Idea przeprowadzenia debaty na temat stosunku OUN do Żydów u mnie i u moich kolegów pojawiła się już dawno. W moim wyobrażeniu integralną częścią tego wydarzenia miał być dialog, z jednej strony naukowców akademickich, a drugiej – oficjalnych twórców „polityki pamięci” na współczesnej Ukrainie. W związku z tym zainteresowałem się osobą przewodniczącego Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP), Wołodymyrem Wjatrowyczem. Między innymi jest on znany z napisanej w połowie 2000 roku apologetycznej książki o stosunku OUN(B) do Żydów.2
W powyższej publikacji Wjatrowycz, często selektywnie korzystając z dokumentów, zanegował wiele faktów udziału banderowców w prześladowaniu i mordowaniu Żydów. Dlatego książka wywołała szereg negatywnych reakcji. Wśród nich można wymienić recenzję Johna-Paula Himki i Tarasa Kuryło.3 W tamtych latach zawarłem znajomość z Wjatrowyczem i zainteresowałem się, czy zechce odpowiedzieć na tę krytykę. On nie tylko mi osobiście, ale także w wypowiedziach publicznych w okresie po swoim odwołaniu ze stanowiska dyrektora archiwum SBU w 2010 roku zapowiadał, że jego nowy projekt jest poświęcony właśnie rewizji jego pracy na temat stosunku OUN do Żydów.4 Byłem osobiście zainteresowany tym, czy przewodniczący UINP w okresie ostatniej dekady zrewidował swoje poglądy na ten temat. Celem zaproszenia Wjatrowycza na debatę było również pokazanie społeczeństwu ukraińskiemu alternatywy dla polityki pamięci UINP, z którą ja i wielu moich kolegów nie zgadzamy się. Dotyczy to w szczególności bezkrytycznej gloryfikacji wielu przywódców OUN(B) – Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, Jarosława Stećki i innych.

I taka debata odbyła się 20 maja 2016 r.

W spotkaniu wzięli udział Wołodymyr Wjatrowycz– kandydat nauk historycznych, przewodniczący Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, były dyrektor Archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy;

Ołeksandr Zajcew – doktor nauk historycznych, profesor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego; Andrij Usacz – kierownik Archiwum Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego, młodszy pracownik naukowy Narodowego Muzeum-Memoriału „Więzienie na Łąckiego” oraz autor niniejszego tekstu.

Moderatorami byli Serhij Hirik – kandydat nauk historycznych, wykładowca programu magisterskiego judaistyki na Narodowym Uniwersytecie Kijowsko-Mohyleńska Akademia (NaUKMA), sekretarz naukowy „Ukraińskiego Stowarzyszenia Judaiki” i Artem Charczenko – kandydat nauk historycznych, adiunkt historii politycznej Narodowego Uniwersytetu Technicznego „Katedra Historii Politycznej”, koordynator projektów w Centrum Badań Stosunków Międzyetnicznych w Europie Wschodniej.  2016-07-05-radchenkonew

Pomimo faktu, że na temat naszego okrągłego stołu pojawiły się ciekawe opinie5 oraz że ja już skomentowałem to wydarzenie w mediach,6 jednak chciałbym szerzej przedstawić swój pogląd na temat spotkania oraz przygotowań do niego. Wspólnie z kolegami od razu zdecydowaliśmy, że dyskusja powinna się odbyć jednak w stolicy Ukrainy – w Kijowie, i natychmiast zaczęliśmy szukać instytutu, gdzie można będzie ją przeprowadzić. Ponieważ przewidywaliśmy, że debata powinna odbyć się, mówiąc bez ogródek, między naukowcami akademickimi i Wołodymyrem Wjatrowyczem, miejscem spotkania nie mogło być w żadnym przypadku pomieszczenie należące do UINP. W pierwszej kolejności pomyśleliśmy – logicznie – o Narodowym Muzeum Historii Ukrainy w II Wojnie Światowej. Ale niespodziewanie nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej odpowiedzi na nasz wniosek złożony do tej instytucji. Jednym z miejsc przeprowadzenia dyskusji mógł być wydział historyczny Kijowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki. Interesujące, że pierwotnie dziekan wydziału Iwan Patryliak, znany ze swojej apologetyki OUN(B), zgodził się na zorganizowanie spotkania, ale niebawem zamilkł, przestał odpowiadać na listy. Po pewnym czasie jednak otrzymaliśmy oficjalną odmowę od pracowników dziekanatu. Powód wciąż ten sam – „brak” wolnej sali na wydziale w dniu 20 maja. Nie wiadomo nam, jaki „naprawdę” był motyw odmowy tych dwóch instytucji: strach przed dotykaniem „gorących” kwestii czy może „zła” sława organizatorów przedsięwzięcia. Ale należy przyznać Wjatrowyczowi, że zachował się godnie i zgodził się przystąpić do debaty bez wahania i bez stawiania warunków, chociaż wiedział, że jego oponenci są bardzo krytyczni wobec jego tekstów i jego statusu przewodniczącego UINP. Ja osobiście (i nie tylko ja) byłem również zainteresowany rozmową z Wjatrowyczem nie za pośrednictwem sieci społecznościowych, lecz bezpośrednio, pierwszy raz po naszej ostatniej rozmowie w kwietniu 2014 r. Bezpośrednio potem został mianowany szefem UINP. Dla mnie to było bardzo ciekawe, czy czasem przewodniczącemu UINP „nie uderzyła woda sodowa do głowy”, czy nie nastąpiło tak zwane „zatrucie władzą”, które często przydarza się nawet młodym ludziom, zajmującym wysokie biurokratyczne stanowiska w aparacie państwowym Ukrainy. Moim zdaniem, jeśli chodzi o ten aspekt, Wjatrowycz pozytywnie przeszedł „test władzy” i nie przekształcił się w typowego ukraińskiego urzędnika ze wszystkimi jego atrybutami. Ostatecznie miejsce do dyskusji łaskawie przydzielili koledzy z programu magisterskiego „Judaica” Narodowego Uniwersytetu „Akademia Kijowsko-Mohylańska”.

Przed zredagowaniem tekstu informującego o okrągłym stole wraz z kolegami i uczestnikami spotkania zastanawialiśmy się nad jego nazwą. Główną ideą było omówienie stosunku do Żydów wyłącznie prawicowego i radykalnie prawicowego spektrum polityki ukraińskiej w latach 1920-1950. Dla mnie osobiście, i dla niektórych innych uczestników dyskusji, takich jak Ołeksandr Zajcew, termin „nacjonalizm ukraiński” obejmuje nie tylko OUN lub Front Narodowej Jedności (FNJ), ale bardziej szerokie spektrum, obejmujące partie centrowe, lewicowe, lewicowo-liberalne i konserwatywne. Tak więc pod wieloma względami przyjęty tytuł okrągłego stołu był produktem kompromisu wszystkich jego uczestników i organizatorów. Do samego rozpoczęcia otwarta pozostawała kwestia, czy regulamin debaty został wystarczająco dobrze opracowany. Dla zaprezentowania swojego poglądu uczestnicy okrągłego stołu mieli po 15 minut. Potem następowały odpowiedzi na tezy przeciwnika, konkretne pytania moderatorów. Jak się okazało, dla mnie osobiście była to wystarczająca ilość czasu na przedstawienie własnych wniosków-tez, bez wzmacniania ich jakimiś cytatami z dokumentów. Uważam ponadto, że tego typu praktyka, kiedy dyskusja przekształca się w przydługie cytowanie dokumentów, nie jest bardzo owocna.

Dla mnie i kolegów organizatorów nie było żadną tajemnicą, że celem tego przedsięwzięcia była bezpośrednia konfrontacja historyków akademickich i narracji prezentowanej przez Wjatrowycza, kierowanego przez niego UINP, część polityków ukraińskich i część ukraińskiej diaspory. Przed debatą obejrzałem i wysłuchałem na youtube wiele nagrań wideo z wykładami Wjatrowycza. Co ciekawe, w większości przypadków na tego typu prelekcjach jego słuchacze mieli światopogląd zbliżony do jego własnego lub nawet jeszcze bardziej radykalny. Na wykładach Wjatrowycza wygłaszanych, na przykład, przed nominacją na szefa UINP w sali muzeum-memoriału „Więzienie na Łąckiego”, normą była obecność dużej liczby indoktrynowanych nacjonalistów w wieku emerytalnym, których retoryka i percepcja totalitarnej przeszłości i teraźniejszości bardzo przypomina mi emerytów – komunistów z charkowskich podwórek, często widywałem takie osoby w dzieciństwie. W tej dyskusji Wjatrowycz znalazł się w sytuacji, gdy za stołem obrad on ze swoją wizją i percepcją przeszłości był sam przeciwko pozostałym uczestnikom. Na sali byli obecni ideologiczni sojusznicy przewodniczącego UINP. Na przykład, przyszedł pracownik naukowy Instytutu Ukrainoznawstwa im. Iwana Krypjakewycza Narodowej Akademii Nauk Ukrainy na wydziale historii nowożytnej i prezes obywatelskiej fundacji charytatywnej „Litopys UPA” im. W. Makara – Mykoła Posiwnycz, a także były redaktor naczelny banderowskiego tygodnika Szliach Peremogi Jarosław Swatko. Po wysłuchaniu prezentacji wszystkich uczestników okrągłego stołu nieoczekiwanie wyszli z sali, nie biorąc udziału w dyskusji.

Pierwszy zabrał głos Wołodymyr Wjatrowycz. Podczas swojej prezentacji i wypowiedzi wygłosił tezy, które już dawno sam opublikował.7 Odniosłem wrażenie, że z premedytacją zaniechał lektury nowej literatury naukowej i zrezygnował z badań nowych źródeł od połowy lat 2000. Wjatrowycz błędnie stwierdził w swoim wystąpieniu, tak samo jak w artykułach publicystycznych, że nowe badania zbrodni OUN oraz jej zbrojnych formacji, podobnie jak sowiecka propaganda, zmierzają do uznania tych struktur za „kolaboranckie” i „nieomal głównych sprawców Holokaustu”. Tymczasem obecne badania wykazują, że na przykład OUN(B) mogła pozostawać w różnych relacjach z III Rzeszą, do tego stopnia, że prowadząc przeciwko Niemcom aktywne działania wojenne, jak to było w 1943 roku, jednocześnie zabijała Żydów ocalałych z Holokaustu. Fakt pozostawania formacji w stanie wojny z Hitlerem nie oznaczał automatycznie, że jej przywódcy i szeregowi członkowie byli demokratami i zajmowali lojalną postawę wobec Żydów. Wjatrowycz w swoich tekstach lubi porównywać UPA do polskiej Armii Krajowej (AK). Dla mnie takie analogie nie są w pełni poprawne. Izraelski historyk David Zilberklang w jednej ze swoich ostatnich wypowiedzi dzieli polski ruch oporu w czasie II wojny światowej na trzy kierunki:

1) Narodowe Siły Zbrojne (NZS)
2) Armia Krajowa (AK)
3) Armia Ludowa (AL).

Jego zdaniem pierwsza grupa partyzantów zabijała Żydów nie gorzej niż naziści, ale była zmuszona do pozostawania w konflikcie z Niemcami jako agresorem Polski i okupantem podbitego terytorium. AK uczestniczyła w ratowaniu Żydów, ale zdarzały się przypadki, gdy jej żołnierze zabijali ludność żydowską. Trzecia grupa – AL, która była kontrolowana przez komunistów, w niektórych przypadkach zabijała Żydów, ale były to wyjątkowe sytuacje. W mojej opinii UPA w 1943 roku i na początku 1944 w aspektach ideologicznym i praktycznym była bardzo podobna do NZS. Istnieje możliwość, że po wstąpieniu w szeregi UPA w 1944 roku dużej liczby rolników, którzy nie odbyli praktyki służby w policji pomocniczej i w mordowaniu Żydów, ukraiński ruch podziemny stał się bardziej podobny do AK.

W trakcie swojej wypowiedzi Wjatrowycz cytował ogromną ilość oficjalnej i propagandowej literatury banderowców, a nawet oświadczał, że „musimy przede wszystkim zwrócić uwagę na oficjalne dokumenty” (OUN(B) – J. R.). Przytoczył słynny antysemicki pasaż uchwały Wielkiego Zboru OUN z kwietnia 1941 roku:

Żydzi w ZSRR są najbardziej lojalną podporą panującego reżimu bolszewickiego i awangardą moskiewskiego imperializmu na Ukrainie. Antyżydowskie nastroje mas ukraińskich rząd moskiewsko-bolszewicki wykorzystuje do odwrócenia ich uwagi od rzeczywistego sprawcy nieszczęść i aby w czasie zrywu skierować je na pogromy Żydów. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów zwalcza Żydów jako podporę moskiewsko-bolszewickiego reżimu, uświadamiając jednocześnie masy, że Moskwa jest głównym wrogiem.

Komentując ten dokument Wjatrowycz nie tylko stara się uzasadnić antysemityzm banderowców, ale nawet wyciąga wniosek, że OUN wzywała do zabijania nie Żydów „w ogóle”, ale wyłącznie „komunistycznych Żydów”:

Uważny badacz po przeczytaniu tego tekstu wyciągnie inne wnioski. Pierwsza część tekstu jest konstatacją powszechnej w tym czasie opinii o udziale Żydów w umacnianiu władzy sowieckiej. W drugiej części ogłasza się, że OUN zwalcza tylko tych Żydów, którzy są aktywnie zaangażowani w działalność administracji bolszewickiej na Ukrainie, podkreślając jednocześnie, że głównym wrogiem jest reżim komunistyczny, a nie jakikolwiek naród.

W swoich komentarzach profesor Zajcew absolutnie słusznie zauważył, że „nie można analizować historii OUN bazując na jej dokumentach programowych. To jest dokładnie to samo, co badanie polityki Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego na podstawie jej dokumentów programowych.” Komentując wypowiedź Wjatrowycza profesor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu oświadczył, że Żydzi dla OUN byli społecznością, która miała ponosić [za swe winy] „odpowiedzialność” zbiorową. Ponadto Zajcew bardzo trafnie „przyłapał” Wjatrowycza na manipulacji, gdy przewodniczący UINP mówił, że w 1941 roku OUN rozróżniała Żydów – zwolenników władzy radzieckiej od tych Żydów, którzy byli neutralni oraz wspierali utworzenie państwa ukraińskiego. Zajcew wprost zapytał Wjatrowycza: „Czy jest słowo ‚tych’ w programie OUN z 1941 roku?” Na to pytanie oponent nie dał żadnej odpowiedzi.

Z jakiegoś nieznanego powodu: niewiedza lub celowa manipulacja, ale Wjatrowycz przypisuje stworzenie terminu „żydokomuna” rosyjskim białogwardzistom przebywającym na emigracji. Jest faktem oczywistym, że w okresie międzywojennym antysemityzm wśród białogwardyjskich emigrantów był szeroko rozpowszechniony. Wielu białych oficerów współpracowało a nawet pomagało finansować Hitlera w latach 1920. Ale jak wiemy, termin „żydokomuna” (Żydokomuna) ma pochodzenie polskie i pojawił się w czasie wojny polsko-sowieckiej w 1920 r. W tej manipulacji Wjatrowycza można dostrzec próbę uczynienia z Rosjan „większych” antysemitów niż Ukraińcy, przemilczając stopniowy wzrost antysemityzmu w ukraińskich kręgach politycznych w tamtym okresie.

Ta część wypowiedzi Wjatrowycza wykazała jego bardzo powierzchowną znajomość historii Holokaustu. Na przykład twierdził, że w 1942 roku, „kiedy rozszerza się Holokaust, OUN odżegnuje się od niemieckiej akcji zagłady Żydów na Ukrainie”. Tymczasem wiadomo, że totalna eksterminacja Żydów na terytorium okupowanej Ukrainy i innych terenach zajętego przez Niemców ZSRR rozpoczęła się już w lecie 1941 roku. Oczywiście, to nie odbywało się jeszcze na „skalę przemysłową”, tak jak wtedy, gdy rozpoczęły pracę obozy zagłady w Chełmnie, Bełżcu i Sobiborze. Ale już w tym czasie na Ukrainie (głównie w Galicji i na Wołyniu) przeszła w lecie 1941 roku silna fala pogromów, a gdzieś pod koniec lata naziści przy pomocy swoich sojuszników i lokalnych kolaborantów przystąpili do całkowitej zagłady Żydów. Wiemy, że w pogromach w lecie 1941 r. „zasłużyli się” członkowie OUN, zajmujący różne stanowiska w nowo utworzonej administracji i milicji. Później banderowcy i melnykowcy wysłali swoich członków w szeregi policji pomocniczej, aktywnie uczestniczącej w „Holokauście od kul”.

Zadziwiające wnioski wyciąga Wjatrowycz z faktu, że o Żydach „nie wspomina się” w programie OUN(B) z 1943 r. Według niego świadczy to o „równości” wszystkich „mniejszości narodowych”. Nie ma sensu zbyt wiele rozpisywać się o tym, że uchwalanie tego „demokratycznego” programu odbywało się na tle masowego mordowania Polaków i Żydów, którym często cudem udało się przeżyć prześladowania nazistów i kolaborantów.

stanowisko-organizacyj-ydowski-w-sprawie-polityki-historycznej-ukrainy-6566_XL

Według przewodniczącego UINP w OUN w okresie przedwojennym istniały trzy poglądy na „rozwiązanie kwestii żydowskiej”:

1) „Izolacjonistyczny”
2) „Syjonistyczny”
3) „Integracyjny”
Jego zdaniem podejście pierwsze, orędownikami którego byli Wołodymyr Martyneć i Jarosław Stećko, oznaczało „całkowite rozdzielenie” Ukraińców od Żydów. „Syjonistyczna” koncepcja przewidywała wysiedlenie Żydów z Ukrainy do pozostającej pod mandatem [Wielkiej Brytanii w imieniu organizacji międzynarodowej] Palestyny. Jej zwolennikiem po koniec lat 1920. był Jurij Miljanycz. W tym kontekście znamienne jest, jaki stosunek do syjonizmu prezentował zbliżony do OUN (a później – do banderowców) znany ukraiński prawicowo-radykalny dziennikarz Dmytro Doncow. Jego poglądy, opublikowane przez niego na łamach Wisnyka, w wielu aspektach były zbieżne z nazistowskim podejściem do Żydów. W Wisnyku były publikowane materiały prezentujące syjonizm w skrajnie negatywnej perspektywie, a redakcja otwarcie wspierała Arabów palestyńskich w walce z Jesziwą. Na przykład Doncow porównywał powroty Żydów do Palestyny pozostającej pod mandatem brytyjskim i początek zagospodarowywania odkupionych od arabskich feudałów ziem do działalności Agro-joint-u na Ukrainie. Jednocześnie w wyobrażeniu Doncowa Żydzi w Erec Israel rzekomo odbierali ziemię Arabom, a na południu Tawrii – Ukraińcom. Dla Doncowa komunizm i judaizm były synonimami, choć uznawał wiodącą rolę Rosjan w kierownictwie bolszewickim. W zasadzie tego typu poglądy na temat Żydów w ogóle i syjonizmu w szczególności były zbieżne ze światopoglądem Adolfem Hitlerem, który widział w Jesziwie i utworzeniu państwa żydowskiego w pozostającej pod mandatem Palestynie nie „rozwiązanie kwestii żydowskiej”, lecz raczej kreowanie nowego ośrodka „światowego spisku żydowskiego”.8

Trzecie, „integracyjne” podejście przewidywało, że Ukraińcy i Żydzi będą w stanie znaleźć wspólne interesy i żyć razem w państwie ukraińskim. Takie poglądy pod koniec lat 1920. – na początku lat 1930. wspierał Mykoła Sciborśkyj. Co ciekawe, pod koniec lat 1930. zmienił zdanie i w zredagowanym osobiście projekcie „Konstytucji” przyszłego państwa ukraińskiego napisał, że Żydzi mają „podlegać odrębnym” przepisom ustawy. W tym kontekście interesująca jest prywatna sytuacja Sciborśkiego, który był żonaty z ochrzczoną Żydówką. Takie małżeństwa były negatywnie postrzegane przez towarzyszy partyjnych, wywoływały lawinę krytyki i były swego rodzaju „zarzutem kompromitującym” przeciwko jednemu z przywódców OUN. Stepan Bandera tak go scharakteryzował w liście z dnia 10 sierpnia 1940 r. adresowanym do przewodniczącego Prowidu Ukraińskich Nacjonalistów (PUN) Andrija Melnyka:

Odnośnie Sciborśkiego dwojakie fakty decydują o tym, że on nie może być w PUN. Po pierwsze, wykazuje niedopuszczalny u nacjonalisty brak osobistej moralności w życiu rodzinnym. Ile on ma żon? Twarz mi płonęła [ze wstydu], gdy podczas śledztwa w Warszawie czytałem [pochodzące] z archiwum Senyka listy św. p. Wodza (Jewhena Konowalca – J. R.) w sprawie tych skandali, które wyprawiał Sciborśkyj ze swoimi żonami, jak zmarły Wódz potępiał jego postępowanie. Co zrobiono by dzisiaj z którymkolwiek szeregowym członkiem, gdyby ten porzucił swoją żonę i zaczął mieszkać z podejrzaną moskiewską Żydówką? Czy organizacja trzymała by go choćby jeden dzień? Przecież zasady moralności i etyki w życiu rodzinnym – to podstawowe zasady nacjonalistycznej moralności.”9

W swojej wypowiedzi Wjatrowycz stwierdza, że „antyalkoholowe” („antymonopolowe”) kampanie, które odbywały się na obszarach wiejskich w latach 1930., nie miały charakteru antyżydowskiego. To niezupełnie tak. Jak wykazały badania równieńskiego historyka Maksyma Hona, członkowie OUN rozprowadzali ulotki antysemickie i wzywali Ukraińców, by nie kupowali towarów (zwłaszcza alkoholu) w sklepach żydowskich. Tak więc 7 lipca 1932 roku we wsi Iwankiwka (w pobliżu Stanisławowa – obecnie Iwano-Frankowsk) zostało rozpowszechnione następujące ogłoszenie:

„… Przypominamy, że już został otwarty inny sklep. Więc jeśli ktoś będzie nadal kupować towary w sklepach żydowskich, tego będziemy bojkotować na każdym kroku i ten nie będzie godzien nazywać się człowiekiem i chrześcijaninem.”10
OUN-owcy praktykowali wybijanie okien w sklepach żydowskich, a z czasem także podpalenia. Dlatego na procesie sądowym, odbywającym się w styczniu 1937 r. w Równem nad 20 członkami OUN, wśród punktów oskarżenia były „podpalenia sklepów żydowskich”.11
Członkowie OUN służący w oddziałach Siczy Karpackiej (SK), będącej w istocie siłami zbrojnymi Ukrainy Karpackiej, byli nastawieni antysemicko i brali udział w przemocy wobec Żydów. Ludzie, którzy przeżyli Holokaust w tym regionie, wiele zapamiętali o mniej lub bardziej dobrym życiu w okresie istnienia demokratycznej Czechosłowacji. Węgierskie rządy w tych wspomnieniach związane są także z prześladowaniami i antysemityzmem. Nie należy zapominać, że pakiet ustaw antysemickich został przyjęty na Węgrzech jeszcze wiosną 1938 roku.12 Jednak, porównując antysemityzm podczas panowania rządu Wołoszyna oraz pierwszy i drugi rok po przybyciu Węgrów na Zakarpacie, miejscowi Żydzi scharakteryzowali czas istnienia Ukrainy Karpackiej jako swego rodzaju nagły wybuch nienawiści w stosunku do siebie. Często w takich sytuacjach Węgrzy dla Żydów, przynajmniej przez jakiś czas, stawali się „mniejszym złem”. W niektórych żydowskich wspomnieniach organizatorami antyżydowskich akcji są żołnierze SK rodem z tego regionu. Ewa Słomowic z Zarzecza, która w tym czasie miała 10 lat, wspomina:
Czesi byli bardziej przyjemnymi ludźmi, niż Ukraińcy … Przed nadejściem Węgrów była inna władza, którą nazywali Siczowcami. Oni otwarcie głosili, że chcą zabić wszystkich Żydów, że chcą zabrać całą żydowską własność … I kim byli ci Siczowcy? To byli chłopcy z miasta, tego miasta, w którym mieszkaliśmy. Chodzili do szkoły razem z moją siostrą … Zamierzali zabrać nasz domu. Znałam chłopca, który powiedział: ‚Zabiorę twój dom!’ …. Pewnego dnia przyszedł w Szabat do naszego domu, aby spotkać się z dziewczyną (nie-Żydówką o imieniu Anna – J. R.), która rozpalała nam ogień. Należał do Siczowców.

Według Ewy ten chłopiec zabronił, pod groźbą użycia broni, przychodzenia do ich domu i rozpalania ognia w szabat. Ewa pamięta, jak toczyły się walki między Siczowcami i Węgrami w marcu 1939 roku. Jej ojciec poradził członkom rodziny aby leżeli na podłodze, bo „kule leciały nad głowami”. Według niej wszyscy członkowie rodziny „odczuli, że zaczęła się wojna”. Gdy przyszli Węgrzy ojciec powiedział: „Oni są trochę lepsi od Ukraińców”. Ewa została poinformowana, że Węgrzy otoczył Siczowców i rozstrzelali. Miejscowy kapłan był również członkiem SK, ale żołnierze węgierscy puścili go wolno. Według Ewy był antysemitą i głosił wśród ukraińskich chłopów swoje poglądy, często dyskutował z Żydami. Później, już w drugiej połowie 1939 roku, Ewa osobiście odczuła, jak na Zakarpaciu pod panowaniem Węgrów narastał antysemityzm. Jej koledzy zaczęli jej unikać, ponieważ „jest Żydówką”.13
Świadectwa o antyżydowskim nastawieniu wielu żołnierzy i oficerów ukraińskiego z SK znajdujemy w ukraińskiej memuarystyce. W swoich wspomnieniach, opublikowanych w 1939 roku w Wiedniu, który w tym czasie był częścią III Rzeszy, wielu byłych żołnierzy SK bardzo negatywnie odniosło się do Żydów, oskarżając ich o współpracę z Węgrami i zdradę Ukrainy. Jedna z uczestniczek wydarzeń opisuje sytuację w mieście Hust po walce z honwedami:
Widziałam tylko obcych i strasznych zdrajców narodu, którzy włożyli na siebie białe opaski i poszli sprzedawać swoich braci, jak Judasz. W pierwszej chwili wszyscy wokół byli Judaszami: byli nimi nasze sprzedawczyki, byli nimi Węgrzy, byli Czesi, ale w większości Żydzi.”14
Jak wiadomo, po walkach z armią Horty’ego wziętych do niewoli Siczowców Węgrzy rozstrzelali. Według jednego z członków OUN, który był wówczas na Zakarpaciu, miejscowi wieśniacy pochowali zabitych i postawili krzyże na mogiłach. Węgrzy szukali ludzi grzebiących rozstrzelanych Siczowców, aby ich za to ukarać. Według wersji jednego z Siczowców to właśnie Żydzi wydawali „świadomych” chłopów w ręce Węgrów na śmierć:
„Inna opowieść o dziesięciu zamordowanych Siczowcach w Sojmach. Ludzie znaleźli w lesie w haniebny sposób zamordowanych 10-ciu Siczowców. Wykopali im wspólną mogiłę, z niebiesko-żółtymi flagami uroczyście ich pochowali. Jeden krzyż postawili na ich wysokiej mogile. O tym pogrzebie dowiedzieli się Węgrzy i szukali, kto ośmielił się zakopać Siczowców. Szukali winnych w całej wsi, ale bez powodzenia. Ale znalazł się jakiś potwór żydowski i wydał zupełnie niewinnego wieśniaka. Węgrzy wyprowadzili go na tę mogiłę i rozstrzelali. Umierając, rolnik tak głośno krzyknął: ‚Sława Ukrainie!’, że żydowski zdrajca ogłuchł a Węgrzy poprzewracali się na ziemię.
”15
Wjatrowycz popełnia błąd także w tezie o tym, że termin „żydobolszewizm znika z oficjalnej propagandy OUN w lecie 1942 roku i pojawia się ostatni raz w dokumencie z okazji pierwszej rocznicy ‚Aktu 30 czerwca 1941 r.’” W archiwach znajdowałem pewne materiały propagandowe OUN(B) pochodzące nawet z końca 1944 roku, prezentujące stereotypy „żydokomuny”. Analizując ogólną zawartość programu i propagandy OUN z 1943 roku widzimy, że rzeczywiście była tendencja do marginalizacji antysemityzmu, ale, oczywiście, głęboko zakorzenione stereotypy antyżydowskie tkwiły we wspólnej świadomości ukraińskiego podziemia jeszcze bardzo długo. Na przykład w grudniu 1944 roku została wydana podpisana przez „Ukraińskich powstańców” ulotka „Za co, za kogo umieracie bracia”, przygotowana dla czerwonoarmistów-Ukraińców. W szczególności jest tam mowa o tym, że żołnierze RSCzA – Armii Czerwonej – umierają „za nowe wielkie światowe imperium nowych kremlowskich carów-krwiopijców, za nowe królestwo ludojada Stalina, za klikę, za partię, za pyzatych, sytych Żydów-komisarzy, za kochane NKWD, za Kaganowiczów, Mołotowów, Litwinowów, Wyszenśkich i tysiące innych, którzy za krew narodu, za zagrabione złoto hulają na bankietach i w wygodnych fotelach planują zbudować sobie światowe imperium.”16 W prywatnej korespondencji działacze OUN(B), nawet stosując retorykę lewicową, kontynuowali eksploatowanie starych stereotypów antysemickich. I tak 6 grudnia 1944 r. jeden z działaczy OUN napisał do swego przyjaciela: „Na Ukrainie i na całym terytorium ZSRR musi zapanować naprawdę sprawiedliwy ład. Niesiemy go na naszych sztandarach. Jest napisany naszą krwią: ‚Wolność narodom i wolność człowiekowi’. To postępowe wezwanie nowego człowieka. Ono [wypływa] ze zdrowej duszy ukraińskiego robotnika i chłopa. A nie w żydowskich głowach (kursywa i pogrubienie moje – J. R.). Musicie zrozumieć, że lepszą dolę dla Ukrainy zdobędzie tylko naród ukraiński, a nie przyniesie jej ani Hitler, ani Stalin.”17

2016-07-03-radchenko5

W bardzo dziwny sposób Wjatrowycz analizuje fakty związane z rajdem UPA na Słowację w 1945 roku. Przytacza dane z instrukcji dla uczestników rajdu, w której żołnierzom UPA podczas pobytu na Słowacji zabrania się zabijania Żydów i prowadzenia propagandy antysemickiej. Oczywiście, to jest bardzo pozytywne, że na pewnym etapie dowództwo zabraniało ukraińskim powstańcom zabijania ludności cywilnej. Ale takie zakazy mogą świadczyć o czymś zupełnie innym. Członkowie tej grupy żołnierzy UPA przemieszczającej się przez Słowację mogli mieć doświadczenie w zabijaniu Żydów w czasie wojny, i z tego powodu dowództwo obawiało się, że oni, będąc przywiązani do starych stereotypów, o których była mowa powyżej, mogli zacząć zabijać Żydów w czasie pochodu. A to odpowiednio mogło niekorzystnie odbić się na wizerunku ukraińskiego podziemia na Zachodzie.
Jednym z największych rozczarowań tego spotkania było to, że nawet po dziesięciu latach Wjatrowycz nie dopatrzył się jawnych gróźb ukraińskiego podziemia w stosunku do Żydów w broszurze „Żydzi – obywatele Ukrainy!”. Wręcz przeciwnie – dla niego jest to swego rodzaju „program działania” w teraźniejszości i przyszłości. Ten dokument jest projektem broszury z 1950 r., która jednak nie została rozpowszechniona. Najprawdopodobniej propagandyści UPA po prostu tego nie zdołali w porę zrobić, ponieważ podziemne w tym czasie było w głębokim kryzysie i upadku. Znamienne jest, że nawet wtedy Żydów mieszkających na Ukrainie propagandyści OUN(B) i UPA postrzegali jako jednorodną społeczność, której każdy członek ponosił odpowiedzialność za innego. Ponadto w broszurze bez ogródek wypowiadane są otwarte groźby mordowania Żydów [jako grupy narodowej] w przypadku podjęcia „współpracy z bolszewikami” [części Żydów]:
Pamiętajcie, że jesteście na ukraińskiej ziemi i że w Waszym własnym interesie jest, aby żyć w harmonii z jej prawowitymi gospodarzami – Ukraińcami. Przestańcie być narzędziem w rękach moskiewsko-bolszewickich imperialistów. Już nie za górami [już niebawem] powtórzy się tam chwila, kiedy powrócą czasy Chmielnickiego, ale tym razem chcemy, by obyło się bez antyżydowskich pogromów…
…Opamiętajcie tych Waszych braci w narodowości, którzy swoimi rękami dopomagają rozbójnikom z Kremla ukrzyżować nasz naród. Powiedzcie im, niech oni zaprzestaną swojej zbrodniczej pracy.
”18
Pomimo chwalebnych słów autorów broszury pod adresem nowo powstałego państwa Izrael w tekście nie ma słów współczucia dla ofiar Holokaustu. Wspominając te tragiczne wydarzenia propagandyści UPA postrzegają siebie tylko w roli niemych widzów, a nie ludzi, którzy starali się pomóc ofiarom nazizmu:
„…Dzisiaj macie swoje własne państwo, należy za nie podziękować nie tym Żydom, którzy setkami tysięcy pomaszerowali pod rozpalone lufy gestapowskich karabinów maszynowych i automatów, nie tym Żydom, którzy pokornie układali się w głębokich dołach na trupach swoich braci i sióstr, by za chwilę polać ich swoją krwią (niejeden raz, widząc to, zadawaliśmy sobie pytanie: w imię czego ci ludzi oddają swoje życie?), lecz tym żydowskim rewolucjonistom, którzy z bronią w ręku walczyli na murach warszawskiego getta przeciwko niemieckim grabieżcom, tym, którzy w organizacji Irhend (prawidłowo „Irgun” – J. R.) – Cwaj Leumi czy Stern, przygotowywali bomby, żeby nimi wysadzać angielskie lub arabskie twierdze...”19
Być może Wjatrowycz ma słuszność głosząc tezę, że większość członków OUN w czasie wojny była tak zwanymi bystanders, osobami postronnymi („tymi, którzy stoją z tyłu, obok”). Ale nawet osoby postronne mogą być różne. Biorąc pod uwagę antysemicką propagandę Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich i nazistów, jak widzimy z tego, co napisano powyżej, mogli wypracować trwałe stereotypy antysemickie, uniemożliwiające im okazanie współczucia i udzielenie pomocy Żydom w czasie wojny. Znamienny w tym względzie jest pamiętnik członka OUN (nie wiadomo dokładnie – banderowca czy melnykowca), który był świadkiem zagłady Żydów w Mizoczu (obwód równieński).20 Widząc, jak Niemcy i policjanci tworzą getto, rabują i zabijają Żydów, cieszył się i moralnie wspierał katów, a czasem nawet pomagał zbrodniarzom. W swoim dzienniku zapisał 10 października 1942 r.:
Doczekaliśmy się tego dnia, kiedy … teraz zobaczysz swego wroga w jego przedśmiertnym strachu. Wyszedłem na ulicę, przez wieś już wichrem leci wieść, plotka: ‚biją Żydów w Mizoczu’.”21
Tego dnia był świadkiem tego, jak podczas rozstrzeliwania jedna kobieta próbowała uciec z dzieckiem:

Wyjeżdżam na … patrzę, przeszła przez drogę Żydówka z dzieckiem. Zacząłem rozglądać się, cóż mam robić (?). Daj karabin, położyłbym tę tę [Żydówkę] trupem. Poszła w pola, w kierunku Ozerka. Idę dalej, aż spotykam szucmana i mówię, że tam i tam jest Żydówka. Woła mnie, aby mu pokazać, i pojechaliśmy. Dogoniliśmy, a on do niej (mówi – J. R.), żeby szła naprzód, ona do niego rzuca się z dzieckiem. Wtedy uderzył dwa razy w pierś i upadła, a następnie trzy razy pojawił się dymek nad jej głową, i my pojechaliśmy każdy swoją drogą.”22
Dla niego mordowanie Żydów przez ukraińską policję, członkowie której w większości prawdopodobnie wkrótce przyłączyli się do nacjonalistycznych partyzantów, było swojego rodzaju „zemstą”:

Nadszedł czas, napełnił ogniem zemsty mężne dusze. Chociaż to nie z naszej strony, rozporządzenie Niemców, oni nie biją, tylko zmuszają Ukraińców-szucmanów. A Ukrainiec błagał o to już od wielu lat, aby wylać swoją zawziętość na dusze wrogów-Żydów. Przyszedł ten czas, zapłonął ogień zemsty, Ukraińcy pokazują swoją zawziętość na Żydach.
Nie ma litości, bez różnicy, młody czy stary, nie ma zmiłowania dla błagających…
Dla wszystkich, dla wszystkich przyszedł koniec. Rozpoczęła się rozprawa z wrogami Europy…
.”23
Jednym z najważniejszych wydarzeń okrągłego stołu było wystąpienie Ołeksandra Zajcewa. W swojej wypowiedzi podkreślił, że w latach 1920. i 1930. istniały dwa skrzydła ukraińskiego nacjonalizmu (lub ukraińskiego ruchu narodowego): umiarkowane i radykalne. Przedstawicielami tego ostatniego byli członkowie OUN. Według badacza, właśnie w okresie po 1933 roku w propagandzie tej partii nasiliła się retoryka antysemicka. Profesor Zajcew poinformował, że wśród OUN-owców w latach 1930. były dwa podejścia do „rozwiązania kwestii żydowskiej”: „ignorujące problem” i „radykalne”. Jednym ze znanych przedstawicieli tego ostatniego podejścia był Mychajło Kołodzinśkyj, który w swojej pracy teoretycznej „Doktryna wojenna” opowiadał się za „powstaniem narodowym”. Zgodnie z jego przemyśleniami podczas tego powstania miało dokonać się całkowite „oczyszczenie” ziem zachodnioukraińskich z Polaków („wymieść dosłownie do ostatniej nogi polski element z Z[achodnich] U[kraińskich] Z[iem] i w ten sposób skończyć z polskimi pretensjami o polskim charakterze tych ziem”), częściowe zniszczenie innych „wrogich” mniejszości („powstanie OUN ma zniszczyć żywe wrogie siły na ukr[ińskich] ziemiach. …Do tych sił również należy, obok regularnej armii, cała wroga ludność i te wszystkie mniejszości, które mają wrogi stosunek do ukr[aińskiej] niezależności”), a zwłaszcza Żydów („im więcej zginie Żydów w czasie powstania, tym lepiej będzie dla państwa ukraińskiego”). Zajcew zastanawiał się, na ile wpływowe i popularne były te podejścia w szeregach OUN.
Młody naukowiec Andrij Usacz poruszył kwestię, jak różni działacze OUN(B) w przededniu wojny Niemiec z ZSRR w publicystyce i oficjalnych dokumentach partyjnych pisali o stosunku do Żydów, oraz jakie strategie postępowania wybierali podczas pogromów w lecie 1941 roku. Mówca poinformował o tym, jak jeden z „lewicowych” aktywistów OUN(B) Iwan Mitrynha w 1940 roku pisał, że Żydzi będą wśród tych, którzy „będą dokonywać dywersji” przeciwko budowie państwowości ukraińskiej, dlatego „tę kwestię będziemy musieli rozwiązać z zastosowaniem odrębnej procedury”. Usacz przypomniał także słowa Jarosława Stećki o Żydach – „pomocnikach okupantów”. Co ciekawe, mówca zacytował podczas swojej prezentacji słynny „Życiorys” Jarosława Stećki napisany przez tego zwolennika Bandery już po aresztowaniu przez Niemców w 1941 roku. Ja osobiście byłem zaskoczony, że Wjatrowycz teraz nie zakwestionował autentyczność tego dokumentu, tak jak to zrobił 10 lat temu w swojej książce o stosunku OUN do Żydów, powtarzając tezy Wołodymyra Kosyka i Tarasa Hunczaka.24 Usacz wykazał, że w warunkach wojny różni członkowie OUN, przy ogólnie obowiązującej negatywnej postawie wobec Żydów, wybierali różne strategie postępowania z nimi. Według niego w dyskursie OUN na początku wojny sowiecko-niemieckiej „zakończył się proces rafinacji depersonifikowanego wizerunku Żydów jako stałych zwolenników reżimu radzieckiego (i rosyjskiego imperializmu w szerszym kontekście) i w konsekwencji powyższego – przeciwników utworzenia państwa ukraińskiego, czyli wrogów. Jednak nie należy wyolbrzymiać znaczenia tego segmentu w OUN(B) – pozostał peryferyjny i dlatego niedopracowany”. Prelegent stał na stanowisku, że „w ideologii OUN był segment antysemicki, ale nie był on w jakiś sposób przeważający”. W opinii historyka „w początkowej fazie wojny między III Rzeszą a ZSRR stanowisko OUN(B) wobec mniejszości żydowskiej zostało wyraźnie sformułowane – wraz z propagandowymi antysemickimi hasłami i instrukcjami przewidującymi ‚eliminację niepożądanych… działaczy żydowskich’ istniało negatywne nastawienie do żydowskich pogromów jako zjawiska zainspirowanego z zewnątrz i wywołanego w celu odwrócenia uwagi od walki z ‚głównym wrogiem’, którym, według stanu na lato 1941 r., był z całą pewnością ZSRR. To nie oznacza, że członkowie OUN (B) nie byli obecni wśród uczestników, a nawet organizatorów pogromów. Byli, i ja starałem się to wyraźnie wyartykułować”. Usacz uważa, że w tym okresie było dużo przestrzeni dla indywidualnej działalności „aktywu”. Jego zdaniem należy studiować „konkretnych winowajców – ich trajektorie życiowe, motywacje, nastroje”, analizować, w jakim stopniu przeciętni członkowie OUN „byli indoktrynowani ideami nacjonalizmu ukraińskiego”.
W związku z powyższym duże zainteresowanie wywołał jeden z raportów działaczy OUN o wydarzeniach we wrześniu 1939 roku na zachodniej Ukrainie. W tym czasie, kiedy zaczęła się II wojna światowa, część lokalnego aktywu OUN, nie uzgadniając swoich działań z PUN, wszczęła szereg powstań w Galicji i na Wołyniu. W powyższym dokumencie napisanym prawdopodobnie w Krakowie w październiku-listopadzie 1939 roku poinformowano, że zaraz na początku wojny bojownicy OUN otrzymali „rozkaz” wszcząć powstanie oraz zabijać Polaków i Żydów. Ale, co ciekawe, w jednej miejscowości – w Słowjatynie (obecnie rejon [powiat] Brzeżany, obwód [województwo] Tarnopol) członkowie OUN zabili wszystkich „dorosłych” Polaków, ale, jak podkreślono w raporcie, pozostawiono przy życiu Żydów. To, że bojownicy nie zniszczyli Żydów, zostało wytłumaczone faktem obecności w pobliżu oddziału Armii Czerwonej:
Z pierwszą falą mobilizacji ludzie udali się do lasu, aby czekać na dalsze rozkazy… 18. X (powinno być IX – J. R.) przyszedł rozkaz , aby ‚zaczynać wystąpienie’, czyli wyrżnąć Polaków i Żydów. Ze względu na to, że nadchodzili bolszewicy, Żydzi zostali zostawieni w spokoju. Chłopcy wyrżnęli wszystkich mężczyzn od 10 lat w górę i te kobiety, które mogły rodzić. Pozostawiono tylko stare kobiety i dzieci. Wyrżniętych Polaków było 60. Wszystkich ich razem z trupami palili”.25

Według zeznań Polaków ocalałych z wojny członkowie OUN w Słowiatynie zabili 50 osób. Wśród nich była nauczycielka Iryna Zdeb (z domu Małaczyńska) mieszkajaca w domu rodziny ukraińskiej. Jej brat Jan Małaczyński napisał w swoich wspomnieniach, że gospodarze „próbowali ją uratować, przebrali w ukraińskie ubranie i ukryli w ogrodzie przy domu. Jednak napastnicy ją znaleźli i zakłuli widłami… U gospodarza-Ukraińca pozostała córka siostry, Bożena, 1937 rok urodzenia, którą on ukrył i tym samym uratował od śmierci”. Według innego naocznego świadka – Janiny Mazur, wówczas został zabity także Ukrainiec Perekop – za przechowywanie Polaka, Władysława Swiża.26

Dlaczego ten raport z wydarzeń w Słowjatynie jest szczególnie interesujący? Po pierwsze, jest tu informacja o otrzymanym przez ounowców „rozkazie” wszczęcia powstania i jednocześnie – że było to równoznaczne z zabijaniem Żydów i Polaków. Jednak nie jest jasne, skąd i przez kogo został wysłany. Obecnie jest wiadomo, że „wódz OUN” Andrij Melnyk był przeciwnikiem powstania w Galicji i na Wołyniu w czasie ataku Niemiec na ZSRR i Polskę. Tak więc, najprawdopodobniej, taki rozkaz był lokalną inicjatywą. Ale nie wiadomo dokładnie – na jakim szczeblu [hierarchii OUN]. Z dokumentu wynika, że prawdopodobnie Doktryna wojenna Kołodzinśkiego nadal miała wpływ na szeregowe kadry OUN. Choć bojownicy niszczyli w 1939 roku „tylko” Polaków w wieku rozrodczym, pozostawiając przy życiu starszych i dzieci, w tych działaniach można prześledzić znaczące elementy tego, co stało się na Wołyniu w 1943 roku. Wtedy już, gdy powstała banderowska UPA, bojownicy OUN(B) wyrżnęli polską ludność „pod korzeń”, niszcząc nawet pamiątki kultury (kościoły, różnego rodzaju budowle itd.). Innym interesującym momentem jest stosunek do „kwestii żydowskiej”. Z raportu wynika, że bojownicy OUN zabijali zarówno Polaków jak i Żydów w okolicznych miejscowościach – w Szumljanach i Bokowie.27 Odpowiedź na pytanie, dlaczego ounowcy nie zabijali Żydów w Sławentyn, znajdujemy w dalszej części dokumentu. Stwierdza się w nim w szczególności, że „z góry” wydany został zakaz angażowania się w działania bojowe z nacierającą Armią Czerwoną:
„Bolszewicy przyszli do Sławentyn 22 IX. Był rozkaz z bolszewikami nie walczyć. Przejąć milicję i radę wiejską w swoje ręce, co wykonano.”

Następnie świadek wydarzeń opisuje spotkanie bojowników OUN z oddziałem Armii Czerwonej. Spotkanie było początkowo chłodne, ale potem przeszło w ramach normalnych negocjacji dyplomatycznych. Co ciekawe, żołnierze radzieccy postrzegali jako wrogów właśnie Polaków, a w stosunku do Ukraińców (w tym do partyzantów OUN) starali się zachować neutralność:
W tym czasie nadjechały w kierunku wsi dwa auta. Był to bolszewicki patrol, uzbrojony w karabiny, rewolwery i granaty ręczne z trzonkami. Podjechali do nas na 20 kroków (my staliśmy za lipami) i powysiadali z samochodów, kierując broń na nas, oraz wezwali nas do złożenia broni. Wykonaliśmy to [polecenie]. Oni przeprowadzili u nas rewizję. Między nimi był uciekinier Polak, który powiedział, że jesteśmy bandytami, rżnęliśmy Polaków… Wyjaśniliśmy im, że zostaliśmy wysłani przez mieszkańców Sławentyn w celu spenetrowania terenu, na którym przebywają polscy bandyci, [grupy] złożone z uciekinierów. Oni nam nie uwierzyli i pod bronią poprowadzili do wsi. Po drodze rozmawialiśmy z nimi, gwarantowaliśmy swoim życiem, że im nic się nie stanie. Wówczas nas uwolnili, i wraz z nimi udaliśmy się do wsi. Tam upewnili się, że mówiliśmy prawdę. Wieś przyjęła ich dobrze (bo musiała). Koło czytelni proklamowali (czerwonoarmiści – J. R.) swoją władzę… Poprosili nas o przewodników… my nie mieliśmy ludzi i oni odjechali sami.”28
Najprawdopodobniej sławiatyńscy ounowcy nie zabili miejscowych Żydów z przedstawionych poniżej powodów. Tutaj mamy do czynienia z tym, jak szeregowi wykonawcy „z dołu” interpretowali rozkazy. Nie jest tajemnicą dla nikogo, że większość członków OUN pod koniec lat 1930. i na początku 1940. utożsamiała Żydów z bolszewizmem. Można przypuszczać, że kiedy ukraińscy partyzanci w Sławentyn otrzymali rozkaz nie atakowania Armii Czerwonej, to pomyśleli, że mordowanie właśnie Żydów jako „nosicieli bolszewizmu” mogłoby zepsuć stosunki z władzami sowieckimi na określonym etapie.

Jurij Radczenko, kandydat nauk historycznych., dyrektor Centrum Badań Stosunków Międzyetnicznych w Europie Wschodniej, Yad Hanadiv / Beracha, badacz.

 

Tłumaczenia Wieslaw Tokarczuk pierwotnie tekst ukazał się w języku ukraińskim na portalu Historians.in.ua 

  1. Dziękuję Jurijowi Czerczence i Markowi Carynnykowi za źródła przekazane w celu napisania tego tekstu

  2. Wołodymyr Wjatrowycz, Stawłennja OUN do jewrejiw: formuwannja pozyciji na tli katastrofy, Lwów, 2006

  3. Taras Kuryło, Iwan Himka, Jak OUN stawyłasja do jewrejiw? Rozdumy nad knyżkoju Wołodymyra Wjatrowycza, „Ukrajina moderna”, 2008, nr 2, s. 252-265

  4. Wołodymyr Wjatrowycz: Wid mistyki do polityki,

  5. Mychajło Gauchman, Notatki do dyskusjiUkrajinśkyj nacjonalizm ta jewreji, Mychajło Martynenko, Dejaki refleksiji pro dyskusiju „Ukrajinśkyj nacjonalizm ta jewreji (1920-50 rr.),

  6. Drażływe pytannja. „Ukrajinśkyj nacjonalizm ta jewreji. Zа motywamy publicznoji dyskusiji „Ukrajinśkyj nacjonalizm ta jewreji” u 1920-1950 rokach” howorymo z istorykom Jurijem Radczenkom,

  7. Wołodymyr Wjatrowycz, Stawłennja OUN do jewrejiw: formuwannja pozyciji na tli katastrofy, Lwów, 2006; Wołodymyr Wjatrowycz, Ukrajina. Istorija z gryfom „Sekretno”. , Charków, 2015. (Znamienne, że nawet po dyskusji Wjatrowycz wystąpił w radiu i zajął praktycznie takie same stanowisko – Ukrajinśkyj nacjonalizm ta jewreji. Druga toczka zoru z Wołodymyrom Wjatrowyczem,)

  8. Polin. Studies in Polish Jewry. Volume twenty six “Jews and Ukrainians”. Portland, Oregon: The Littman Library of Jewish Civilization, 2014, s. 240.

  9. Archiw OUN w Kyjewi, F.1, Op., Spr, 174, Ark. 41.

  10. Maksym Hon, Z kriwdoju na samoti. Ukrajinśko-jewrejśki wzajemyny na zachidno-ukrajinśkych zemljach u składi Polszczi (1935-1939), Równe, 2005, s. 79.

  11. Tamże, s. 79-80.

  12. Die Verfolgung und Ermordung der europaeischen Juden durch das nationalsozialistisches Deutschland 1933-1945 – Vol. 2 Deutsches Reich, 1938 – August 1939, München, 2009, s. 134-135.

  13. Jewa Słomowic, Yad Vashem Archive, O. 93, Survivors of the Shoah, Visual History Foundation, established by Steven Spielberg, Collection of Testimonies, F.N. 24 130.

  14. M. Samczukowa, Orda ide, Karpatśka Ukrajina w borot’bi. Zbirnyk, Wiedeń, 1939, s. 156.

  15. S. Wiwczar, Lis szumyt’…, Karpatśka Ukrajina w borot’bi. Zbirnyk, Wiedeń, 1939, s. 221. (Więcej – zobacz: Jurij Radczenko,Zabute nasyllja: Karpatśka Sicz ta jewreji (1938-1939),

  16. Thomas Fisher Rare Book Library (Toronto, Canada), The Peter J. Potichnyj Collection on Insurgency and Counter-Insurgency in Ukraine, Box 81

  17. Thomas Fisher Rare Book Library (Toronto, Canada), The Peter J. Potichnyj Collection on Insurgency and Counter-Insurgency in Ukraine, Box 75.

  18. Jewreji – Hromadjany Ukrajiny!,

  19. Tamże.

  20. Ten dokument w trakcie dyskusji okrągłego stołu cytował także Andrij Usacz.

  21. Hołokost na Riwnenszczyni (Dokumenty ta materiały), redaktor Maksym Hon, Dniepropietrowsk, 2004, s. 69

  22. Tamże, s.70

  23. Tamże, s. 71.

  24. Wołodymyr Wjatrowycz, Stawłennja OUN do jewrejiw: formuwannja pozyciji na tli katastrofy, Lwów, 2006, s. 9.

  25. Archiw OUN w Kyjewi, F.1, Op. 1, Spr. 190, Ark. 1.

  26. Kresowa Księga Sprawiedliwych 1939–1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA, opracował Romuald Niedzielko, Warszawa, 2007, s. 149.

  27. Archiw OUN w Kyjewi, F.1, Op. 1, Spr. 190, Ark. 6.

  28. Tamże, Ark. 2-3.