliśmy linijkę, cyrkiel i mapę sztabową z maja 1945 roku. I oto co nam wyszło: Warszawa – to zbyt proste. Z Moskwy do polskiej stolicy jest tylko 1300 km. Nasze czołgi T-90 wjadą na przedmieścia Warszawy po upływie mniej niż doby od początku naszego marszu.

W tym czasie żołnierze naszych wojsk desantowych zdążą już przeprowadzić próbę „defilady”, odpocząć, ugotować świąteczna kaszę z tuszonką i wyprasować wyjściowe mundury.

Zdaje się też, że dawno nas nie było w Berlinie. 9 maja to świetna okazja do „przyjacielskiej wizyty”. 1800 km dla współczesnej armii to żadna odległość. Tym bardziej, że wielu rosyjskich oficerów nie najgorzej zna Niemcy, nawet mapy im nie będą potrzebne.

Byle tylko z rozpędu nie zajęli naszych dawnych baz wojskowych, które po połączeniu RFN i NRD przypadły Niemcom. Praga, Helsinki, Wilno, Tallinn, Ryga – to już zupełnie pod bokiem. Do większości z nich rosyjscy żołnierze mogą dojść nawet na piechotę, tak jak to zrobili 70 lat temu.

Natomiast wizytę w Londynie i Waszyngtonie trzeba będzie planować z dużym wyprzedzeniem. Będą niezbędne lotnictwo i marynarka. Ale do maja jeszcze jest czas – można się do nas zgłaszać. Armię mamy dużą – starczy dla wszystkich i jeszcze w Moskwie część zostanie.

Szkoda tylko, że nasi zachodni partnerzy nie zdołają na własne oczy obejrzeć naszych pocisków Iskander i Szatan, ale poza granice Rosji można je „dostarczyć” tylko drogą powietrzną…”.