Zagraniczny znajomy podzielił się linkiem do portalu „Luxembourg Herald” z artykułem o tym, jakoby żona prezydenta Ukrainy zdefraudowała gigantyczne sumy ze środków pomocowych USA i UE dla niepełnosprawnych dzieci. Zgroza! Biedne dzieci, pazerna prezydentowa!

Marcin Ludwik Rey

Rosyjska V kolumna w Polsce

Moją uwagę zwróciło kilka poszlak. Po pierwsze styl tekstu jest trochę zbyt ostry jak na prasę zachodnią, zwłaszcza z tak dobrze ułożonego kraju, jak Luksemburg. Po drugie na tym portalu nie ma żadnej zakładki z kontaktem do redakcji. To typowy portal-krzak.

ZOBACZ TAKŻE:

Jak rozpoznać ruskiego trolla?

Sprawdziłem więc, kto zarejestrował ten portal i znalazłem, że firma Zhuhai Yingxun Keji Limited z siedzibą w Chinach pod adresem: No.77 3rd floor Fenghuang South Road Xiangzhou district Zhuhai city. Trochę dziwne jak na poważne medium z Luksemburga, nie?

Poszukałem więc Googlem nazwy firmy „Zhuhai Yingxun Keji Limited” i wyszło mi, jak podaje serwis tępiący internetowe oszustwa, że ta chińska firma zarejestrowała w swoim czasie portal sprzedający sfałszowane paszporty. Wyszło mi też, że z tą chińską firmą procesuje się koncern farmaceutyczny Hoffmann-La Roche AG za zarejestrowanie kilkudziesięciu domen podszywających się pod nazwy jego leków. Jest pozwana razem z całym tłumem ludzi o rosyjskich albo ormiańskich nazwiskach.

Portal „Luxembourg Herald” został odwiedzony jedynie 5 razy i po raz pierwszy dopiero 12 lutego 2016 roku przez największy archiwizator Internetu „Wayback Machine”. Natomiast Google dla frazy „Luxembourg Herald” daje jedynie jedno pojedyncze odesłanie do tego portalu, plus jakieś nieporozumienia o Luksemburgu albo Heraldach, ale żadnych artykułów. Coś takiego jest niemożliwe, gdyby to było poczytne medium.

Informacja o rzekomych machlojkach pani Poroszenkowej pojawia się jeszcze po angielsku[6] na kolejnym portalu-krzaku „The Newspapers” o wdzięcznym haśle „Gathering and spreading news from various Russian Newspapers”. Ów byt jest zarejestrowany w Baszkirii, czyli autonomicznej republice na terenie Federacji Rosyjskiej.

Następny krok wymaga znajomości rosyjskiego, by sobie poszukać powieleń. No i proszę, jest. Jest wszędzie w rosyjskim Internecie i wszystkie materiały powołują się na fikcyjny „Luksembourg Herald”. Przykładem niech będzie artykuł portalu Tsargrad.tv, który należy do oligarchy Konstantina Małofejewa, a redaktorem naczelnym był do niedawna szef ruchu eurazjatyckiego, Aleksander Dugin.

ZOBACZ TAKŻE:

Fake news. Rosyjskie media – fabryką kłamstwa

Rozchodzi się to wszędzie. Jestem pewien, że za kilka dni będzie o tym też huczał antyukraiński segment polskiego Internetu. Numer jest prosty jak konstrukcja cepa: tworzymy atrapę (w tym przypadku zatrudniając do tego chińskich scammerów internetowych), a potem dodajemy sobie wiarygodności powołując się na powagę zachodnich mediów… Dla rosyjskiego odbiorcy przekaz jest następujący: to nie że my Rosjanie jesteśmy niechętni Ukrainie, sami zobaczcie: na zachodzie tez otworzyli oczy!

Temu fejkowi wróżę spory sukces. Jest zachodnie medium, są niepełnosprawne dzieci (wzruszenie), jest Ukraina i są duże pieniądze. A to tym bardziej, że poza tym finanse państwa Poroszenko są dalekie od ideału, jak wykazały wycieki Panama Papers, a najskuteczniejsze fejki to te, które kojarzą się z czymś prawdziwym, kłamstwem będąc.

Marcin Ludwik Rey, Rosyjska V kolumna w Polsce

ZOBACZ TAKŻE:

Technologia manipulacji i kłamstwa. Rosyjska wojna informacyjna – The Atlantic Council

JAK ROZPOZNAĆ FEJKA – INSTRUKCJA KROK PO KROKU Zagraniczny znajomy podzielił się linkiem do portalu „Luxembourg Herald…

Posted by Rosyjska V kolumna w Polsce on Samstag, 18. November 2017