Podczas dyskusji ogólnej Wjatrowycz, starając się zminimalizować antysemityzm OUN w latach 1930., powołał się na stosunkowo niewielką liczbę artykułów poświęconych „tematyce żydowskiej” na stronach czasopismaRozbudowa naciji. Idąc tym tropem nie powinniśmy zapominać, że ten periodyk, gdzie już wcześniej publikowano artykuły antysemickie, ukazywał się do jesieni 1934 roku. Antysemicka „fala” nakryła OUN akurat potem – w drugiej połowie lat 1930.

Z jakiegoś powodu sprzeciw zarówno ze strony Wjatrowycza jak i ze strony Usacza wywołała postawiona przeze mnie teza, że w znacznej części (do 60%) członkami „wczesnej UPA” – wiosną i latem 1943 roku – byli dawni policjanci. Liczba ta jest względna i była podawana przez wielu historyków. Nie było moim zamiarem podkreślanie jakiejś szczególnej „kolaboranckiej” bazy UPA. Wręcz przeciwnie – powiedziałem, że w 1943 roku, kiedy stało się jasne, że Niemcy w niedalekiej przyszłości nie wygrają wojny z ZSRR, ogromna liczba policjantów dezerterowała i przechodziła do różnych formacji partyzanckich – ukraińskich, sowieckich, polskich. Podałem nawet w charakterze przykładu losy 1. Rosyjskiej Brygady Narodowej SS „Drużyna” pod dowództwem Wołodymyra Gilja-Radionowa. Oddział ten brał udział w Holokauście i akcjach anty-partyzanckich, a w sierpniu 1943 roku przeszedł na stronę sowiecką, zabijając niemieckich oficerów, i został przemianowany na 1. Antyfaszystowską Brygadę Partyzancką. Co ciekawe, sami oponenci w swoich tezach podawali w przybliżeniu te same liczby. Na przykład Wjatrowycz przytoczył analizę składu UPA „Północ” i stwierdził, że „na wiosnę 1943 roku do UPA przeszło 700-800 byłych policjantów”. Usacz stwierdził, że „na wiosnę 43 roku połowę składu w UPA stanowili miejscowi policjanci, a sama UPA liczyła w tym czasie od 2 do 3 tysięcy osób… Pod koniec roku odsetek ten spadł do 18-20”.

Niestety, podobnie jak dziesięć lat temu, Wjatrowycz nadal zaprzecza udziałowi UPA w mordowaniu Żydów w 1943 roku i na początku 1944. Oczywiście, byli prowidnycy OUN lub dowódcy UPA, którzy w tym okresie ratowali Żydów. Rzeczywiście, pewna część Żydów służyła w UPA w charakterze lekarzy, ale większość z nich została zabita podczas natarcia Armii Czerwonej na Ukrainę Zachodnią. W dużej mierze powodem była ogólna antysemicka atmosfera w OUN i w „młodej” UPA. Wielką zagadką jest, czym kierowali się ci przywódcy OUN i UPA, gdy ratowali Żydów. Czy była to ich prywatna inicjatywa? Czy poinformowali o niej prowid? Interesujący w tym kontekście jest los urodzonego w Stepaniu Józefa Grossmana, który wiosną i latem 1943 roku ukrywał się przed nazistami u Polaków na Wołyniu nieopodal Huty Stepańskiej. Miał wtedy 10 lat. Józef w swoim wywiadzie zaznaczył: „Ukraińscy nacjonaliści pod wodzą Stepana Bandery… wierzyli w utworzenie ‚niepodległej Ukrainy’ bez innych narodowości – bez Żydów, Polaków, tylko z Ukraińcami. Wszystkich, którzy nie podzielali ich poglądów, zabijali”. Józef opisuje wiele przypadków ataków banderowców na polskie wsie na Wołyniu. Z tego powodu musiał długo ukrywał się z innymi Żydami w lasach, by uratować swoje życie.

Pewnego razu razem ze swoim towarzyszem wyszli z lasu i poszli do znajomego chłopa zapytać, czy to prawda, że „banderowcy przestali zabijać Żydów i walczą teraz z Niemcami”, o czym on dowiedział się z plotek krążących wówczas wśród Żydów. Znajomy Ukrainiec powiedział mu, że to „pułapka” i nie należy wierzyć takiej propagandzie. Później grupa Żydów, wśród których przebywał Józef, została zabita przez nieznanych sprawców i musiał chodzić po lesie bez żadnej pomocy lub wsparcia. Pewnego razu został zaatakowany przez grupę ludzi, którzy, jak powiedział, „prawdopodobnie” byli „banderowcami”. Napastnicy nie chcieli tracić amunicji i zaczęli intensywnie bić Józefa. Kiedy przestał wykazywać oznaki życia, uzbrojeni ludzie odeszli. Po pewnym czasie do jego ciała podszedł ukraiński chłop. Zabrał Józefa do domu, aby go wyleczyć i w przyszłości – mieć pomocnika w gospodarstwie. Rolnik mieszkał z żoną sam, ponieważ trzech jego synów nie było w domu: pierwszy zginął, drugi został wywieziony na roboty w Niemczech, a trzeci – wstąpił do UPA. Po odzyskaniu sił Józef zaczął pomagać chłopu w różnych pracach. Miejscowi chłopi nie potrafili czytać ani pisać, a miejscowemu oddziałowi UPA potrzebny był człowiek nie będący analfabetą. Dlatego do pisania listów, a nawet do ich dostarczania adresatom wielokrotnie angażowano Józefa, który już w tym czasie potrafił czytać i pisać. Doszło do tego, że banderowcy nawet uczyli go jak prowadzić rozminowywanie terenu i pracować z materiałami wybuchowymi. W jego opinii żołnierze UPA wiedzieli, że był Żydem, ale nie zaczepiali go. Józef przez ponad 50 lat nie przestał się dziwić: „Dlaczego oni mnie nie zabili, nie wiem. Zabijali wszystkich napotkanych Żydów.” Po przybyciu bolszewików SB nie zlikwidowało go, i on w dalszym ciągu pracował dla UPA jeszcze jakiś czas. Potem Józef wyszedł z lasu i „zalegalizował się” w swoim rodzinnym Stepaniu.2

Nie należy zapominać, że w okupowanej przez nazistów Europie bywały liczne przypadki ratowania „swoich” Żydów przez grupy ideologicznie bliskie OUN. W tym kontekście należy zauważyć, że nie wszystkie europejskie ruchy faszystowskie były, przynajmniej początkowo, antysemickie. Przypomnijmy choćby przypadek włoskiego faszyzmu, który zaczął wykorzystywać antysemickie hasła, prześladować i zabijać Żydów dopiero pod wpływem i presją niemieckiego narodowego socjalizmu. Doskonałą ilustracją tutaj może być historia holenderskiego Narodowego Ruchu Socjalistycznego (NSR) pod wodzą Antona Musserta. Początkowo partia nie miała skłonności antysemickich i w jej szeregi swobodnie wstępowali Żydzi. Pierwszym „dzwonkiem alarmowym” były wydarzenia z 1938 roku, kiedy to zakazano Żydom przynależności do NSR, ale tym będącym już członkami partii – „wspaniałomyślnie” pozwolono zachować legitymacje partyjne. Aktywnym antysemitą w NSR był Arnold Meyer, ale, co ciekawe, nawet on potępił wydarzenia „nocy kryształowej” w Niemczech, twierdząc, że Żydom w Holandii zostanie nadana pewna „autonomia” w granicach uregulowanych przez ustawę o „gościach”.

Po zajęciu Holandii przez wojska niemieckie Mussert, dążąc do uzyskania władzy polityczną akceptowanej przez nazistów, uległ ich presji i wydalił z partii wszystkich Żydów „czystej krwi”. Potem przyznał się jednemu ze swoich przyjaciół: „To był najgorszy uczynek w moim życiu.” W październiku 1941 r. Mussert napisał nawet do jednej Żydówki, wcześniej wykluczonej z partii, że zwróci jej ponownie legitymację partyjną, gdy przejmie władzę w swoje ręce, a kiedy rok później holenderscy Żydzi zostali deportowani z kraju do obozów zagłady, osobiście uratował kilka osób. Głównie byli to weterani NSR. Odnotowano też kilka przypadków, gdy zwykli członkowie NSR ratowali Żydów, ale na tle ogólnej deportacji ludności żydowskiej były to mizerne ilości.3

Na ogół narodowi socjaliści holenderscy wzięli aktywny udział w ludobójstwie Żydów. W tym kontekście kluczowa różnica między NSR i OUN(B) polega na tym, że władze niemieckie tej drugiej nie dały możliwości kolaborowania na taką skalę jak tej pierwszej. W związku z tym możemy przypuszczać, że członkowie OUN w przypadku otrzymania wsparcia dla ich „państwowości” ze strony Hitlera przystąpiliby do Holokaustu nawet nie jak holenderscy naziści, ponieważ poziom ksenofobii w Holandii w okresie przedwojennym był bardzo niski, lecz w rozmiarach i „tradycjach” ich bałkańskich „kolegów” – Ustaszy. 2016-07-05-radchenko

Ku mojemu zaskoczeniu, a nawet lekkiemu szokowi Wjatrowycz nadal zaprzecza faktom niszczenia przez banderowców „obozów żydowskich” „pozostających pod ochroną UPA”. Dziesięć lat temu pisał, że obozy zostały „rozgromione podczas wielkiej niemieckiej operacji antypowstańczej” latem 1943 roku.4 20 maja [2016] Wjatrowycz nie dotknął tego problemu, ale moje przypominanie o tych morderstwach popełnionych przez banderowców spotkało się z jego „protestem”. Dyrektor UINP zażądał dowodów. Zarekomendowałem mu uważniej przestudiować zbiór wspomnień Żydów ocalałych z Holokaustu zgromadzonych w Archiwum ŻIH. W rzeczywistości większość z tych obozów, w których Żydzi (dobrowolnie lub nie) pracowali dla UPA, została zniszczona na początku 1944 roku. Jeden z takich obozów banderowcy zorganizowali w lesie pomiędzy Ozieranami i Kupiczowem (rejon [powiat] Turyjsk, obwód [województwo] wołyńskie). Tam osiedlili Żydów w bunkrach i wydali im specjalne dokumenty, z którymi ci mogli „swobodnie” opuszczać miejsce zamieszkania i pracować dla UPA. Według wspomnień świadków banderowcy z tej miejscowości trzykrotnie atakowali bunkry Żydów nie współpracujących z UPA i ukrywających się w lesie, zabili siedemnaścioro ich mieszkańców. Wszyscy mieszkańcy innego obozu, siedemdziesiąt osób pracujących dla UPA, zostali zamordowani przez banderowców przy zbliżaniu się armii sowieckiej na wiosnę 1944 roku.5 Inną historię opowiada Mina Hrinzajd. Ona na początku 1944 roku trafiła do jednego z takich obozów w Radziwiłłowie w rejonie Równego. Za zgodą miejscowego zahonu UPA w obozie pracowało 376 Żydów – krawców, szewców i garbarzy. Od czasu do czasu banderowcy robili „przesiedlenia” grup z tego obozu – od 20 do 30 osób. W rzeczywistości „przesiedleńcy” byli po prostu rozstrzeliwani. Trzy miesiące po założeniu obozu liczba jego mieszkańców zmniejszyła się do 34 osób.6

W trakcie wymiany poglądów Wjatrowycz wielokrotnie powoływał się na dyskusję o programie OUN toczoną przez Dmytra Doncowa i Josipa Pozyczaniuka. Wjatrowycz dopatrzył się w stanowisku Pozyczaniuka dowodu na rzeczywistą demokratyzację OUN w latach 1943-1944 oraz starał się wykazać, że Doncow w żaden sposób nie był organizacyjnie związany z OUN(B) ani wówczas, ani w okresie powojennym. Dyrektorowi UIPN zaprzeczył profesor Zajcew stwierdzając, że choć Doncow nie był formalnie członkiem OUN(B), to jednak z organizacją łączyły go bardzo ścisłe więzi przed i po 1945 roku. Wiadomo, że „demokratyzacja” w 1943 roku była tylko posunięciem propagandowym. Ale z jakimi trudnościami ten program był przyjmowany przez samych ounowców, szczególnie w kwestii stosunku do „rozwiązania kwestii żydowskiej”, dobrze ilustruje przypomniana również przez Wjatrowycza a wcześniej utrzymywana w tajemnicy dyskusja prowadzona w 1944 roku korespondencyjnie między Doncowem i Pozyczaniukiem. Doncow zawsze był autorytetem dla banderowców. Jeden z aktywnych członków OUN(B) oraz grupy Generalnego Sekretariatu Spraw Zagranicznych UHWR Wołodymyr Makar scharakteryzował Doncowa w swoim tekście nekrologu w 1973 roku:

2016-07-05-radchenko2„…wielki ukraiński Człowiek, który już za swego życia otrzymał rzadki honorowy tytuł twórcy kształtu nowej ukraińskiej duchowości, nowego światopoglądu… twórca rewolucyjnego nacjonalizmu ukraińskiego…
…to jedna z epokowych i genialnych osobistości narodu ukraińskiego, takich jak Taras Szewczenko, Iwan Franko, Łesia Ukrainka, które – jak niegdyś starożytni prorocy – były obsesyjnie przepełnione wielką fanatyczną wiarą w Prawdę Ukrainy i jej nieuchronne zwycięstwo…
Sześćdziesiąt lat – pełne 2 generacje – Doncow kształtował nową duchowość ukraińskiego człowieka i narodu ukraińskiego.”7

Do końca swojego życia Bandera prowadził korespondencję z autorem „Nacjonalizmu”. Trzy i pół roku przed swoją śmiercią złożył Doncowowi życzenia z okazji prawosławnej Wielkanocy. W tym liście w szczególności napisał: „Pozwólcie złożyć Wam serdeczne życzenia z okazji świąt Zmartwychwstania Chrystusowego – wesołych Świąt i odnowienia sił do dalszej Waszej nie do zastąpienia pracy nad przygotowaniem naszego narodu do narodowego Zmartwychwstania.”8 Przed wojną pracami Doncowa, w których wychwalany był Hitler, Mussolini, Degrelle i Franco, zaczytywali się ukraińscy prawicowi radykałowie na Zachodniej Ukrainie. Doncow zajmował radykalne antysemickie stanowisko. W latach 1930. nazywał swoich oponentów politycznych, lewicowców i liberałów, „obrońcami żydowskiej demokracji” i „szabesgojami”.9 Znamienne jest, że Doncow pozostawał człowiekiem nienawidzącym Żydów i utożsamiającym ich z bolszewizmem nawet w latach powojennych. W liście do jednego z banderowców z 22 czerwca 1950 roku skomentował mecz ukraińskiego klubu piłkarskiego w Montrealu z drużyną żydowską. Tam Doncow skrytykował członka OUN(B) Serbyna za „zachęcanie młodzieży do gry z Żydami-bolszewikami”. Według niego „na tym mieczu (spotkaniu piłkarskim, meczu – J. R.) Ukraińcy pobili Żydów, ale Żydzi pobili dwóch Ukraińców, rzekomo ‚hitlerowców’. …Na tym mieczu rozdawali wstążeczki Żydów, komunistów…”10 Pozyczaniuk reprezentował najbardziej umiarkowane skrzydło lewicowych członków OUN, ale również jego stosunek do Żydów był w pewien sposób zniuansowany. Młodszy od Doncowa o 30 lat miał zupełnie inne doświadczenie życiowe. Według jednej z wersji był synem praczki. Po studiach w Instytucie Pedagogicznym w Niżynie wstąpił do Komsomołu. Wiele lat spędził w Moskwie i Leningradzie. W 1940 roku został wysłany do pracy komsomolskiej na Uniwersytecie Lwowskim, w ramach prowadzonej przez Sowietów ukrainizacji. W tym czasie u Pozyczaniuka dokonuje się jakiś ideologiczny przełom. Wiąże się z podziemiem OUN. Nigdy nie poznał się z Banderą osobiście. Po wkroczeniu wojsk niemieckich do miasta przyłączył się do grup marszowych OUN i wyruszył na wschodnią Ukrainę, gdzie został aresztowany i zesłany najpierw do Krakowa, a następnie do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu wraz z grupą 140 członków OUN(B). Nie do końca zostały wyjaśnione okoliczności jego zwolnienia z obozu. Według jednej z wersji „wołyniakom i Pozyczaniukowi poszczęściło się wyłgać na przesłuchaniach i oni zostali zwolnieni”.11 Nie wiadomo, czy brał udział w pogromie we Lwowie latem 1941 roku, ale nie ma dowodów, że podczas swojej współpracy z bolszewikami podzielał poglądy antysemickie. Według jednego z jego przyjaciół: „Pozyczaniuk, podobnie jak inni członkowie Komsomołu, był wrogo nastawiony do „starszego brata” – Rosjan i do komunistów narodowości żydowskiej. Były narzekania na instruktorów rosyjskiej i żydowskiej narodowości, przysłanych do pracy wśród ukraińskich komsomolców z obcych stron.”12 Podczas dyskusji w 1944 roku Doncow oskarżał kierownictwo OUN w kraju o to, że nowy program bardzo przypomina deklaracje Centralnej Rady i bolszewików w czasie rewolucji 1917 roku. W szczególności Doncow przeczytał tam, że teraz OUN opowiada się za „równouprawnieniem Żydów”. Skonstatował: „W programie nie ma echa ukr. tradycji historycznych, ani społecznych, ani narodowych, ani politycznych, i to nie tylko tradycji kozaczyzny, ale także niedawnych tradycji ruchu powstańczego w latach 1917-1921 z ich ksenofobią wobec przybłędów z północy, antysemityzmem, religijnością i tendencjami [poszanowania] prywatnej własności.”13

Nawet na tle ludobójstwa rozpętanego przez nazistów, ich sojuszników i kolaborantów wobec Żydów Doncow napisał: „Mentalność i polityka światowego żydostwa są szkodliwe dla narodu ukraińskiego i państwowości. Walka z żydostwem jest w interesach i tradycji ukr. nacji.”14 Co mu odpowiedział Pozyczaniuk? Uznał autorytet Doncowa. W preambule stwierdza się, że „’Spostrzeżenia’ zostały napisane… przez człowieka (także obecnie) będącego autorytetem dla ukraińskich kręgów” i on tylko dlatego odpowiada [na list]. Doncow był „autorytetem” nie tylko dla Pozyczaniuka, ale także dla wielu członków organizacji. Banderowcy w latach 1942-1943 wykorzystywali prace Doncowa w przygotowywaniu programów nauczania w szkołach. Na przykład, „serednoszkilne” junactwo miało studiować jego prace Masa i prowid orazNacjonalizm16, a w upowskim Kalendarzu na 1950 rok znalazło się odniesienie do postanowień III Nadzwyczajnego Zboru OUN i jednocześnie do artykułu O charakterze, „zredagowanym na podstawie referatu D. Doncowa”.17 W odpowiedzi na zarzuty Doncowa Pozyczaniuk niekiedy neguje jakąkolwiek dyskryminację etniczną lub rasową w nowym programie OUN: „Dla nas wróg musi zostać określony nie przez przynależność rasową, ale przez stopień wrogości do naszych idei i aktywność jego czynu przeciwko nam.” Jednak w „kwestii żydowskiej” miał swoje niuanse. Przyznawał, że antysemityzm był częścią ideologii OUN, ale uważał, że antysemicka propaganda musi zostać powstrzymana: „…bez względu na wszelkie tradycje w kwestii żydowskiej, obecnie z szeregu powodów trzeba za wszelką cenę wyrzec się antysemityzmu”.18 Chociaż potępia eksterminację Żydów, to nie odczuwa dla nich żadnego współczucia. Dla niego są obcy. Dla Pozyczaniuka zakaz antysemityzmu jest tylko wybiegiem taktycznym: „To nie znaczy, że jesteśmy za żydostwem. Nie. My po prostu odrzucamy to, co już nie nadaje się do użytku.” Potem dodaje dość cyniczne zdanie:

„Tym bardziej, że problem żydowski dla Ukrainy dzisiaj już nie istnieje… Po praktyce niemieckiej wydaje się trudno (jeśli nie bezsensownie) rozgrywać tę kartę dzisiaj. Podkreślamy – dzisiaj”.19

Bardzo istotny i znamienny jest fakt, że nawet po wielu latach zarówno o tej debacie jak i o jej uczestnikach w ukraińskiej diasporze mało kto wiedział. Tak więc dopiero w roku 1968 materiały z tej polemiki zostały opublikowane w czasopiśmieUkrajinśkyj samostijnyk. Co ciekawe, wydawcy nie znali dokładnie personaliów oponenta Doncowa i mylnie uważali go za Iwana Bahrianiego.20 

Podczas ogólnej dyskusji Wjatrowycz posunął się do pewnych manipulacji. Na przykład, próbował przeprowadzić 2016-07-05-radchenko3wyraźną granicę między prasą OUN (przypuszczalnie właśnie banderowską) a prasą niemieckiego reżimu okupacyjnego. Dokonywał pewnych zniekształceń wykorzystując w tym celu inną sowiecką broszurą propagandową opublikowaną w 1965 roku i poświęconą antysemityzmowi ukraińskich prawicowych radykałów.21 Przewodniczący UINP twierdzi, że ta broszura dla dokonania manipulacji „mieszała” prasę okupacyjną z publikacjami ukraińskich nacjonalistów w celu kryminalizacji OUN i podkreślenia jej antysemityzmu. Rzeczywiście, ta broszura nie ma żadnego związku z badaniami naukowymi i jej wydawcy mieli oczywiste cele polityczne. Zacytowano w niej wielką ilość czysto okupacyjnej prasy, ale znalazły się tam odniesienia także do Rozbudowy naciji. Niedorzecznością byłoby zaprzeczać, że od 1942 roku, kiedy to OUN(B) oficjalnie zerwała stosunki z nazistowskimi Niemcami, prasa banderowców i publikacje okupacyjne nie miały ze sobą nic wspólnego. Ale był okres, kiedy działacze OUN(B) legalnie publikowali swoje apele w prasie okupacyjnej. W pierwszych tygodniach po przybyciu „grup pochodnych” OUN, na przykład na Donbas, rozpowszechniali swoje ulotki i apele w legalnych mediach – przede wszystkim w gazetach. Wezwania te zawierały silny komponent antyżydowski. Tak więc w gazecie Ukrajinśkyj Donbas z 18 grudnia 1941 r. została opublikowana ulotka OUN(B) „Młodzież ukraińska!”, gdzie Żydzi zostali oskarżeni o tłumienie kultury ukraińskiej na wschodzie Ukrainy. Ukraińska młodzież została wezwana do wypędzania Żydów ze wszystkich stanowisk i jednoczenia się „wokół Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i naszegoprowidnyka Stepana Bandery”.22

Gdy zaczęły się niemieckie represje przeciwko OUN(B) w gazetach nadal były drukowane antysemickie ulotki banderowców, ale już bez wymieniania nazwy organizacji. Aby nie być gołosłownym, w sierpniu 1942 roku ukazał się artykuł „Do wytrwałej pracy!” w gazecie Chliborob(miejscowość Wołnowacha), gdzie Żydzi zostali nazwani „przeklętym przez cały świat judaszowym plemieniem”.23 Banderowcy opublikowali w dwujęzycznej gazecie Donieckij Wiestnik artykuł Doncowa „Bolszewizm i naród ukraiński”, gdzie mówi się o „żydo-bolszewickiej polityce narodowej na Ukrainie”. Główną tezą Doncowa była złowroga rola Rosjan i „ich agentów” – Żydów: przez cały okres wspólnego pożycia, a szczególnie w epoce sowieckiej, robili wszystko co możliwe w celu „zniszczenia kultury ukraińskiej i przekształcenia Ukraińców w niewolników”.24

Publikacje melnykowców w całości czasami trudno odróżnić od nazistowskiej pracy oficjalnej – zwłaszcza jeśli mówimy o gazecieNastup. Ciekawe, że na terytorium okupowanej Ukrainy aktywiści OUN(B), OUN(M) i Niemcy niezależnie od siebie rozprzestrzeniali antysemicki pamflet „W żydowskich łapach”. Ten materiał propagandowy został wyprodukowany prawdopodobnie w Krakowie wiosną 1941 roku. Broszura generalnie powielała tradycyjne ukraińskie stereotypy antysemickie, do których już została domieszana odrobina „rasowego” komponentu:

„Żyd jest Żydem! Czerwony czy biały, reakcjonista czy demokrata – patrzy na siebie jako na coś wyższego. Dla Żydów ich rasa, ich narodowość i wszystko, co żydowskie – wszystko to „od Boga” … Oni są święcie przekonani o tym, że rzekomo Wszechmogący przeznaczył ich do panowania nad wszystkimi ziemiami, morzami i oceanami.”25

Żydzi na stronicach broszury zostali oskarżeni o „zdradę” interesów narodu ukraińskiego podczas wydarzeń rewolucji w latach 1917-1921 :

„…Żydzi pokazali ich niesłychaną i bezprzykładną arogancję, głosując w Centralnej Radzie przeciwko odłączeniu Ukrainy od czerwonej Rosji. Pomimo tej straszliwej zbrodni żydostwa ukraińskie władze – zamiast rozprawić się z wrogami niewątpliwego pragnienia narodu ukraińskiego do własnego niezależnego życia – przyjęły ustawę o narodowo-personalnej autonomii dla mniejszości żydowskiej i stworzyły oddzielne ministerstwo. W ten sposób Żydzi otrzymali w młodej republice wszystkie prawa. Im tego było za mało. Oni nadal kontynuowali podłą spiskową walkę przeciwko Ukrainie, bo chcieli za wszelką cenę zagarnąć w swoje ręce całą nację ukraińską.”26

Broszura przedstawia Żydów jako sowieckich kolaborantów pomagających bolszewikom zabijać ukraińskich patriotów. Niektóre informacje w tej publikacji są podobne do dokumentów programowych OUN(B) w 1941 roku, gdzie zaznaczono, że „głównym wrogiem” Ukrainy są „Moskwa i Żydzi”:
„…na całej Ukrainie Żydzi zajmowali ponad trzy czwarte stanowisk w lochach moskiewsko-bolszewickiej władzy, tam znajdowali straszliwe cierpienia i przerażającą śmierć najlepsi synowie narodu ukraińskiego. Kto jest za to wszystko odpowiedzialny? Moskwa i Żydzi!”27

Mówiąc o latach 1920. autorzy broszury oskarżali Żydów o planowanie „zagarnięcia ziemi” w USRR:
„…(władze sowieckie planowały – J. R.) kolonizację obrzeży ukraińskich czarnomorskich stepów przez żydostwo, a gdy te kolonie będą zagarnięte przez wyznaczonych, po prostu utworzyć z nich „Żydowską Socjalistyczną Republikę Radziecką w ZSRR.”28

Zdaniem autorów broszury bolszewicy chcieli „budować ‚Żydowię’ na Ukrainie.”29 Publikacja kończy się jednoznacznym wezwaniem do Ukraińców, aby zabijali Żydów:
„Naród ukraiński nie zawsze pozwalał Żydom bezkarnie prowadzić się na zarżnięcie. Historia Ukrainy zna wiele wybuchów narodowego i społecznego gniewu przeciwko Żydom, jako sojusznikom Moskwy i Warszawy. Zaporożcy, hajdamacy, ukraińska armia niedawnej przeszłości – wszyscy odpowiednio karali żydostwo za jego swawolę na Ukrainie.

Ta walka jeszcze się nie skończyła. W odpowiednim czasie naród ukraiński stanie przed Żydami z ogromnym rachunkiem za wszystko. I ten rachunek oni będą musieli w całości zapłacić.
Długi będzie akt oskarżenia. Krótki będzie wyrok.”30

Broszurę popularyzowali członkowie grup pochodnych OUN(B) w czasie niemieckiej okupacji na terytorium obwodu zaporoskiego, i prawdopodobnie na terytoriach obwodów dniepropietrowskiego i stalińskiego, rozdając ją wraz z partyjnym manifestem.31 W Charkowie ten sam tekst można przeczytać na łamach gazety okupacyjnej Nowa Ukrajina, pozostającej przez dłuższy czas pod wpływem OUN(M).32 W Kijowie oficjalne wydawnictwo kontrolowane przez niemieckich okupantów opublikowało tę broszurę w formie nieco skróconej i pod inną nazwą („Żydzi na Ukrainie”).

Jedną z „drażliwych” kwestii omawianych przy okrągłym stole była instrumentalizacja historii stosunków ukraińsko-żydowskich, a zwłaszcza – udziału Ukraińców w Holokauście. Szef UINP dostrzega problem instrumentalizacji tylko po strony Rosji. Dla niego obecność antysemitów wśród ukraińskich nacjonalistów – to „moskiewska propaganda”, mająca na celu zniszczenie stosunków między Ukraińcami i Żydami. Rzeczywiście, istnieje taki problem. Co więcej – jest ważny i pilny. W Rosji istnieje wiele instytucji propagandowych działających tylko w jednym kierunku – kryminalizacji ukraińskiego podziemia w latach 1940. Do tego rodzaju struktur należy, na przykład, Fundacja „Pamięć Historyczna” z Moskwy z Aleksandrem Djukowem na czele. Zajmuje się ona instrumentalizacją zbrodni ukraińskich i bałtyckich nacjonalistów w czasie wojny i w pierwszych latach powojennych. Dla Djukowa i ludzi jemu podobnych Holokaust i historia Żydów Europy Wschodniej nie są interesujące. Co więcej, dla tych ludzi nie jest częścią narodowej (w tym przypadku – rosyjskiej) narracji, i stanowi wyłącznie narzędzie do ataku na bałtyckich lub ukraińskich „neonazistów”. Djukow jest aktywnym zwolennikiem kształtowania wiktymizowanego wizerunku – jako ofiar wojny – wyłącznie etnicznych Rosjan. W wywiadzie udzielonym w 2011 r. Djukow powiedział:

„Paradoksalnie, od czasu upadku Związku Radzieckiego nie zostało opublikowane u nas ani jedno badanie, ani jeden zbiór dokumentów… Oczywiście, były wyjątki, ale ogólnie rzecz biorąc te wyjątki można policzyć na palcach … (nie opublikowano badań – J. R.), które mówiłyby nie o wojnie, nie o walce, nie o bohaterstwie albo błędach kierownictwa radzieckiego, a … o wydarzeniach na terytoriach okupowanych, o tym, co nazistowska ideologia i okupacja nazistowska niosła narodom naszego kraju. Wyjątkiem jest historia Holokaustu, która jest badana. Ale to jest historia, która dla rosyjskiego społeczeństwa jest na peryferiach uwagi, ponieważ wszyscy zainteresowani jesteśmy przede wszystkim swoją własną historią, historią narodową (podkreślenie moje – J. R.). [brak tego podkreślenia!] Kiedy mówimy o eksterminacji prowadzonej przez Niemców na okupowanych terytoriach Rosji, Białorusi, Ukrainy, republik bałtyckich. Wiemy, że ta eksterminacyjna polityka obejmuje także zniszczenie Żydów, ale zdajemy sobie sprawę, że do stosunkowo niedawnych czasów w kręgach akademickich i politycznych na Zachodzie nie rozumiano, że ta historia sprowadza się nie tylko do Holokaustu. Obejmuje ona także zniszczenie Rosjan, Białorusinów, Cyganów, ogromną liczbę spalonych wiosek w Republice Białoruskiej, w obwodzie pskowskim, w Rosji, obozy jenieckie, wiele innych rzeczy, o których niestety w latach 1990. i 2000. w Rosji nie mówiło się.”34 W pewnym momencie Djukow dochodzi do tego, że uzasadnia czystki etniczne i stwierdza, że konflikt między Ukraińcami i Polakami na Wołyniu i w Galicji można było rozwiązać tylko… w drodze przymusowych deportacji. Tak więc, w jego wyobrażeniu, Ukraińcy i Polacy nie mogli żyć obok siebie. Przyczyną konfliktu nie był specyficzny stosunek państwa polskiego do Ukraińców w latach 1920-1930, nie polityka OUN, nie niemieccy i sowieccy okupanci, lecz swego rodzaju „naturalny antagonizm” Ukraińców i Polaków, który „pomogli rozwiązać” sowieccy i polscy komuniści:

„Dopiero po wymianie ludności między Ukraińską SRR i Polską. Gdy ludność polska została deportowana do Polski, i ukraińska z Polski na Ukrainę. Dopiero gdy nastąpiło rozdzielenie według kryterium etnicznego, zakończył się ten konflikt. (polsko-ukraiński – J. R.)”35

Jednocześnie Djukow nigdy nie zapominał „kopnąć nogą” i oskarżyć o „przemilczanie” tragedii wołyńskiej rzezi liberalnego pro-ukraińskiego rządu polskiego Platformy Obywatelskiej:

„W Polsce zamykają oczy na tragedię wołyńskiej rzezi. Ani w Polsce, ani na Ukrainie w szkole o tym nie uczą. Władze Polski traktują współczesną Ukrainę jako państwo wymagające ich opieki.”36 2016-07-05-radchenko5

W Rosji w podobnych kampaniach bierze aktywny udział minister kultury Władimir Mjedinskij, posiadacz tytułu doktora nauk historycznych. Występuje w roli „komentatora naukowego” w wielu filmach propagandowych. Mjedinskij wystąpił w szczególności w filmie propagandzisty rosyjskiego Arkadija Mamontowa: „Banderowcy: kaci nie są bohaterami”, gdzie komentując tragedię Chatynia powiedział:
„My wszyscy wstydzimy się powiedzieć, że ta wioska Chatyń… została spalona nie przez esesmanów, lecz została spalona przez banderowców.”37

Prawdopodobnie tutaj potrzebny jest komentarz. W spaleniu wsi uczestniczył 118. Schutzmannschaft, w składzie którego służyła pewna ilość aktywistów OUN(M), ale nie OUN(B). Jednak dla moskiewskich propagandystów takie „szczegóły” nie są ważne. Autor filmu Mamontow posuwa się do nazwania ideologii OUN „narodowym socjalizmem”, a Stepana Bandery – „nazistą” i „siepaczem Hitlera nr 1.”38
Podobne podejście mają również środowiska kresowian w Polsce, dokonujące instrumentalizacji wołyńskiej tragedii i czasem pośrednio – wydarzeń Holokaustu. Wiadomo, że od tych kręgów w Polsce czasami nieodłączny jest nacjonalizm, a bywa – także antysemityzm. Często politycy reprezentujący ich interesy angażują się w „wyścig ofiar”, porównując ofiary Holokaustu i polskie ofiary ukraińskich partyzantów. Na przykład Jarosław Kaczyński, przewodniczący partii „Prawo i Sprawiedliwość”, podczas debaty w Sejmie (wówczas był posłem) w roku 2013 w sprawie statusu wydarzeń na Wołyniu w1943 r. oświadczył:

„To było ludobójstwo. Polacy w żadnym wypadku nie mogą zgodzić się z takim poglądem, który jest głoszony wszędzie, że jeśli Żydzi są zabijani, to jest ludobójstwo, a kiedy zabijają Polaków – to nie.”39

Jeśli chodzi o Ukrainę, to tego typu niebezpieczeństwo jak omawiane powyżej grozi akurat ze strony UINP w obecnym składzie personalnym i z obecnym przewodniczącym na czele.

Wjatrowycz przy okrągłym stole twierdził, że „dopiero teraz otwierane są archiwa”. Rzeczywiście, obecnie naukowcy na Ukrainie mają szeroki dostęp do archiwów dawnej KGB. Osobiście się o tym przekonałem, na własnym doświadczeniu. W marcu tego roku zamówiłem kilka rzeczy w GDA SBU. Kiedy przyjechałem w maju do Kijowa otrzymałem wszystkie zamówione źródła w formacie fotograficznym. Kiedy wszystkie te dokumenty kopiowano mi na kartę pamięci, to oprócz tego, co zamówiłem, dodano dużą ilość dokumentów potrzebnych mi ze względu na interesującą mnie problematykę, a o istnieniu których nie wiedziałem. Rzeczywiście, widać wyraźnie, że w dziedzinie dostępu do dokumentów byłego KGB na Ukrainie nastąpiły ogromne postępy. Należy również wspomnieć o bardzo użytecznej stronie internetowej o nazwie „Archiwum ruchu wyzwoleńczego”40, gdzie pracownicy Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego (CDWR41) w formie skanów umieścili duży zbiór dokumentów z historii OUN i UPA. Być może inni badacze mieli trudności z otrzymaniem dokumentów, ale ja – nie. Problemem dla GDA SBU, o czym przekonałem się osobiście jest brak miejsca, gdzie wszyscy chętni mogliby pracować z dokumentami. Oczywiście, to kontrastuje bardzo z sytuacją w Rosji, gdzie nawet „lojalni” wobec reżimu historycy mają duże problemy z dostępem do archiwów FSB.

Wjatrowycz podczas dyskusji wzywał do „opracowywania archiwów”, a dopiero potem do „pisania historii”. Według niego „krytyka tego, co dzieje się na Ukrainie, jest uwarunkowana tym, że ujawnione źródła nie potwierdzają, a w dużej mierze odrzucają koncepcje, które zachodni badacze, na przykład John-Paul Himka, sformułowali w ostatnich latach”. Tu znowu pozwolę sobie nie zgodzić się z przewodniczącym UINP. Niestety, dokumenty i dowody, do których otrzymali dostęp historycy w ciągu ostatnich 10-20 lat, zaprzeczają podejściu metodologicznemu wyznawanemu przez Wjatrowycza i jego zwolenników.

Ogólnie rzecz biorąc chciałbym mieć nadzieję, że przeprowadzona dyskusja była użyteczna. Oczywiście, wszyscy uczestnicy pozostali przy swoich punktach widzenia. Sam nie miałem żadnych złudzeń, że Wjatrowycz albo jego zwolennicy zmienią swój światopogląd i oceny przeszłości. To prawdopodobnie nigdy nie nastąpi. Przewodniczący UINP nie może zmienić swojej retoryki, ponieważ nie pozwoli mu na to radykalna część jego sponsorów i towarzyszy ideowych. Na temat zwolenników po prostu milczę. Z tych powodów, oczywiście, o żadnych „wspólnych deklaracjach” z UINP z jego obecnym kierownictwem i kadrą naukowców akademickich nawet mowy być nie mogło. Głównym celem przedsięwzięcia było pokazanie ukraińskiemu społeczeństwu alternatywnego punktu widzenia na problem stosunku OUN do Żydów, który nie jest zbieżny ani ze stanowiskiem obecnego UINP, ani ze światopoglądem orędowników idei „ruskiego świata”. Mam również nadzieję, że przeprowadzony okrągły stół będzie stanowił zachętę do przeprowadzenia w najbliższej przyszłości bardziej globalnej debaty o Holokauście na Ukrainie – podobnie jak to miało miejsce we Francji w połowie lat 1990. lub w Polsce na początku lat 2000. Chciałoby się mieć nadzieję, że ani kryzys UE na zachodzie, a zwłaszcza na wschodzie (mnie osobiście bardzo przeraża dojście do władzy w Polsce partii PiS) – nie przeszkodzi temu. Głównym atrybutem przyszłej debaty powinno być to, że jej kierowniczą siłą oraz inspiratorami powinni być nie zachodni uczeni czy rosyjscy propagandyści, lecz ukraińscy naukowcy, zwolennicy Ukraińskiego Projektu. W mojej opinii dyskusja przeprowadzona w dniu 20 maja pozostawiła szerokie pole do badań i wielką ilość pytań. Myślę, że jednym z najważniejszych jest to, jak ludzie „z dołu” (czyli – zwykli członkowie OUN) wykonywali i interpretowali rozkazy przekazywane im „z góry” i czy wykazywali „własną inicjatywę” w uzgodnieniu lub bez uzgodnienia z kierownictwem.

W niedawnym wywiadzie znany ukraiński historyk Jarosław Hrycak na pytanie dziennikarza, dlaczego w Muzeum-Memoriale „Więzienie na Łąckiego” nie ma informacji o pogromie lwowskim w lecie 1941 r. powiedział: „Wstydzę się odpowiedzieć na to pytanie, bo to jest także mój osobisty wstyd. Coś podobnego nie może być uzasadnione niczym, oprócz niechęci do uczciwego spojrzenia historii w oczy.”42 W październiku 2012 roku za pośrednictwem sieci społecznościowych zadałem to samo pytanie Wjatrowyczowi. Odpowiedział bardzo pozytywnie:

„Na razie w muzeum jest tylko pierwszy etap ekspozycji, która składa się z trzech tematów – historia więzienia w ogóle, rozstrzeliwanie latem 1941 roku (właśnie tutaj wtedy odbyły się największe w sowieckiej historii więzienne rozstrzeliwania) i życie więzienne. Inne tematy nie zostały jeszcze otwarte. Ale tak jak w więzieniu było wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich, to na pewno wystarczy i na ekspozycje.”

Minęło już wiele lat, ale niestety, jak to mówią, „fura nadal tam gdzie była”.43 Teraz szef UINP uzasadnia istniejący stan rzeczy „brakiem funduszy”. Osobiście nie mam do Wjatrowycza żadnych pretensji. W kontaktach osobistych jest przyjaznym i miłym człowiekiem, ale przerażają mnie i oburzają jego teksty. Moim zdaniem na Ukrainie ważne jest, aby oddzielić krytykę tekstu od osoby. Niestety, jak mi się wydaje, Wjatrowycz, pomimo całego swego potencjału, jednak nie stał się naukowcem-historykiem. Na przykład, pomimo ogromnej ilości napisanych tekstów, nie ma żadnej publikacji, o ile mi wiadomo, w czasopismach peer review. W tej sytuacji zdobyłem się na odwagę i zarekomendowałem mu zaangażowanie się bezpośrednio w to, co Wjatrowyczowi bardzo dobrze wychodzi – w politykę. Podczas debaty zostałem bardzo niemile zaskoczony „kulturą dyskusji” Wjatrowycza. Kiedy nie podobały mu się jakieś moje wypowiedzi, bez wahania mi przerwał, wstawiając swoje komentarze, na co żaden z pozostałych uczestników okrągłego stołu sobie nie pozwalał. To wszystko przypomniało mi trochę zachowanie się podczas „dyskusji o UPA”, która odbyła się 12 października 2012 r. z udziałem Wołodymyra Wjatrowycza, Dmytra Tabacznyka, Ihora Mirosznyczenki i Danyły Janewskiego.44Jest to kolejny dowód, że przewodniczący UINP już od dawna jest politykiem.

Jurij Radczenko, kandydat nauk historycznych., dyrektor Centrum Badań Stosunków Międzyetnicznych w Europie Wschodniej, Yad Hanadiv / Beracha, badacz.

Tłumaczenia Wieslaw Tokarczuk pierwotnie tekst ukazał się w języku ukraińskim na portalu Historians.in.ua 

 

Dziękuję Jurijowi Czerczence i Markowi Carynnykowi za źródła przekazane w celu napisania tego tekstu

2.Joseph Grossman, Visual History Foundation, established by Steven Spielberg, Collection of Testimonies, F.N. 40428.

3.Dan Mychman, Istoriografija katastrofy. Jewrejskij wzgliad. Konceptualizacija, terminołogija, podchody i fundamentalnyje woprosy, D. Mychman; tłum. z ang.: М. Guba, Dniepropietrowsk, 2005, s. 160-163.

4.Wołodymyr Wjatrowycz, Stawłennja OUN do jewrejiw: formuwannja pozyciji na tli katastrofy, Lwów, 2006, s. 76.

5.AŻIH, 301/1510.

6.AŻIH, 301/2888.

7.Thomas Fisher Rare Book Library (Toronto, Canada), The Peter J. Potichnyj Collection on Insurgency and Counter-Insurgency in Ukraine, Box 66, Folder “Dmytro Dontsov”.

8.Libraries and Archives Canada, MG 31, D 130, Vol 5, S. Bandera.

9.Biblioteka Narodowa, Archiwum Dmytra Doncowa (1883-1973), Mf. 80378.

10.Libraries and Archives Canada, MG 31, D 130, Vol 3, G. Gabora.

11.Thomas Fisher Rare Book Library (Toronto, Canada), The Peter J. Potichnyj Collection on Insurgency and Counter-Insurgency in Ukraine, Box 86, Folder “Petro Dushyi”, Łyst Petra Balija do „Litopysu UPA”, 5 sierpnia 1988 r.

12.Thomas Fisher Rare Book Library (Toronto, Canada), The Peter J. Potichnyj Collection on Insurgency and Counter-Insurgency in Ukraine, Box 96, Folder “Josyp Posichniuk”.

13.,http://avr.org.ua/index.php/viewDoc/10692/

14.Tamże.

15.Tamże.

16.Thomas Fisher Rare Book Library (Toronto, Canada), The Peter J. Potichnyj Collection on Insurgency and Counter-Insurgency in Ukraine, Box 76, Folder “Underground Publications OUN (b).

17.Thomas Fisher Rare Book Library (Toronto, Canada), The Peter J. Potichnyj Collection on Insurgency and Counter-Insurgency in Ukraine, Box 81.

18.,http://avr.org.ua/index.php/viewDoc/10692/

19.,http://avr.org.ua/index.php/viewDoc/10692/

20.O programie OUN, „Ukrajinśkyj Samostijnyk”, 1968, kwiecień, s. 35.

21.Pawło Kowalczuk, Antysemitśka dijalnist’ ukrajinśkych nacionalistiw, Kijów, 1965.

22.OUN na Doneczczyni (zbirnyk dokumentiw ta materialiw), Donieck, 2013, s. 343.

23.Tamże, s. 346.

24.„Donieckij wiestnik”, 1941, 18 grudnia.

25.CDAGO, F. 3833, Op. 2, Spr. 74,Ukrajina u żydiwśkych łabetach, s. 3

26.Tamże, s. 8.

27.Tamże, s. 12.

28.Tamże, s. 17.

29.Tamże.

30.Tamże, s. 23.

31.Jurij Szczur, Pochidni hrupy OUN na terytoriji Zaporiźkoji obłasti, Naukowi praci istorycznoho fakultetu Zaporiźkoho nacionalnoho uniwersytetu, 2012, wyp. XXXIII, s. 137-138.

32.W żydiwśkych łabetach. Woroh ljudstwa czysło 1, „Nowa Ukrajina”,1942, 3 kwietnia.

33.Żydy w Ukrajini, USHMM, RG-31.010 M.

34.Teorija zabłużdienij, Skrytyje istiny Wielikoj Wielikoj Otiecziestwiennoj,

35.Wołyń-43. Gienocid wo „Sławu Ukrainie”Dokumientalnyj film,

36.Tamże.

37.Dokumientalnyj film Bandierowcy. Pałaczi nie bywajut gierojami 2014, Smotriet’ onłajn w choroszim kacziestwie HD,

38.Tamże.

39.WOŁYŃ bez przedawnienia – film o zbrodniach OUN-UPA,

40.http://avr.org.ua/

41.W latach 2002 – 2008 W. Wjatrowycz był dyrektorem CDWR.

42 Hołokost – eto ukrainskij wopros,

43 Wasyl Rasewycz, Jak jewreji wykonuwały brudnu robotu dlja nimciw. Pro widwidyny muzeju-memoriału „Tjurma na Łonćkoho”,

44 Diskussija ob UPA, 12 października 2012 roku