W ubiegłym roku, po raz pierwszy od 1998 r. wydatki wojskowe w Rosji spadły o 20 procent. Potwierdzają to dane zawarte w raporcie Międzynarodowego Instytutu Pokoju w Sztokholmie (SIPRI).

W porównaniu z rokiem 2016 Rosja obniżyła wydatki na wojsko o 20 procent, do 66,3 miliarda dolarów. Modernizacja sił zbrojnych pozostaje priorytetem dla Rosji, ale budżet wojskowy został zmniejszony z powodu problemów gospodarczych, z jakimi boryka się kraj od 2014 roku.

W ten sam czas w Europie Środkowej i Zachodniej odnotowano wzrost tych wydatków – o 12 procent i 1,7 odpowiednio. Wynika to z faktu, że państwa członkowskie NATO zgodziły się na zwiększenie płatności ze skarbu państwa na obronę. W sumie członkowie sojuszu przydzieliły w 2017 roku na wydatki wojskowe 900 miliardów dolarów.

Na pierwszym mięjscu rankingu znalazły się Stany Zjednoczone (610 miliardów dolarów), drugą pozycję utrzymują Chiny (228 miliardów), trzecie miejsce zajęła Arabia Saudyjska (69,4 miliarda). Rosja okazała się czwartą (66,3 miliarda dolarów).

Przypomnijmy, budżet Nowego Jorku w 2015 roku przekroczył całkowity PKB Federacji Rosyjskiej. Tak więc cała gospodarka Federacji Rosyjskiej jest arytmetycznie równa budżetowi jednego dużego amerykańskiego miasta. PKB Rosji jest mniejszy niż 3% światowego PKB, lub 6% PKB NATO. Pomimo desperackich prób reformowania zarządzania budżetem, wydatki wojskowe Rosji wciąż stanowią mniej niż jedną dziesiątą wydatków NATO, z czego połowa środków przeznaczonych dla armii rosyjskiej „ginie” z powodu „otkatów” czyli defraudacji środków publicznych. Populacja Rosji wynosi 146 mln osób, co na 40 mln mniej niż ludność Nigerii (186 mln). Ściśle mówiąc, Rosja to rozległe przestrzenie pustki – bańka mydlana – Afryka ze śniegiem.

Jak informowaliśmy wcześniej coraz częściej eksperci poważnych think tanków dochodzą do wniosku, że fatalna kremlowska polityka prowadzi Rosję do przepaści.

Ekspert Międzynarodowego Instytutu Demokracji (IDI) Jewgen Dykyj sugeruje, że polityka Putina może doprowadzić do upadku Rosji – informuje portal Obozrevatel.com.

„Uważam, że rozpad Rosji to bardzo prawdopodobny scenariusz. Stanie się tak dzięki »staraniom« Putina … […] Warto przypomnieć o upadku ZSRR, kiedy większość ludzi się nie spodziewała, że stanie się to tak szybko. Podobnie będzie z Rosją”

– zauważył.

Ekspert sugeruje, że jeśli Kreml nie zmieni swojej polityki, prędzej czy później rozpocznie się rozpad Rosji czyli wystartuje nie dająca się przewidzieć „parada suwerenności” regionów i republik autonomicznych.

Analitycy think tanku Warsaw Institute sugerują, że:

„Wyzwania stojące przed Kremlem chyba największe od kiedy Putin objął rządy. Stagnacja gospodarcza i unikanie reform, przy uzależnieniu od światowych cen ropy muszą doprowadzić do kryzysu socjalnego. Niepokojąco wyglądają perspektywy demograficzne, a co najważniejsze, kryzys w relacjach z Zachodem będzie trwał jeszcze co najmniej dwa-trzy lata. Z każdym kolejnym miesiącem Putin będzie bliżej podjęcia ostatecznej decyzji: albo próba odwilży w stosunkach z Zachodem („liberalny zwrot”), albo dalsza eskalacja, a w momencie drastycznego pogłębienia się kryzysu wewnętrznego – nawet próba wywołania wojny o mniejszym lub większym wymiarze. W innym wypadku reżim może upaść szybciej, niż końca dobiegnie nowa kadencja prezydencka Putina”.

Z kolei,  Stephen Blank, ekspert amerykańskiej Rady ds. Polityki Zagranicznej w artykule dla serwisu internetowego wpływowego americańskiego think tanku Atlantic Council zaznaczył, że:

„Kłamstwa Ławrowa i Putina pokazują, że nie chcą się przyznać, że imperium jest dla nich nieosiągalne, przyśpieszają tylko to, co ostatecznie stanie się zapaścią całego ich projektu, i najprawdopodobniej będzie to miażdżący upadek”.

Jak już informowaliśmy, dr hab. nauk politycznych Walenty Buszański uważa, że polityka Władimira Putina w końcu doprowadzi do wybuchu społecznego w Rosji, który może doprowadzić do różnych konsekwencji, w tym do rozpadu Federacji Rosyjskiej.

Z kolei, były szef Służby Biezpieczeństwa Ukrainy Ihor Smeszko wyraził opinię, że Rosja rozpadnie się z powodu swoich ambicji i konfrontacji z Zachodem.

Przyznał, że Putin jest silnym liderem, ale zauważył też, że strategia gospodarza Kremla na dłuższą metę „zagraża bezpieczeństwu narodowemu i integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej”.

„Rosja ma potężny wojskowy komponent ze względu na arsenał nuklearny, ma też dość silną dyplomację kosztem silnych służb wywiadowczych, inteligencji i klasycznego systemu MSZ”

– powiedział.

Jednak zdaniem eksperta tego nie wystarczy, aby przetrwać w obecnych warunkach gospodarczych. Były szef SBU przypomniał, że gospodarka Federacji Rosyjskiej nie odpowiada jej ambicjom, a PKB kraju jest na poziomie Hiszpanii.

Były szef Służby Biezpieczeństwa Ukrainy Ihor Smeszko scharakteryzował samobójcze strategie Putina w następujący sposób:

„Walka przeciw Zachodowi, wszystkie zasoby, które są w kraju, Rosja rzuca, aby utrzymać status wielkiego państwa, a jednocześnie jest ekonomicznie i dyplomatycznie absolutnie niezgodna z realną siłą wielkiego państwa”.

Podobną opinię wyraził były szef Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy generał Mykoła Małomuż, który w rozmowie z dziennikarzem „Radio Wolna Europa” powiedział, że Putin jest dobrym taktykiem, ale strategicznie traci zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie. Jego zdaniem, jeśli polityka Putina się nie zmieni, Rosja może rozpaść się jak domek z kart.

Mówiąc o Putinie zaznaczył:

„Prowadzi Rosję do impasu … […] Widzę jednak, że (Putin – red.) strategicznie przegrywa w Rosji. Rosja się nie rozwija. Otrzymuję informacje od wielu naszych zwolenników w Rosji lub ze źródeł operacyjnych”

– powiedział były szef ukraińskiego wywiadu i dodał, że obserwuje się ujemną dynamikę moralnego stanu rosyjskich elit gospodarczych i wojskowych.

„Jeśli strategia Putina będzie trwała, będzie to degradacja Rosji. […] Tak właśnie było w Związku Radzieckim. Być może to początek. Narasta tam napięcie”

– zaznaczył generał Małomuż.

Przypomnijmy, kilka lat temu prywatna agencja wywiadu Stratfor, nazywana „cieniem CIA”, opublikowała prognozę geopolityczną na najbliższą dekadę. Amerykańscy analitycy przewidują rozpad Federacji Rosyjskiej.

Jest mało prawdopodobne, że Federacja Rosyjska przetrwa w obecnej formie − wieszczą eksperci Stratforu. Rozpad Rosji będzie spowodowany ekonomią, a przede wszystkim fiaskiem przestawienia jej gospodarki z uzależnienia od surowców energetycznych.

„Niezdolność Rosji do przetwarzania jej zysku energetycznego na samowystarczalną gospodarkę czyni ją wrażliwą na wahania cen. Brakuje jej jakiejkolwiek ochrony przed tymi siłami rynkowymi. Biorąc pod uwagę organizację federacji, gdzie zysk w pierwszej kolejności wpływa do Moskwy, potok środków też znacznie się zmieni”

– piszą autorzy prognozy obejmującej lata 2015-2025.

Rosja nie będzie w stanie utrzymać „narodowej infrastruktury”, zwłaszcza na peryferiach. To wszystko doprowadzi ją do powtórki z historii.

„Doprowadzi to do powtórzenia doświadczenia Związku Sowieckiego z lat 80. ubiegłego wieku i Rosji z lat 90., kiedy Kreml nie był w stanie wspierać krajowej infrastruktury. Aby bronić się przed tym, regiony mogą zacząć tworzyć nieformalne i formalne autonomie. W konsekwencji więzi gospodarcze, łączące peryferię rosyjską z Moskwą, będą zanikać”

– głosi prognoza.

FSB, której przywódcy zaangażowani są w gospodarkę, straci kontrolę nad tym, co się dzieje w kraju, nie będzie w stanie powstrzymać sił odśrodkowych, odpychających regiony w różne od Moskwy strony.

„Historycznie Rosja rozwiązywała problemy związane z wewnętrzną stabilnością przy pomocy służb specjalnych, najpierw KGB, a potem jej następczyni − FSB. Tak samo jednak jak w latach 80. XX wieku, w tej dekadzie (2015-2025 – red.) służby również nie będą w stanie powstrzymać sił odśrodkowych, odpychających regiony od Moskwy. Moc FSB osłabia obecność i zaangażowanie jej przywódców w gospodarce narodowej”

– przekonują analitycy Stratfor.

Osłabianie się gospodarki będzie się więc przekładało na osłabienie FSB. Bez niej zaś nikt nie zdoła zapobiec rozpadowi Federacji Rosyjskiej. Kolejne regiony rosyjskiego imperium będą dążyć do separacji.

„Możliwość dalszej kontroli przez Rosję Kaukazu Północnego będzie się zmniejszała, w Azji Środkowej nastąpi destabilizacja. Republika Karelii zapragnie powrotu do Finlandii. Nadmorskie regiony na Dalekim Wschodzie, bardziej związane z Chinami, Japonią i USA niż z Moskwą, wybiją się na niepodległość. Inne regiony niekoniecznie będą poszukiwały autonomii, lecz będzie im ona narzucana”

– czytamy w prognozie agencji Stratfor.

Jagiellonia.org

ZOBACZ TAKŻE: