Rosja to ostatni przyczółek tradycyjnych wartości. Rosja obrońcą rodziny i wiary. Rosja jest zdrowsza moralnie niż zgniły Zachód wspierający homoseksualistów. Rosja jest głównym wrogiem genderyzmu i obrońcą cnót cywilizacji europejskiej – słyszymy z ust niektórych europejskich pożytecznych idiotów, szerzących absurdalne tezy rosyjskiej propagandy. Ci ludzie naiwnie wierzą, że Rosja, rządzona przez pułkownika KGB będzie obrońcą wartości konserwatywnych. Uderzająca głupota i krótkowzroczność!

Dlaczego tak wielu przedstawicieli prawicy obdarzyło zaufaniem spadkobierców i następców ateistycznego imperium zła, którzy jeszcze wczoraj wyrzekli się Boga, niszczyli świątynie i prześladowali chrześcijan? Dlaczego pożyteczni idioci, rozczarowani genderyzmem i laicyzacją Zachodu, gotowi są uwierzyć w niemożliwe – chcą widzieć w Putinie i Rosji „zbawcę europejskiej cywilizacji”? Jak można wierzyć w takie bzdury?

Skuteczność rosyjskiej propagandy jest wysoka, dlatego koniecznie trzeba przyjrzeć się bliżej głównym bohaterom „obrony wiary, moralności chrześciańskiej i tradycyjnych wartości”. Spójrzmy na przywódców państwa, które zamierza „uratować Europę przed upadkiem moralnym”. Skierujey wzrok na liderów Rosji – świeckiego i duchowego.

Władimir Putin – pedofil. Informacje na ten temat znalazły się na 92 i 93 stronie raportu kończącego roczne brytyjskie śledztwo w sprawie zabójstwa Aleksandra Litwinienki, co przedrukowały w styczniu 2016 roku czołowe media światowe. Były szpieg KGB, który w listopadzie 2006 roku został otruty radioaktywnym izotopem polonu, na kilka miesięcy przed śmiercią miał napisać o pedofilskich skłonnościach Putina w jednym z czeczeńskich portali internetowych.

Nasuwa się pytanie: czy kraj, w którym prezydent jest oskarżony o pedofilię, może mienić się obrońcą tradycyjnych wartości? Europejscy sympatycy Rosji i zwolennicy polityki Władimira Putina powinni się zastanowić nad nim.
Z władzami świeckimi wszystko jasne, teraz przyjrzyjmy się reprezentantowi najwyższych władz duchowych.

Wśród kleryków Rosji chodzą pogłoski, że patriarcha moskiewski i całej Rusi Cyryl I jest homoseksualistą. Już wiele lat temu Cyryl (Władimir Gundiajew) został nazwany Metropolitą Sodomskim i Gomorskim. Takiego określenia pod adresem patriarchy Rosji używają niektórzy kapłani prawosławni i przedstawiciele rosyjskiej skrajnej prawicy. Na przykład jeden z liderów skrajnie prawicowego ruchu w Rosji płk. Władimir Kwaczkow i były duchowny z diecezji Czukockiego Okręgu Autonomicznego umieścili na YouTubie filmiki, na których wprost zarzucili Cyrylowi skłonności homoseksualne.

Płk. Kwaczkow powiedział: „Tego człowieka nazywano Metropolitą Sodomskim i Gomorskim. Jak ten człowiek może zostać patriarchą? To świadectwo degradacji moralnej patriarchatu moskiewskiego!Mogę powiedzieć straszną rzecz, dla siebie również.Czy można sobie wyobrazić, że pedał (gej) został głową Kościoła? Oto, co mamy teraz! I Kościół ten będzie nas uczyć, jak żyć?”.
Nagranie w podobnym duchu przygotował były duchowny diecezji Czukockiego Okręgu Autonomicznego. Na wideo mówi: „O tym, że Cyryl Gundiajew jest gejem, wiedziałem na długo przedtem, zanim powiedział o tym płk. Kwaczkow. Kiedy był on naczelnikiem Departamentu Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego, prasa pisała o sodomickich skandalch jego cerkiewno-czekistowskiego zespołu. Na tronie patriarchy Wszechrusi siedzi sodomita! To jest tragedia! Strach sobie wyobrazić, że pedał stał się naszym panem” – powiedział były duchowny.

Szokująca informacja! Właśnie dlatego obrońcy rodziny, wiary i tradycyjnych wartości powinni zastanowić się, czy Rosja może być strażnikiem cnót cywilizacji europejskiej. Warto przemyśleć te sprawę. Quo vadis patrioto?