Ulicami Lwowa przeszedł marsz ukraińskich nacjonalistów. Wznoszono na nim antypolskie hasła. Pochód zorganizowano w rocznicę śmierci przywódcy UPA – Romana Szuchewycza.

Uczestnicy marszu z pochodniami i czerwono-czarnymi flagami przeszli centralnymi ulicami Lwowa. Na transparencie, który był niesiony na czele kolumny demonstrantów, widniało hasło: „Miasto Lwów nie dla polskich panów”. Hasło to było też wielokrotnie skandowane przez uczestników pochodu.

Kilkusetosobowy marsz zorganizowany był przez nacjonalistyczne organizacje – m.in. nacjonalistyczną partię Korpus Narodowy. Jej przewodniczący na obwód lwowski Swiatosław Siryj tłumaczył lokalnym mediom, że antypolskie hasło jest odpowiedzią na polską nowelizację ustawy o IPN. Jak podkreślał, uczestnicy pochodu nie występują przeciw polskiemu narodowi, ale przeciw, jak się wyraził, populistycznym polskim władzom, które przyjęły nowe prawo. Dodał, że Lwów to banderowskie miasto i nikt nie będzie narzucał Ukraińcom, jakich bohaterów mają czcić.

Marsze ukraińskich nacjonalistów zorganizowano we Lwowie w rocznicę śmierci Romana Szuchewycza – przywódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii – zbrojnej formacji odpowiedzialnej m.in. za masowe mordy na polskiej ludności na Wołyniu i w Galicji.

Źrodło: Fronda.pl, Polska Armia – IAR

Takie są reakcje Ukraińców w sieciach społecznościowych

Львов 4 марта этого года.Это после того что Польша дала нам газ!Путин взбешён и вероятно привёл в действие все рычаги …

Posted by Руслан Каримов on Montag, 5. März 2018

KOMENTARZ REDAKCJI

Przypomnijmy, w maju 2017 r. szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasyl Hrycak stwierdził, że „Służby specjalne FR prowadzą aktywne działania, których celem jest przeniknięcie rosyjskich agentów w szeregi ukraińskich organizacji patriotycznych oraz rekrutacja ukraińskich patriotow z zamiarem wykorzystania ich w swoich prowokacjach”.

„Służby specjalne wrogiego nam państwa stosują metodę werbowania agentów spośród członków patriotycznych organizacji. Inna metoda to wprowadzanie rosyjskich agentów do środowisk patriotycznych” – oświadczył Hrycak na briefingu w Kijowie, podkreślając, że praca służb FR jest systemowa. „To nie pojedyncze przypadki w jakimś konkretnym miejscu czy jakaś akcja poświęcona konkretnemu wydarzeniu. Widzimy systemową rosyjskich służb specjalnych” – mówi Hrycak i wzywa „ukraińskich patriotów, by byli czujni”.

Ale w rzeczywistości problem jest znacznie głębszy i poważniejszy. W polskiej opinii publicznej przeważa czasem fałszywa myśl, że ukraińskie nacjonalistyczne organizacje są niezależnymi od rosyjskich wpływów siłami politycznymi. Niektóre siły w Polsce opowiadają się za wersją, według której sami Ukraińcy, bez pomocy z zewnątrz, rzekomo zaczęli propagować idee integralnego nacjonalizmu i promować kult Stepana Bandery. To nie jest prawda. Wszystkie nacjonalistyczne organizacje, ruchy i partie na Ukrainie powstały przy udziale i ścisłej kontroli KGB. Niestety, wielu szczerych patriotów Ukrainy znalazło się pod wpływem tej propagandy.

Na początku lat 90. ubiegłego wieku specjalne służby byłego ZSRR, aby zdyskredytować Ukrainę, promowały w strukturach euroatlantyckich wizerunek kraju rozdartego wewnętrznymi sprzecznościami, na zachodzie którego dominują skrajni „ukraińscy nacjonaliści”, a na wschodzie panują prorosyjscy sowieccy komunisci. Celem tej propagandy było straszenie Zachodu państwem ukraińskim, zwłaszcza zagrożeniem ze strony mitycznych „ukraińskich nacjonalistów”. Co więcej, podjęto próbę powiesić etykietę „nacjonalistów” na wszystkich bez wyjątku członków partii i ruchów popierających niepodległość Ukrainy czyli na wszystkich, którzy uniemożliwiali rosyjskim czekistom odbudowę imperium rosyjskiego. Ta polityka nie zadziałała, ale agenci KGB zdołali stworzyć potężne i wpływowe nacjonalistyczne lobby na Ukrainie, którę Moskwa od czasu do czasu stosowała, by zdyskredytować Ukrainę w Polsce i na Zachodzie.

Wojna hybrydowa już trwa. Na celowniku rosyjskich służb specjalnych jest Ukraina, państwa bałtyckie i Polska.

W ciągu ostatniej dekady, a zwłaszcza od czasu wybuchu Rewolucji Godności na Ukrainie, Rosja dokłada wszelkich starań, aby powikłać relacje i sprowokować konfrontacyjny klimat w stosunkach polsko-ukraińskich. W tym celu, Moskwa po mistrzowsku manipuluje opinią publiczną obu państw za pomocą różnych interpretacji wobec trudnych okresów wspólnej historii.

Rosja boi się pojawienia sojuszu państw Międzymorza. To prawdziwa wojna hybrydowa, którą od końca 2013 roku Rosja rozpętała przeciwko kluczowym krajom pomostu bałtycko-czarnomorskiego.

Niestety, niektórzy nieodpowiedzialni politycy, po obu stronach granicy, wbrew polskiej i ukraińskiej racji stanu, regularnie dolewają oliwy do ognia, który celowo rozpala Moskwa. A to powoduje nieodwracalną szkodę dla bezpieczeństwa narodowego obu krajów.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”