W ubiegłym tygodniu aż osiemnaście razy podrywano myśliwce, które strzegą przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich – informuje litewskie Ministerstwo Obrony.

Stacjonujące na Litwie i w Estonii myśliwce NATO, które przebywają tam w ramach misji Baltic Air Policing, musiały startować w celu rozpoznania rosyjskich samolotów rosyjskich, które przelatywały nad Morzem Bałtyckim.

 W większości przypadków Rosja nie przedstawiła wcześniej planów lotu, niemal wszystkie samoloty miały wyłączone transpondery, co uniemożliwiało ich identyfikację.

Większość samolotów nie reagowała także na kontrolę ruchu lotniczego.

 Najwięcej takich incydentów miało miejsce tydzień temu we wtorek, kiedy to myśliwce NATO podrywano aż czterokrotnie.

Jagiellonia.org / fronda.pl

ZOBACZ TAKŻE:

Po Ukrainie, Putin może zaatakować kraje bałtyckie i Polskę

Aleksandr Dugin: Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski miejsca nie ma

Według danych przedstawianych przez władze w Moskwie i Mińsku w manewrach Zapad-17, które odbędą się w dniach 14–20 września br., ma wziąć udział ok. 13 tys. rosyjskich i białoruskich żołnierzy, wspieranych przez kilkusetosobowy oddział serbskich komandosów. Przedstawiciele NATO ostrzegają jednak, że w rzeczywistości na białoruskich poligonach obecnych może być nawet 150 tys. wojskowych. Niektóre źródła mówią nawet o 200 tys. żołnierzy. Niepokój budzi również scenariusz manewrów, według którego Rosja i jej wojska sojusznicze będą prowadziły inwazję na kraje bałtyckie oraz Polskę. – Manewry Zapad-17 mogą się okazać koniem trojańskim. Rosja zapewnia, że to zwykłe ćwiczenia, a równie dobrze może się okazać, że wojska zostaną wykorzystane do zupełnie innych działań – ostrzega w rozmowie z Agencją Reutera gen. Ben Hodges, dowódca wojsk lądowych USA w Europie.

Cały artykuł dostępny w numerze „Gazety Polskiej Codziennie” od 26.07.2017 r.

ZOBACZ TAKŻE:

KOMENTARZ REDAKCJI

Agresywna polityka Rosji doprowadziła świat na skraj przepaści. Moskwa z maniakalnym uporem stara się zburzyć powojenny system globalnego bezpieczeństwa, podważyć jedność bloku euroatlantyckiego, odzyskać kontrolę nad krajami byłego obozu socjalistycznego i realizować strategię podboju Europy. Jeden z najbliższych współpracowników Putina, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew 2 stycznia 2016 roku w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” zagroził: „Doprowadzimy do wojny w Europie Środkowo-Wschodniej”. Oświadczył też, że wojska rosyjskie przeprowadzą inwazję na państwa bałtyckie. „Zajmiemy je całkowicie, szybko i bez żadnych strat” – zapowiedział.

Kreml dojrzał do konfliktu globalnego i grozi NATO wojną. Liczy, że państwa członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, obawiając się ataku nuklearnego, nie odważą się przeciwstawić rosyjskiej agresji w Europie Środkowo-Wschodniej.

ZOBACZ TAKŻE:

Szantaż! Moskwa grozi NATO bronią nuklearną

Moskwa rzuca miliardy dolarów na potrzeby wojny psychologicznej

Dlatego warto pomyśleć o ewentualnych scenariuszach na najbliższą przyszłość.

Zapomnieć przeszłość oznacza zgodzić się z jej powrotem” powiedział kiedyś Winston Churchill. Znany amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem” opisał obszar, na którym w pierwszej połowie ubiegłego stulecia dokonano najstraszniejszego ludobójstwa narodów Europy. Naukowiec zwraca uwagę na fakt, że „Obszar skrwawionych ziem w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej”.

Przyczyną tej tragedii było niepowodzenie we wdrażaniu strategii Józefa Piłsudskiego, któremu nie udało się stworzyć silnego sojuszu geopolitycznego w regionie międzymorza bałtycko-czarnomorskiego, co w końcu spowodowało kolejny rozbiór Polski przed II wojną światową. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z przeszłości. Mamy obowiązek uniemożliwić powtórkę tego tragicznego scenariusza.

ZOBACZ TAKŻE:

Defence24: Rosyjskie czołgi i armaty ruszają na „poligony”. Zagrożona wschodnia Ukraina?

„Europa nie ma przyszłości bez Ukrainy” – zauważył specjalista z zakresu historii Europy Środkowej i Wschodniej, profesor Yale University Timothy Snyder w eseju zamieszczonym na stronie „Allgemeine Zeitung”.

Jeśli społeczność międzynarodowa pozwoli Putinowi zdestabilizować i przejąć kontrolę nad 45-milionowym europejskim krajem, to cały system międzynarodowego bezpieczeństwa zawali się jak domek z kart, a Europa znajdzie się w cieniu brutalnego barbarzyńskiego despotyzmu. Imperium Zła ponownie wydostanie się z mroku niepamięci, a świat pogrąży się w ciemnym okresie chaosu, konfliktów oraz poważnych wyzwań i zagrożeń dla globalnego bezpieczeństwa…

Jagiellonia.org / Głos Polonii / Telewizjarepublika.p / Gazeta Polska Codziennie

ZOBACZ TAKŻE:

Rośnie ryzyko wojny! Putin przerzuca armię na Białoruś