Wojna pomnikowa niestety nabrała nowego, jeszcze bardziej niebezpiecznego charakteru. Jej kulminacją stała się „akcja” Ruchu Narodowego w Hruszowicach – jednoznacznie nosząca charakter prowokacji (zarówno to, że dokonano tego w przededniu 70 rocznicy Akcji „Wisła”, jak i to, że dokonują tego antyukraińskie i prorosyjskie środowiska polskich nacjonalistów), oraz wczorajsza odpowiedź Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej i Volodymyr Viatrovych.

Ruch Narodowy zapowiada stworzenie „społecznego komitetu likwidacji banderowskich pomników w Polsce”. Teraz to Ruch Narodowy będzie decydować o tym gdzie są „banderowskie pomniki” i jak je zniszczyć. Już nie w kominiarkach, ale w blasku fleszy.

UINP chce wstrzymania nie tylko legalizacji polskich pomników, ale też prac poszukiwawczych polskich ofiar. Wywoływanie tematu „legalności” polskich pomników na Ukrainie brzmi jak otworzenie furtki „trzecim siłom”, „nieznanym sprawcom”, czy ukraińskim odpowiednikom polskiego RN do niszczenia kolejnych polskich cmentarzy.

To co było przez lata przedmiotem prac naukowców, delikatnych, trudnych uzgodnień dyplomatów zostanie teraz rozstrzygnięte przez nacjonalistyczne bojówki i rosyjskich prowokatorów. Niestety sprzyjają temu decyzje UINP.

Miejsca pamięci po polskiej i ukraińskiej stronie granicy są dowodem jak nasze narody cierpią od wieków. Są dowodem jak były niszczone przez totalitarne reżimy, ale też jak w wyniku politycznych błędów, prowokacji sami skazywaliśmy się na ból i cierpienie
.
Jest mi przykro, że w przededniu 70 rocznicy Akcji „Wisła” pojawiły się w Polsce głosy, które próbują usprawiedliwiać komunistycznych oprawców. To skandal i zaprzeczenie idei Polski odbudowanej po latach narzuconych nam i utrzymywanych siłą przez sowietów komunistycznych rządów. Akcja „Wisła” jest zbrodnią i nie zakwestionują tego żadne wywody pseudohistoryków i neonacjonalistów. Polska odrzuciła komunistyczne dziedzictwo. Może jednak zabrakło prawnego zakończenia tego procesu. Z więzień ciężej niektórym wychwalałoby się Świerczewskich, Jaruzelskich, Kiszczaków i pozostałych komunistycznych zbrodniarzy.

Nie mogę zrozumieć, że w Polsce za realizacje decyzji administracyjnych biorą się antyukraińskie środowiska Ruchu Narodowego i to oni mają dzisiaj rozstrzygać o legalności, albo nielegalności czegokolwiek w Polsce

Nie mogę zaakceptować, że poszukiwanie i upamiętnienie pomordowanych Polaków, ale też Ukraińców, Żydów staje się na Ukrainie kolejnym elementem wojny pomnikowej. W wyniku decyzji UINP.

Warto przeczytać załączony tekst, po to by zrozumieć, że o upamiętnieniach w Polsce, nawet tych dotyczących UPA, nie mogą decydować nacjonalistyczne grupy i że jest to materia niezwykle delikatna i nie tak jednoznaczna jak w publicystycznych przekazach.

Paweł Bobołowicz / Facebook

ZOBACZ TAKŻE:

Ile Moskwa zapłaciła za zrujnowanie pomnika UPA w polskich Hruszowicach?

BBN: Siły trzecie będą próbowały skłócić Ukrainę i Polskę

Krecia robota

Terakt w Łucku. Cios wymierzony w relację polsko-ukraińskie

Mustafa Dżemilew: Tysięcy rosyjskich agentów kupują gazety i partie w Europie

Na celowniku Kremla