Ciekawa sytuacja: na łamach rosyjskiej tuby „Sputnika” przedstawiciel wojewody lubelskiego ds. współpracy z Ukrainą prof. Osadczy, który jako taki jest przedstawicielem rządu polskiego, wszak wojewoda jest przedstawicielem rządu, więc kim jest jego pełnomocnik? – wali w innego przedstawiciela rządu polskiego, jakim jest ambasador w Kijowie Jan Piekło.

Osadczy mówi:

„Nadal ambasadorem w Kijowie jest osoba, która ponosi odpowiedzialność za to, co się dzieje. Tym niemniej jest to osoba nie do ruszenia”.

Reszta wywiadu jest o tym, że relacje z Ukrainą są w zasadzie bez sensu i należy je zerwać. Jest jednak fragment chyba jeszcze bardziej zdumiewający: Osadczy ubolewa, że media pozwalają się wypowiadać ukraińskiej stronie sporu historycznego:

„Mamy do czynienia z sytuacją dość trudną. Nasuwa się pytanie, w jakim stopniu media polskie, w tym też opiniotwórcze, są w tym suwerenne i odzwierciedlają rację społeczeństwa polskiego. Wiemy, że znaczna część mediów to są media sponsorowane czy utrzymywane bezpośrednio ze źródeł obcych. Wiemy, że dominującą rolę na rynku medialnym w Polsce mają media związane z kapitałem niemieckim. Słynna fundacja Sorosa tworzy też pewne obszary medialne”.

Piętnując obce wpływy i „niesuwerenność” polskich mediów Osadczy jakoś nie zauważa, że czyni to w państwowym medium rosyjskim.

Jeśli prof. Osadczy nie straci funkcji przedstawiciela wojewody lubelskiego ds. współpracy z Ukrainą, to w kontekście zaostrzającej się wojny na słowa między Warszawą a Kijowem a także faktu, że profesor Osadczy już zupełnie się nie krępuje i jawnie się afiszuje znajomością z rosyjskimi propagandzisami, trzeba będzie postawić pytanie, który z tych dwóch przedstawicieli jest reprezentatywny dla polityki rządu wobec Ukrainy.

Marcin Rey

KTO MÓWI GŁOSEM POLSKI W SPRAWIE UKRAINY?Ciekawa sytuacja: na łamach[1] rosyjskiej tuby „Sputnika” przedstawiciel…

Posted by Rosyjska V kolumna w Polsce on Sonntag, 5. November 2017