Coraz więcej wskazuje na to, że już w pierwszych dniach września rozpocznie się ofensywa sił Baszara al-Asada i jego sprzymierzeńców na prowincję Idlib. Widać to szczególnie po zachowaniu władz rosyjskich: wojskowych i dyplomatycznych. W pierwszym tygodniu września w pobliżu wybrzeży Syrii mają się odbyć na zaskakująco wielką skalę ćwiczenia rosyjskiej floty wojennej. Tak dużej liczby okrętów rosyjskich nie było tu od początku operacji syryjskiej. Jednocześnie najwyżsi urzędnicy z Moskwy zaczęli bardzo dużo i stanowczo mówić o konieczności rozwiązania „problemu bastionu rebelii”. Rosjanie ostrzegają też przed mieszaniem się w tę sprawę Amerykanów i szykują grunt pod użycie broni chemicznej.

Północno-wschodnia prowincja syryjska Idlib to ostatnia znacząca enklawa rebelii. Wojska prezydenta Asada przygotowują się do zbrojnej ofensywy na ten region. Wciąż trwają negocjacje dotyczące ataku między Rosją, Turcją i Iranem. Ankara jest przeciwna ofensywie, ale być może w końcu i tę przeszkodę usunie Moskwa – zawierając jakiś szerszy geopolityczny układ z Ankarą. 29 sierpnia w Ankarze pojawił się Mohammad Dżawad Zarif, szef MSZ Iranu. Ale to rosyjska dyplomacja jest w ostatnich dniach szczególnie aktywna w tej sprawie. 27 sierpnia ministerstwo obrony Rosji oskarżyło Waszyngton o przygotowywanie ataku rakietowego na syryjskie siły rządowe „po zaplanowanej prowokacji z rzekomym zastosowaniem broni chemicznej w prowincji Idlib” przez oddziały Asada. 29 sierpnia szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow porównał działające w Idlib milicje do „jątrzącego ropnia” i wezwał do ich zlikwidowania.

30 sierpnia ambasador Rosji w USA Anatolij Antonow poinformował, że przekazał przedstawicielom władz amerykańskich zaniepokojenie Moskwy przygotowywaniem przez Waszyngton nowych ataków na Syrię. Tego samego dnia Ławrow oświadczył, że nie można akceptować prób wykorzystania przez rebeliantów prowincji Idlib do ataków na pozycje sił rządowych i do prób atakowania rosyjskiej bazy w Hmejmim za pomocą samolotów bezzałogowych. Mówił o tym na spotkaniu z szefem MSZ Syrii. Walid al-Mualim zapewnił, że Damaszek „jeśli chodzi o Idlib, ma zamiar iść do końca”. Tego samego dnia rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał Idlib „ogniskiem terroryzmu” i ocenił, że bezczynność w tej sprawie „nie wróży niczego dobrego”. Również 30 sierpnia rosyjski resort obrony zapowiedział przeprowadzenie ćwiczeń na Morzu Śródziemnym w dniach 1-8 września. Wysłano w rejon Syrii ponad 25 okrętów i statków pomocniczych oraz około 30 samolotów. Jest tam m.in., krążownik rakietowy Marszałek Ustinow. Wśród samolotów są zaś bombowce strategiczne Tu-160.

Specjalny wysłannik ONZ do Syrii Staffan de Mistura wezwał 30 sierpnia Rosję, Iran i Turcję, by zapobiegły ofensywie na kontrolowaną przez rebeliantów prowincję. ONZ ostrzega przed humanitarną katastrofą. Sprawa Idlib będzie testem dla Waszyngtonu. Kreml z uwagą będzie śledził zachowanie strony amerykańskiej. Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton ostrzegł, że Stany Zjednoczone „bardzo mocno” zareagują, jeśli reżim Asada użyje broni chemicznej.

Warsaw Institute

ZOBACZ TAKŻE:

USA gotowe ukarać reżim Baszara al-Asada za ewentualny nowy atak chemiczny w prowincji Idlib

Węzeł gordyjski Bliskiego Wschodu