Po trwającej od 15 sierpnia przerwie rosyjskie wznowiło swój udział w operacji zdobywania prowincji Idlib, jednej z ostatnich enklaw kontrolowanych przez oddziały syryjskiej opozycji. Armię reżimu al-Asada, poza Rosjanami, wspierają także siły irańskie – informuje portal Kresy24.pl.

Pod koniec zeszłego tygodnia prezydent USA Donald Trump na portalu społecznościowym ostrzegł przed kontynuowanie ofensywy na Idlib dodając, że może doprowadzić do „tragedii humanitarnej” i zginąć mogą setki tysięcy ludzi.

Przed kontynuowaniem ofensywy ostrzegła także Turcja. Ostatnimi czasy ma dobre relacje z Rosją, niemniej w wojnie domowej w Syrii mniej lub bardziej otwarcie wspiera różnego rodzaju siły zdominowane przez muzułmanów-sunnitów, wrogie rządowi w Damaszku, a takie właśnie bronią się w Idlib.

Źródło Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka podaje, że rosyjskie naloty miały miejsce w pobliżu Jisr al-Shughour na zachodnim krańcu terytorium kontrolowanego przez bojowników i dżihadystów sunnickich.

Przypomnijmy, 27 sierpnia rosyjskie ministerstwo obrony oświadczyło, że USA przygotowują się do przeprowadzenia ataku rakietowego na syryjskie siły rządowe oraz, że USA wzmacniają swe zdolności uderzeniowe na Bliskim Wschodzie. Dzisiaj ambasador Rosji w USA Anatolij Antonow poinformował, że w tym tygodniu przekazał przedstawicielom władz amerykańskich zaniepokojenie Moskwy przygotowywaniem przez Waszyngton nowych ataków na Syrię. Ostrzegł przed „bezpodstawną i nielegalną agresją” na ten kraj.

Jednocześnie rosyjskie ministerstwo obrony zapowiedziało przeprowadzenie ćwiczeń na Morzu Śródziemnym w dniach 1-8 września. Ma w nich wziąć udział ponad 25 okrętów i statków pomocniczych oraz około 30 samolotów. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał syryjską prowincję Idlib „ogniskiem terroryzmu” i ocenił, że bezczynność w sprawie sytuacji w Idlibie „nie wróży niczego dobrego”. Powtórzył, że USA przygotowują atak na pozycje rządowej armii syryjskiej.

Pod koniec sierpnia sekretarz obrony USA James Mattis oświadczył, że wojska reżimu Baszara el-Asada gromadzą broń chemiczną w pobliżu prowincji Idlib, przygotowując ofensywę przeciwko dżihadystom i rebeliantom. – Zapewniam, że Departament Stanu aktywnie rozmawia z Rosją, aby temu zapobiec – powiedział Mattis na konferencji prasowej. Zdaniem amerykańskiego ministra obrony syryjskie społeczeństwo chciałoby doprowadzić do powstania nowego rządu, na czele którego nie stałby już Asad.

Źródło: Kresy24.pl, Polskieradio.pl, Forsal.pl, Niezalezna.pl

Wojna w Syrii nie jest odległym konfliktem lokalnym, który ma jedynie pośredni związek z krajami Europy. Dla Putina wojna w Syrii jest także ogromnym polem doświadczalnym, na którym testowane są nowe rodzaje broni, a także taktyka i strategia prowadzenia nowoczesnych operacji bojowych.

Kreml szykuje się do wojny z NATO. Po dorocznym orędziu Putina do obu izb rosyjskiego parlamentu w roku 2018, stało się jasne, że Rosja w ciągu ostatniej dekady starannie przygotowuje się do agresji przeciwko krajom Sojuszu Północnoatlantyckiego. Putin jasno i wyraźnie to zademonstrował.

Syria przekształciła się w ważny poligon wojskowy do testowania najnowszych rosyjskich systemów uzbrojenia. Wiceminister obrony FR Jurij Borisov poinformował o przeprowadzeniu 600 różnych testów nowego rosyjskiego sprzętu wojskowego.

„Lepszych manewrów wojskowych trudno sobie wyobrazić. Zasadniczo możemy tam ćwiczyć przez długi czas bez znacznych szkód dla naszego budżetu” – powiedział Putin podczas konferencji prasowej w grudniu 2015 roku.

Rezultat tych „ćwiczeń” dla mieszkańców Syrii jest znany – od początku konfliktu zbrojnego w Syrii zginęło ponad 400 tysięcy osób.

To, co dzieje się obecnie w Syrii, może niedalekiej przyszłości powtórzyć się w Europie. Amerykańska agencja analityczno-wywiadowcza Stratfor, specjalizująca się w prognozach geopolitycznych opublikowała raport, w którym prognozuje, że zeszłoroczne manewry „Zapad-2017” były preludium większego konfliktu z NATO.

Według poprzednich szacunków ekspertów, tworzone rosyjskie oddzialy do 2020 roku będą całkiem przezbrojone i gotowe do zmasowanej inwazji na sąsiadujące kraje. Sądząc po składzie jednostek wojskowych i tworzonej dla nich infrastrukturze, planowana jest inwazja na głębokość w granicach 500 km.

Rosyjscy rewanżyści nawet nie ukrywają swoich planów. W 2003 roku podczas ogłoszenia nowej doktryny wojskowej Putin powiedział: „Rosja w ciągu ostatniej dekady straciła tyle, że już nic oddawać nie będziemy. Będziemy zabierać”.

W 2015 roku prezydent Federacji Rosyjskiej wprost przed kamerami telewizji Russia Today stwierdził, że Rosja nigdy się nie zgodzi z istniejącym porządkiem świata i stworzonym w ostatnich dekadach po upadku Związku Sowieckiego ładem międzynarodowym. Jego przyjaciel, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew, w wywiadzie udzielonym „Gazecie Rosyjskiej” 2 stycznia 2016 roku powiedział, że Rosja w najbliższym czasie jest gotowa do konfliktu militarnego z państwami NATO i może szybko i bez żadnych strat podbić państwa bałtyckie.

Nieco wcześniej ówczesny wiceprzewodniczący Dumy Państwowej Władimir Żyrinowski pytany przez dziennikarza państwowej telewizji Rossija 24 oświadczył, że prezydent Rosji podjął już decyzję o rozpoczęciu III wojny światowej. „To najważniejsza decyzja. Jestem przekonany, że została już podjęta” – powiedział. I dodał, że los krajów bałtyckich i Polski jest przesądzony. Zostaną zmiecione. Później z trybuny parlamentu Federacji Rosyjskiej oznajmił, że Rosja powinna spalić Paryż i zbombardować Niemcy.

To nie są tylko słowa. To są marzenia, aspiracje, intencje i … działania. Rosyjska armia opracowała nową taktykę i strategię w Karabachu, Naddniestrzu, Abchazji, Tadżykistanie, Czeczenii, Syrii i na Ukrainie. Na zachodnich granicach Rosji powstają nowe dywizje i armie. Cały rosyjski kompleks militarno-przemysłowy pracuje nad wyposażeniem armii rosyjskiej w coraz bardziej śmiercionośną broń. Ogromne fundusze są inwestowane w tworzenie broni służącej do masowego zabijania.

Ruiny Syrii są żywym dowodem na to, jaką taktykę Rosja stosuje w nowoczesnej wojnie. Powinne one przypominać nam o zagrożeniach pochodzących z głębin odradzającego się euroazjatyckiego imperium zła. Jeśli świat nie potrafi powstrzymać Putina i przyszłych spadkobierców jego agresywnej polityki imperialistycznej, obecna sytuacja w Syrii może stać się prototypem budowy nowej drogi do przyszłości Europy.

Spójrzcie na ruiny Syrii, oto co czeka Europę, jeśli nie potrafimy spacyfikować Rosji!

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”