Rosja próbowała zorganizować porwanie byłego pułkownika Federalnej Służbz Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, który jest uważany za osobistego wroga Władimira Putina. Szef potężnej jednostki antyterrorystycznej na południu Rosji uciekł na Ukrainę w 2014 roku z powodu konfliktu z kierownictwem rosyjskich służb – informuje program „TSN. Tydzień” telewizji ukraińskiej 1+1.

Oficer ten wywołał prawdziwy międzynarodowy skandal, gdy w niemieckim filmie „Zimna wojna Putina” opowiedział o tajnych operacjach terrorystycznych FSB w Europie. Prawdopodobnie demonstracja tego filmu stała się dla niego wyrokiem. Byli pracodawcy postanowili porwać renegata i postawić go przed sądem, aby zorhanizować proces pokazowy.

Dostarczyć uciekiniera do Rosji miał obywatel Ukrainy, rekrutowany przez rosyjskie służby specjalne w Woronieże. Jewgen Epener otrzymał zaliczkę i wyjechał na Ukrainę. Dostał od Rosjan wyczerpującą informację o nowej osobowości pułkownika dysydenta. Za porwanie zaoferowano mu 25 tysięcy dolarów. W celu wykonania polecenia rosyjskich służb, Jewgen postanowił rekrutować profesjonalnych przestępców. Na szczęście, ukraińscy kontrwywiadowcy udaremnili specjalną operację FSB.

ZOBACZ WIDEO:

Przypomnijmy, w ubiegłym roku portal Jagiellonia.org podjął wysiłek i przetłumaczył to co oficer FSB ma do powiedzenia w sprawie zaangażowania FSB w islamski terroryzm. W telewizji ukraińskiej 1+1 w programie „TSN. Tydzień” pokazano wywiad, który może wywołać prawdziwy skandal szpiegowski. Oficer Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), specjalista od organizacji terrorystycznych, powiedział w nim, że za aktywną działalnością terrorystów w Europie i USA stoi Kreml. Choć mówi się o tym od dawna, dotąd nie było na to dowodów.

Słowa rosyjskiego oficera zostały zweryfikowane. Fachowcy dwukrotnie sprawdzali jego wiarygodność za pomocą wykrywacza kłamstw. Wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości: funkcjonariusz FSB mówi prawdę.

ZOBACZ WIDEO:

Jak informowaliśmy wcześniej, oficer miał w FSB certyfikat dostępu do ściśle tajnych dokumentów. Jak mówi, obrońcy praw człowieka w Europie, którzy pomagają wyjechać z kraju osobom prześladowanym, przy okazji ułatwiają wyjazd ludziom podstawionym, agentom. Służby wyrabiają dla nich niezbędne dokumenty, układają potrzebną legendę. Agenci przenikają do społeczności muzułmańskiej. Angażują się w działalność na jej rzecz, w tym przekazują pieniądze, dzięki czemu zdobywają zaufanie, autorytet, wspinając się po szczeblach hierarchii. Zdaniem Jewgena radykalne ugrupowania islamskie są wręcz naszpikowane rosyjskimi agentami, a Moskwa wpływa na ich działania.

ZOBACZ TAKŻE:

Fundamenty pod islamski terroryzm kładło KGB

Andrij Caplijenko: Jak powstaje legenda osoby podstawionej?

Jewgen, oficer FSB FR: – Konkretny człowiek dostaje pakiet dokumentów, dowód osobisty, zaświadczenie o prześladowaniu krewnych, publikacje w prasie o jego związku z nielegalnymi formacjami zbrojnymi, o jego represjonowaniu. Osobę taką przekazuje się do miejsc filtracji za granicą. Przez ok. roku nikt jej nie niepokoi. Następnie tę osobę wyszukują np. starsi czeczeńscy, związani z FSB i jednocześnie z diasporą za granicą. Na tym etapie udziela im się wsparcia finansowego, na początku w wysokości tysięcy, później dziesiątek tysięcy dolarów na pomoc rodzinie, organizację działalności gospodarczej, na ukrycie działalności wywiadowczej.
Rosyjscy agenci byli narzędziem ataków terrorystycznych w Europie. Mieli za zadanie przygotować grunt i stworzyć tzw. konflikt multikulturowy.

– W Londynie od 2009 roku kilka razy do roku dochodzi do starć między miejscowymi radykałami i muzułmanami. W 2011 roku w takich starciach zginęło troje ludzi. Czy londyńskie zamieszki są dziełem FSB?

– Jeżeli chodzi panu o zamieszki w latach 2009, 2010 i 2011, kiedy to plądrowano sklepy, wszystko było zorganizowane zgodnie z zatwierdzonymi w FSB i Służbie Wywiadu Zewnętrznego FR planami o przeszkadzaniu służbom specjalnym Wielkiej Brytanii. Dokładnie wiem, że działała tam nasza agentura.

– Jak to było uruchamiane?

– Przez tych, którzy otrzymywali pieniądze, dzielili się nimi i po prostu podgrzewali atmosferę, rozpalali radykalne nastroje, by zdestabilizować sytuację.

– Czy istnieją fakty świadczące o tym, że służby specjalne Rosji mają związek z atakiem terrorystycznym w Paryżu albo przynajmniej, czy wiedziały o nim wcześniej?

– Mając rozeznanie w europejskich strukturach muzułmańskich, nie mogły nie wiedzieć o tym, że przygotowywane były ataki. Wiedzieć i nie powiedzieć to jest…

– Współudział?

– …współudział w atakach terrorystycznych. Lecz współudział mógł być również bezpośredni. Analizując ich kontakty, będzie można zobaczyć nici prowadzące do Moskwy. Ataki przyniosły korzyść przede wszystkim Rosji i rosyjskie służby specjalne miały wszelkie możliwości, aby to zorganizować.

– Czy może pan wymienić jakichś agentów Rosji w strukturach muzułmańskich, imiona ludzi, którzy dostają pieniądze, aby od czasu do czasu destabilizować sytuację?

– Syn i dwóch krewnych naczelnika kontrwywiadu Hezbollahu, którzy mieszkali w Moskwie, obecnie mieszkają w Europie, i to przez nich jest kierowana linia arabsko-libańska ze strony Służby Wywiadu Zewnętrznego.

(TSN ustaliła, że chodzi o krewnych Abdula Hadi Hamadiego, który stoi na czele kontrwywiadu Hezbollahu. Watro też powiedzieć, że od 2006 roku Moskwa nie uważa już tej organizacji za terrorystyczną. Jewgen twierdzi, że Moskwa jest aktywnie zaangażowana również w jawnie terrorystyczne formacje, przeciwko którym rzekomo toczy wojnę, jak Państwo Islamskie.)

– Czy można powiedzieć, że Rosja, rosyjskie służby specjalne są związane z powstaniem Państwa Islamskiego?

– Po części. W ISIS podobnie jak w przypadku Paryża faktycznie był współudział.

– Po rozpadzie Al-Kaidy za tworzenie Państwa Islamskiego zabrali się byli oficerowie armii irackiej oraz funkcjonariusze partii Baas. Wszyscy studiowali w Moskwie.

– Na pewno, i dobrze to wiem, rosyjskie służby specjalne uważały, że jeżeli powstanie organizacja terrorystyczna, alternatywna wobec Al-Kaidy, która będzie sprawiać kłopoty Stanom Zjednoczonym, jak Donbas Ukrainie, to będzie nieźle.

– Pana wiedza o tym, w jaki sposób działa rosyjska agentura wśród islamskich radykałów i wśród bojowców donbaskich, jest bezcenna dla Ukrainy. Pan dokładnie wie, że w rzeczywistości FSB nie jest tak straszna, jak o tym się mówi. Na razie powrotu do ojczyzny nie ma.

– Lecz nie potrwa to długo. Kolos stoi na glinianych nogach.

Teraz życie oficera trzeba szczególnie chronić, gdyż reakcja Moskwy w takich przypadkach jest znana. Cały świat widział, w jakich męczarniach umierał w wyniku zatrucia radioaktywnym polonem Aleksander Litwinienko, były agent FSB, który ośmielił się mówić o tajemnicach Kremla i Putina.

Jagiellonia.org, TSN. Tydzień

ZOBACZ TAKŻE:

Oficer FSB: Za działalnością terrorystów w Europie i USA stoi Kreml (WIDEO)