Nie zawsze UPA było UPA, OUN był OUNem. Bardzo często były to sowieckie bojówki agenturalno bojowe.

To małe fragmenty z książki “Oko Diabła” pokazujące działania agentury czekistowskiej na terenach Ukrainy w okresie II wojny światowej i po jej zakończeniu:

…Pomimo wielu dowodów, temat ten pozostaje do końca niezbadany i ciągle czeka na historyczne opracowania. Najbardziej znaną prowokacją z tego okresu jest trwająca kilka lat penetracja emigracyjnej siatki i kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) przez funkcjonariusza NKWD Pawła Sudopłatowa [1], który pod fikcyjnym nazwiskiem Paweł Waluch występował jako przedstawiciel podziemnej organizacji rzekomo działającej w USRR. Zdobył on zaufanie przywódcy OUN Eugeniusza Konowalca [2].

[1] Paweł Sudopłatow (1907–1996) — ur. na Ukrainie, w czasie rewolucji bolszewickiej walczył w Armii Czerwonej. Wstąpił do CzeKa w latach dwudziestych, zajmował różne stanowiska w strukturach wywiadowczych ZSRR. Od 1935 r. działał za granicą jako agent NKWD rozpracowujący środowiska OUN. W 1938 r. dokonał zamachu na Eugeniusza Konowalca. Był współtwórcą zamachu na Lwa Trockiego. W 1940 r., po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, jako szef Grupy do Zadań Specjalnych organizował terror i dywersję na zapleczu frontu niemieckiego. Pod koniec wojny i w pierwszych latach powojennych koordynował sowiecką działalność w zakresie szpiegostwa atomowego, aresztowany w 1953 r. w związku ze „sprawą Berii” i oskarżony o spisek. Pięć lat po aresztowaniu — w 1958 r. — skazany na 15 lat więzienia, zwolniony w 1968 r.,

[2] Eugeniusz Konowalec (1891–1938) — ur. w Zaszkowie, pow. Żółkiew, w czasie pierwszej wojny światowej – pułkownik Ukraińskich Strzelców Siczowych (Ukrajinśki Siczowi Strilci, USS), walczył w obronie Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL) i Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL). Współtwórca Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (Ukrajinśka Wijśkowa Orhanizacija, UWO), a następnie OUN. Szef tej organizacji do swej śmierci, od 1922 r. mieszkał na emigracji w Niemczech, Szwajcarii, Włoszech i Holandii.

Misja Sudopłatowa zakończyła się w 1938 r., gdy na osobisty rozkaz Stalina dokonał on zamachu na przywódcę ukraińskich nacjonalistów, wręczając mu nafaszerowane materiałem wybuchowym pudełko czekoladek. (P. Sudopłatow, Wspomnienia niewygodnego…, s. 47–49.) …

inny fragment:

…Dalej na prawie 90 stronach tekstu pojawiają się przykłady „udanej działalności” grup agenturalno-bojowych. Ten dokument pod sygnaturą „Ściśle tajne” minister bezpieczeństwa publicznego USRR generał lejtnant Sergij Sawczenko rozkazał przesłać wszystkim kierownikom MGB zachodnio-ukraińskich obwodów. Prawdopodobnie — jako instrukcję.

Oto jeden z przykładów, który podał Pastelnjak. 5 czerwca 1949 r. agent-bojownik z Drohobycza zarządu MGB „Danyło” zawiadomił, że zapoznał się z miejscowym dowódcą OUN pseudo „Miko”. Ustalono, że będzie dostarczał żywność dla dowództwa rejonowego OUN. Za tydzień „Danyło” doniósł, że otrzymał od „Miko” produkty żywnościowe i musi go przekazać kierownictwu rejonu OUN. Od kierownictwa MGB „Danyło” otrzymał wyliczoną dawkę trucizny. Agent obrobił produkty i zaniósł je działaczom podziemia, po czym poszedł do domu. Kiedy po godzinie wrócił, “ujawnił” otrucie Kierownika Propagandy Rejonowej Formacji OUN „Mirona”, Kierownika Zbrojonej Grupy „Czornohora” i sanitariuszki formacji rejonowej „Chłopki”. Służby Bezpieczeństwa OUN zatrzymały „Danyła”. Na przesłuchaniu ten oświadczył, że działaczy podziemia zamordował kozak „Miko”. Uwierzono mu i „Mika” odsunięto od pracy. Jego stanowisko zajął „Danyło”…
… inny raport…

„Żeby sprawdzić grupę w boju, zdecydowałem się z nią przeprowadzić operację likwidacji grupy »Arapa«, — składał sprawozdanie swojemu kierownictwu 3 stycznia 1945 r., były d-ca czeka podziemnej spec — grupy, major Aleksandr Sokołow. O wschodzie, niespodziewanie otoczyliśmy chatę, gdzie stacjonowali bandyci. Czworo bandytów było w chacie, dwoje — w schronie. Ci co byli w chacie zaczęli się odstrzeliwać z kaemów i automatów. Ich wszystkich zabiliśmy, schron zarzuciliśmy granatami, tych dwóch też poległo, chatę spaliliśmy. (…) W innej operacji wzięliśmy udział, po tym jak zawiadomił mnie nacz. Koropieczko z RO NKWD. Poinformował, że gromadzka wieś Komarówka ma ścisły związek z miejscową bojówką »Tregub« i nikt o pojawieniu się bojówki »Tregub« z mieszkańców wsi nas nie zawiadamia. Wziąwszy za osłonę kompanię fizylierów, zrobiłem wypad do tej wsi. W nocy grupa specjalna weszła do wsi jako banda, zaaresztowaliśmy przewodniczącego rady gromadzkiej jako służba bezpieczeństwa OUN. Oskarżyliśmy go o to, że wydał cały kontyngent (spożywczy podatek — »Країна«) radzieckiej władzy. On nas zapewniał, że nienawidzi radzieckiej władzy i zawsze pomaga bandytom, ujawnił pseudonimy bandytów, z którymi utrzymuje on związek. Udawaliśmy, że chcemy go powiesić, lecz potem przebaczyliśmy mu, dostał 30 pałek i puściliśmy go wolno”.
inny raport:

Dał się nabrać na prowokację szef gromadzkiej rady wsi Jabłuniw Stanisławowski (Яблунив Станиславской) — obecna ziemia iwanofrankowska. Sokołow kontynuuje: „… w nocy weszliśmy do wsi i zapytaliśmy szefa gromadzkiej rady, czy u niego w miejscowości są konie i wozy, pozostawione przez jakiekolwiek oddziały partyzanckie. Pytaliśmy, bo ktoś nam opowiedział, że u niego we wsi znajduje się 15 koni i osiem wozów, pozostawionych przez oddział »Rezuna«. Te konie i wozy zabraliśmy, jemu wydaliśmy zaświadczenia, że konie i wozy zabrane zostały przez oddział »Szybkiego« z tej wsi i przeniesione do wsi … (nazwy nie pamiętam). Szef rady zaczął nas przeklinać, mówiąc, że on się poskarży »Rezunowi« i będziemy żałować, że zabraliśmy od niego te konie. Wtedy go zabiliśmy, a ciało wrzuciliśmy do studni”.

Później Sokołow zabrał swoją spec-grupę do Czortkowa na Wołyniu i przekazał lokalnemu przedstawicielstwu NKWD. Takie przenoszenie spec-grup z jednego obszaru na inny praktykowane było często — w celu uniknięcia ujawnienia i likwidacji. „Kiedy ponownie zacząłem brać [tę samą] grupę, to zobaczyłem, że grupa mocno się zepsuła, bojownicy zaczęli kraść, a co ukradli, sprytnie sprzedawali, by mieli za co chlać. Spec-grupa bardziej przypominała kryminalną bandę, niż partyzantów. Ale ten moralny rozkład miał pozytywną stronę. Z kradzieży, imprez, gwałtów ci ludzie zaczęli czerpać przyjemność, a pragnienia ucieczki z spec-grupy już nie było” — napisał Sokołow w tym samym raporcie. Za osiągnięcia w walce z ukraińskim podziemiem na wniosek NKWD z Tarnopolskiego Komitetu Obwodowego KP(b)U przedstawiono majora Sokołowa do odznaczenia Złotą Gwiazdą Bohatera Związku Radzieckiego….

Tak, że nie zawsze UPA było UPA, OUN był OUNem. Bardzo często były to sowieckie bojówki agenturalno bojowe. Po wojnie też te spec-grupy ZSRR działały dalej. Oto notatka i inny fragment który opisuje prokurator ZSRR z tej samej książki:
… Działania spec-grup MGB nabrała takiego rozmachu, że prokurator Ukraińskiego Okręgu Wojskowego MGD pułkownik Grzegorz Koszarskij (Кошарский) w lutym 1949 roku wysłał do Nikity Chruszczowa notatkę — „O faktach rażącego naruszenia radzieckiej legalności w działalności tzw. spec-grup MGB”. W notatce pisał między innymi: „W marcu 1948 roku specjalna grupa, kierowana przez agenta MGB »Skrzydlaty«, dwukrotnie odwiedzała dom w m. Hrycki Dubowyckoho (Грицки Дубовицкого) w obwodzie Rówieńskim — 62 letniego obywatela Pałamarczuka Gordieja Sergiejewicza (Паламарчука Гордея Сергеевича) i podając się za bandytów »UPA«, brutalnie torturowali Pałamarczuka i jego córki. Pałamarczuk A. R. i Pałamarczuk Z. Gwałcąc je i torturując, oskarżyli je, że niby »wydawali organom MGB ukraińskich ludzi«. »Skrzydlaty« i członkowie jego grupy torturowali Pałamarczuków. A. R. i Z., Pałamarczuków wieszano do góry nogami, wlewano im w nos wodę i „ciężko przekonując”, zmusili ich by złożyli zeznania, że nie są oni związani z organami MGB, a wręcz przeciwnie, są związani z ukraińskim podziemiem nacjonalistycznym . Uczestnicy spec-grupy zagrozili członkom rodziny Pałamarczuka, że jeśli ośmielą się zgłosić to organom władzy radzieckiej, lub powiedzą coś na temat wizyty w ich domu [tej niby partyzantki], to niech się modlą do Boga o pomoc”. W nocy 22 lipca 1948 roku we wsi Podwysockie, obecnie Radywyliwskiego rejonu na Rówieńszczyźnie, (Подвысоцке, obecnie Радивиливского rejonu na Ривенщине), specjalna grupa zabrała do lasu mieszkańca Fedora Kotłowskiego (Котловского). Jej uczestnicy torturowali go, oskarżając, że u niego w domu często zatrzymują się liczne osoby z aktywu i rzekomo to on wydał organom władzy radzieckiej bandytów [ partyzantów]. Te prowokacyjne działania realizowały cel: poprzez tortury i groźby pozbawienia życia, zmusić Kotłowskiego, by udowodnił, że jest wrogiem władzy radzieckiej. W wyniku tych tortur Kotłowski przebywał w szpitalu na leczeniu od 27 lipca do 27 sierpnia 1948 r. Z obdukcji szpitalnej wynika, że Kotłowski w następstwie tortur doznał poważnych uszkodzeń ciała, z objawami wstrząsu mózgu i obumarciem tkanek miękkich ciała”.

Dobę później, wycofując się, czekistowscy napastnicy zabrali do lasu 17-letnią Ninę Ripnicką (Рипницкую) z tej samej wsi. Zaczęli ją torturować. Uczestnicy sec-grupy ciężko ją pobili, powiesili do góry nogami, a w narządy płciowe wkładali kij. Następnie na przemian została zgwałcona przez całą spec-grupę. W beznadziejnym stanie Ripnicka została porzucona w lesie. Odnalazł ją jej mąż i zawiózł do szpitala, w którym znajdowała się na leczeniu przez bardzo długi czas”.
Na koniec prokurator Koszarskij (Кошарский) podkreślał: „Jak pokazują fakty, grubsze prowokacje i niemądra praca wielu spec-grup, pozwalanie im na pastwienie się i przemoc nad miejscową ludnością, nie tylko nie ułatwiają walki przeciw nacjonalistycznym bandytom, a wręcz przeciwnie, utrudnia ją i podważa autorytet legalności działań władzy radzieckiej . Z powyższych przykładów widać, że działania tzw. spec-grup MGB noszą wyraźne gangsterskie znamiona, antyradziecki charakter i oczywiście nie mogą być uzasadnione żadnymi względami operacyjnymi”.

Skarżył się na działania spec-grup, również Minister Spraw Wewnętrznych USRR Mieszko Strokacz (Строкач), były szef Głównego Sztabu do zwalczania ruchu partyzanckiego. „Ostatnio zarejestrowano szereg przypadków, kiedy osoby, które są w agenturalnej sieci organów MGB zachodnich obwodów Ukrainy, były organizatorami i uczestnikami gangsterskich grup — napisał 9 czerwca 1949 r. w memoriale ministrowi spraw wewnętrznych ZSRR Siergiejowi Krugłowowi (Круглову). — Pracownicy MGB wręczają im broń. Nikogo, kto ma kontakt z przestępcami, nie kontrolują, nie wychowują, w wyniku czego, działając pod przykrywką OUN-owskich bandytów, uprawiają rozbój z kradzieżami na ludności cywilnej”.

Po walkach i akcjach odwetowych, ciała zabitych żołnierzy UPA, czekiści wywozili do rejonowych lub regionalnych zarządów NKWD lub MGB. Tam przeprowadzono rozpoznanie. Identyfikacja zabitych, często doprowadza do krewnych, lub mieszkańców miejscowości, z których pochodzili. Zabici są fotografowali, a ich wizerunki dołączane do protokołów, celem dalszego wykorzystania. Natomiast samych ciał nie chowano od razu. Pozostawiono je na widoku i musiały czas jakiś tak leżeć w celu zastraszania miejscowej ludności. Następnie wywożono i „potajemnie chowano”. Miejsca pochówku zostały utajnione.
Opracowania dokonano na podstawie wielu dokumentów, miedzy innymi:
archiwalnych materiałów KGB oraz – artykułów Jarosława Fajzulina (Файзулін), kandydat nauk historycznych, Muzeum we Lwowie i innych.

Dodam jeszcze, że jednym z głównych zadań takiego agenta – bojownika NKWD, było zabicie miejscowego przywódcy OUN UPA i przejęcie po nim władzy, a w przypadku braku takiej możliwości – ośmieszenie go. W czekistowskim określeniu ośmieszenie, nie znaczyło wcale wzbudzenie wesołości. Termin ten używany jest wtedy, gdy z kogoś, w opinii publicznej uznawanego za bohatera, robiono zbója, bandytę. A więc oddział, przywódca uchodzący do tej pory za obrońcę wsi, rejonu, dokonywał bandyckich napadów, grabieży, gwałtów i morderstw. Łatwo o to było, bo kiedy wpada grupa uzbrojonych ludzi do jakiejś osady, podaje się za oddział, który działa w rejonie i dokonuje bandyckich czynów, fama idzie dalej. Następne działania to dezinformacja, rozkazy mylące lub sprzeczne z poleceniami wydawanymi przez dowództwo OUN UPA.

Rosjanie i tym razem nie byli zbyt oryginalni. Wiedząc, że tego typu działania przynoszą najlepsze efekty, przy minimalnej stracie sił własnych stosowali je od lat dwudziestych w stosunku do Ukrainy, a później Polski. Po wojnie i zmianie granic zalecili również rządowi PRL stosowanie tych metod i skuteczne rozwijanie metod agenturalnych, bojowych i podważających charakter partyzancki grup ONU UPA , w taki sposób, żeby społeczności obu narodów dostrzegali tylko bandycką działalność tych grup. Tu muszę dodać, że pierwszymi dowódcami Jednostek Wojskowych, Urzędów Bezpieczeństwa, a nierzadko komendantami Milicji Obywatelskiej, byli Rosjanie. Zresztą pierwszy sekretarz partii Bolesław Bierut był również agentem czekistowskiej bandy. Dlatego z biura politycznego Komitetu Centralnego partii wyszły zalecenia stosowania głównie takiej działalności, a w stosunku do potyczek pomiędzy UPA a AK niewykonywanie żadnych działań oprócz obserwacji i zbierania danych. A więc wiele grup UPA w okresie powojennym, to w dużej mierze radzieckie bojówki, które zwalczały resztki OUN-ów, partyzantkę AK, oraz wyrabiały złą opinię o Ukraińcach. Skutecznie wśród ludności ukraińskiej wywoływały przestrach i pokazywały, że nie są partyzantami, tylko bandytami. To właśnie to było po radziecku ośmieszeniem działalności tych, którzy chcieli walczyć o wolną i suwerenną Ukrainę.

Jagiellonia.org / Wojciech Paweł Wiatr

Zachęcamy do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u: https://www.facebook.com/jagiellonia.org/